TSUE odrzucił wniosek o anulowanie reguły "pieniądze za praworządność", ale na razie głównym narzędziem nacisku na Polskę pozostaje KPO. Bruksela już weszła do gry wokół projektów prezydenta Andrzeja Dudy i PiS-u co do sądownictwa.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w środę, 16 lutego odrzucił skargi Polski i Węgier, które domagały się unieważnienia przepisów „pieniądze za praworządność", twierdząc, że są niezgodne z traktatami unijnymi.

UE może ciąć fundusze za podważanie państwa prawa.

Protest w obronie niezależności sądownictwa przed Sądem Okegowym Katowicach, 2019 r.
Protest w obronie niezależności sądownictwa przed Sądem Okegowym Katowicach, 2019 r.  Fot. Kamila Kotusz / Agencja Wyborcza.pl / / Agencja Wyborcza.pl

Z uwagi na rangę sprawy TSUE orzekał w pełnym składzie. To rzadkość

- Mechanizm z rozporządzenia kwestionowanego przez Polskę i Węgry został przyjęty na właściwej podstawie prawnej, zachowuje spójność z procedurą ustanowioną w art. 7 TUE i nie przekracza granic kompetencji przyznanych Unii, a także szanuje zasadę pewności prawa – ogłoszono dziś w unijnym Trybunale Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Skarga rządu Mateusza Morawieckiego zawierała aż jedenaście zarzutów (w dużej mierze pokrywających się z zarzutami węgierskimi) wobec Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE (to ministerialni przedstawiciele 27 krajów UE), czyli wobec unijnych prawodawców odpowiedzialnych za przyjęcie spornego rozporządzenia.

Ze względu na rangę sprawy TSUE orzekał w pełnym składzie, co zdarza się wyjątkowo rzadko. I odrzucił argumenty Warszawy i Budapesztu.

Argumenty Polski nie zyskały uznania

Polskie władze próbowały przekonywać w TSUE m.in. o wadliwej podstawie prawnej dla „pieniędzy za praworządność", co miałby uniemożliwiać Brukseli poprawne posługiwanie się pojęciem „państwa prawa".

Ponadto rząd Morawieckiego oskarżał instytucje UE o bezprawne omijanie postępowania z artykułu 7, w którym do nałożenia sankcji trzeba jednomyślności pozostałych krajów Unii. W zaskarżonym rozporządzeniu wystarcza głosowanie większościowe.

Natomiast nowych przepisów - oprócz unijnych instytucji - broniło w TSUE aż dziesięć krajów, czyli Niemcy, Francja, Hiszpania, Irlandia, Belgia, Holandia, Szwecja, Dania, Finlandia oraz Luksemburg.

Rozstrzygnięcie polskiego Trybunału Konstytucyjnego

Obecnie przepisami „pieniądze za praworządność" zajmuje się również polski Trybunał Konstytucyjny (TK), po raz kolejny nie uznając prymatu TSUE w dziedzinie wykładania prawa unijnego.

Jednak rozstrzygnięcie TK, niezależnie od treści, z prawnego punktu widzenia nie będzie mieć wpływu na stosowanie „pieniędzy za praworządność". To rozporządzenie o procedurze przeprowadzanej przez instytucje UE mieszczące się w Brukseli. Wniosek o zawieszenie wypłat (lub ostatecznie ich redukcję) z budżetu UE (w tym z Funduszu Odbudowy i innych funduszy opartych na wspólnej unijnej kasie ma składać Komisja Europejska, a zatwierdzać Rada UE głosami co najmniej 15 z 27 krajów Unii obejmujących 65 proc. mieszkańców UE.

Polska dostaje z budżetu UE około 3,5 razy więcej pieniędzy niż uiszcza w składkach.

Groźba sankcji UE nie jest jednak rychła

Przepisy „pieniądze za praworządność" formalnie obowiązują już od początku 2021 r.

Ale Komisja Europejska – choć europosłowie zaskarżyli ją z tego powodu do TSUE za bezczynność (sprawa w toku) – dotrzymywała obietnicy danej premierom Mateuszowi Morawieckiemu i Viktorowi Orbánowi, że nie będzie składać wniosków o cięcia funduszy aż do dzisiejszego wyroku TSUE. Dotychczas wysłała jedynie do Warszawy i Budapesztu pisma oficjalnie dopytujące o naruszenia praworządności (oba rządy odrzuciły zarzuty).

Jednak środowe orzeczenie TSUE nie oznacza, że groźba sankcji jest bardzo rychła. Komisja Europejska, uwzględniając je, musi jeszcze sfinalizować swoje wytyczne do przepisów „pieniądze za praworządność". A nawet gdyby stało się to już za dwa albo trzy tygodnie, wedle nieoficjalnych wyliczeń Brukseli od startu procedury do ewentualnego zawieszenie wypłat i tak musiałoby minąć co najmniej pięć-sześć miesięcy.

Orbán bardziej zagrożony niż Polska

Głównym powodem odroczenia rzeczywistego startu „pieniędzy za praworządność" (obietnica czekania na wyrok TSUE i uwikłanie Brukseli w sporządzanie „wytycznych"), na co zgodził się szczyt UE w grudniu 2020 r. w zamian za uchylenie weta wobec Funduszu Odbudowy, były zabiegi Viktora Orbána. Chciał on uniknąć groźby cięć przed wyborami parlamentarnymi (odbędą się 3 kwietnia 2022 r.). I ten cel Węgra, który zręcznie zwiększył swą wagę negocjacyjną dzięki sojuszowi z Morawieckim, w praktyce został już osiągnięty.

Ale rozporządzenie „pieniądze za praworządność" - o ile Fidesz wygra kwietniowe wybory - nadal pozostaje dlań znacznie groźniejsze niż dla władz Polski.

Przepisy dotyczą bowiem cięć pod dwoma równoczesnymi warunkami: naruszenia państwa prawnego oraz wpływ tych naruszeń „w sposób wystarczająco bezpośredni" (lub poważne ryzyko takiego wpływu) na należyte zarządzanie funduszami unijnymi lub na ochronę interesów finansowych Unii. A rząd Orbána jest od lat oskarżany m.in. przez opozycję o nadużycia unijnych funduszy.

Premier Węgier Viktor Orban
Premier Węgier Viktor Orban  Fot. Anna Szilagyi / AP Photo

Gospodarowanie unijnymi pieniędzmi w Polsce Bruksela nadal ocenia jako poprawne.

Dlatego w przypadku Polski głównym i - przynajmniej na razie - najdotkliwszym narzędziem Komisji Europejskiej jest nadal egzekwowanie orzeczeń TSUE (kara za niezawieszenie Izby Dyscyplinarnej wynosi już 105 mln euro i każdego dnia zwiększa się o kolejny milion) oraz negocjacje związane z Krajowym Planem Odbudowy (KPO).

Niedawne projekty zmian w sądownictwie, które przestawił prezydent Andrzej Duda oraz posłowie PiS, odmroziły rozmowy z Brukselą w sprawie KPO. Te poufne kontakty ponownie idą w kierunku zapisania wymaganych zmian sądowych jako „kamieni milowych" w KPO, po osiągnięciu których (uchwaleniu i wdrożeniu zmian w sądach), czyli - w optymistycznym scenariuszu - tego lata lub wczesnej jesieni, do Polski popłynęłyby pierwsze pieniądze z KPO.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen  Fot. Jean-Francois Badias / AP Photo

KPO. Polska prosi i straszy. Czy będzie wetować, "co się da"?

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen już w październiku 2021 r. publicznie postawiła polskim władzom trzy warunki: jasne zobowiązanie w sprawie likwidacji Izby Dyscyplinarnej (chodzi o usunięcie jej z systemu dyscyplinowania sędziów), zobowiązanie do zmiany systemu dyscyplinarnego, rozpoczęcie procesu przywracania sędziów odsuniętych od orzekania.

Jak wynika z naszych informacji, Komisja w kontekście KPO nadal skupia się na tych trzech tematach.

Natomiast zastrzeżenia co do Krajowej Rady Sądownictwa (neo-KRS), których nie rozwiązują projekty Dudy i posłów PiS, Komisja Europejska pozostawia – tak było od początku rozmów o KPO – w ramach odrębnego, przewlekłego postępowania z artykułu siódmego.

W sprawie KPO pod ogromną presją czasu jest Polska, bo do końca roku aż 70 proc. funduszy trzeba rozpisać na projekty, a wskutek opóźnień rośnie ryzyko kłopotów z „absorpcją pieniędzy", czyli ich częściowego przepadku.

Ale jednocześnie instytucje UE obawiają się, że - w odwecie za brak KPO - rząd Morawieckiego zacznie wetować w Unii Europejskiej, co się da. Wprawdzie w bliskiej przyszłości da się niezbyt wiele, ale Bruksela lęka się toksycznej eskalacji.

Polska dyplomacja w ostatnich dniach mgliście sugerowała, że - w odwecie za zablokowany KPO - mogłaby nawet nie poprzeć deklaracji szczytu UE–Afryka w tym tygodniu. Na razie te ostrzeżenia nie są brane na poważnie.

W najbliższych miesiącach ryzyko mogłoby też dotyczyć m.in. pakietu reform związanych z kryzysem klimatycznym „Fit for 55", choć jednomyślności potrzeba tylko dla jednego z kilkunastu jego elementów (zmiana w Energy Taxation Directive, bez której pakiet się nie zawali), a także minimalnej stawki CIT, zgodnej z niedawnymi ustaleniami OECD. W kwestiach podatkowych w Unii trzeba jednomyślności 27 krajów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Tytuł tej dobrej nowiny jest niewłaściwy, bo to nie Warszawa, ani Budapeszt niszczą wolności swoich obywateli, a mafijne państwo pis dzielców na licencji putina I gulaszowy złodziej, kumpel putina.
    @bra-tanki
    Którzy niestety nas reprezentuja bo oficjalnie są rzadem.
    już oceniałe(a)ś
    15
    0
    @rozala90
    Okupant to okupant I okupacyjne ma obowiązki
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    @bra-tanki
    to metonimia
    już oceniałe(a)ś
    2
    4
    @thomas_zniemiec
    Nadal , w naszej sytuacji, niewłaściwy.
    Metonimia jest dobra do opisów zawodów sportowych, a nie terroru mafijnego.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @bra-tanki
    Ale zechciej zauwazyc , ze gdyby nie MILIONY bezmyslnych i bezrefleksyjnych , sprzedajnych i nieodpowiedzialnych wyborcow przy urnach , te mafie na putinowskiej licencji , nie moglyby opanowac Wegier oraz Polski ...
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    @north-west
    Zechciałem.
    Cały czas to powtarzam.
    Każdy ma jeden głos, a pis dzielcy te głosy pegazują.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @bra-tanki
    Ktoś ich kurna wybiera, i to jest problem.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Przybłęba z TK >>>> DO GARÓW < Pawłowicz i Piotrowicz > do Wronek !!!
    @fioletowy
    A reszta pisdzielstwa trybunalskiego - na wykopki. Na początek z zawodu.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Brawo TSUE brawo UNIA. Nie odpuszczać reżimowi w Polsce.
    już oceniałe(a)ś
    72
    0
    To nie WARSZAWA blokuje!! WARSZAWA NIENAWIDZI PISIACTWA. JBAC PIS!
    @makroten
    Jak zmienimy stolicę - gdzie jest siedziba wszystkich najważniejszych instytucji prawodawczych - to będzie inna nazwa. To tak ku pamięci.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    PISIAKI , BURAKI - hahahahaha hihihihih huhuhuhuhujehuhuhuhuh !!!!
    już oceniałe(a)ś
    50
    0
    Pisowskie zdradzieckie mordy nas rujnują.
    już oceniałe(a)ś
    49
    0
    Dobrze! Zagłodzić bandę!
    już oceniałe(a)ś
    39
    0
    Super. Dziękuję Unio.
    już oceniałe(a)ś
    30
    0