Białoruskie władze wciąż wykorzystują więzionego blogera Romana Protasiewicza do krytykowania opozycji i chwalenia Aleksandra Łukaszenki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Reżim Aleksandra Łukaszenki nadal posługuje się Romanem Protasiewiczem. Były redaktor naczelny opozycyjnego kanału Nexta zapowiedział w ubiegłym tygodniu pozew przeciwko liniom lotniczym Ryanair. Do tego samego namawia innych pasażerów samolotu, który 23 maja 2021 r., po otrzymaniu od białoruskich kontrolerów lotów informacji o rzekomej bombie na pokładzie, wylądował awaryjnie w Mińsku.

- Pracuje nad tym grupa prawników. Nie mogę zdradzić więcej szczegółów, ale apeluję, by pozostali pasażerowie również złożyli pozew przeciwko Ryanairowi - powiedział na nagraniu opublikowanym na kanale YouTube Dmitrija Bieliakowa, prorządowego aktywisty słynącego ze współpracy z białoruskimi władzami.

Łukaszenka gra zakładnikiem

Protasiewicz zaznaczył też, że za przymusowe lądowanie samolotu lecącego z Aten do Wilna, na którego pokładzie przebywał ze swoją partnerką Sofią Sapiegą, odpowiedzialna jest białoruska opozycja. Twierdził także, że to sztab Swiatłany Cichanouskiej, z którym Protasiewicz współpracował i który jawnie wcześniej popierał, wysłał do białoruskich kontrolerów lotów wiadomość o bombie, bo chciał „doprowadzić do wprowadzenia kolejnych sankcji".

Wcześniej polskie śledztwo ustaliło, że za operację sprowadzenia samolotu do Mińska ze znienawidzonym przez Łukaszenką opozycjonistą odpowiada KGB Białorusi .

Oświadczenie blogera pojawiło się krótko po informacji o zarzutach stawianych przez USA czterem Białorusinom , którzy – jak czytamy na stronie amerykańskiego resortu sprawiedliwości – oskarżani są o „piractwo powietrzne".

Sprawa toczyć się ma przeciwko Leonidowi Czurze, szefowi państwowego przedsiębiorstwa BiełAeroNawigacja zarządzającego lotami nad Białorusią, jego zastępcy Olegowi Kazjuczicowi i dwóm funkcjonariuszom służb specjalnych. "Białoruscy urzędnicy sfabrykowali informacje o zagrożeniu, aby zmusić samolot do zmiany trasy i lądowania w Mińsku zamiast w Wilnie, by aresztować białoruskiego dziennikarza i działacza politycznego" - podkreśla ministerstwo sprawiedliwości USA.

Herbata i ciasteczka w siedzibie KGB

Oświadczenie Protasiewicza prawdopodobnie było wygłoszone pod przymusem. Reżim Łukaszenki znany jest z torturowania więźniów - podkreślają byli współpracownicy Protasiewicza, przedstawiciele białoruskiej opozycji oraz obrońcy praw człowieka.

- Jeńców się nie ocenia - mówi niezależny białoruski politolog Artiom Szrajbman, który z powodu oskarżenia go przez Romana o organizacje protestów musiał opuścić kraj.

Na początku lutego bloger udzielił wywiadu rosyjskiej niezależnej redakcji Znak, w którym z szacunkiem i sympatią mówił o białoruskich funkcjonariuszach struktur siłowych. Twierdził wówczas, że podczas przesłuchania oferowano mu „herbatę i ciasteczka", przekonywał też, że nikt nie jest w stanie zastąpić Aleksandra Łukaszenki na stanowisku prezydenta. Oczerniał również białoruską opozycję i przyznawał się do stawianych mu zarzutów, za które grozi mu do piętnastu lat więzienia. Protasiewicz jest oskarżony m.in. o "organizację masowych zamieszek", „podżeganie do niezgody społecznej" oraz „upublicznianie danych funkcjonariuszy struktur siłowych".

- Sprawa przeciwko mnie jest sprawiedliwa. Każdy kraj ma swoje prawo, jeśli w nim mieszkasz, to znaczy, że je akceptujesz. Pamiętam, jak w 2020 r. żartowaliśmy, że złamaliśmy już kilka artykułów kodeksu karnego. Już wtedy doskonale rozumieliśmy, że łamiemy prawo. Jak można więc mówić o braku sprawiedliwości? - mówił Protasiewicz.

Wcześniej Roman Protasiewicz udzielał wywiadów głównie białoruskim mediom państwowym. Mówił m.in. o spisku opozycji przeciwko Aleksandrowi Łukaszence oraz o podziwie, jakim go darzy, twierdząc np., że rządzący Białorusią udowodnił w czasie powyborczych protestów, że ma „stalowe jaja".

Śledztwo w sprawie "ludobójstwa" na polskiej granicy

Protasiewicz obecnie przebywa w areszcie domowym, w którym nie może przyjmować gości i z którego nie może wychodzić bez nadzoru z jednym wyjątkiem. Od końca stycznia Protasiewicz może opuszczać mieszkanie, ale tylko po to, by udać się do pracy, czyli biura prorządowej organizacji „Systemowa ochrona prawna". Z wypowiedzi Dmitrija Bieliakowa, założyciela, wynika, że prołukaszenkowscy działacze zajmują się w niej np. „sprawą ludobójstwa uchodźców na polskiej granicy", powołując się na zeznania Emila Czeczki, zbiegłego polskiego żołnierza.

- Nie można lekceważyć takiej informacji - mówił Protasiewicz redakcji Znak.

W tym samym wywiadzie Roman Protasiewicz mówił, że nie ma kontaktu z Sofią Sapiegą, którą zatrzymano razem z nim. Dziewczyna przebywa w areszcie domowym w mieszkaniu rodziców w Mińsku. Bloger twierdzi, że zarzuty stawiane 24-letniej Rosjance są zasadne, bo „zajmowała się publikowaniem prywatnych danych białoruskich siłowików [funkcjonariuszy służb]", zanim jeszcze się poznali.

Pod koniec grudnia Sapiega zwróciła się do Aleksandra Łukaszenki z prośbą o ułaskawienie. Grozi jej do sześciu lat więzienia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz

Przydatne linki

Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Porządnie go wystraszyli. Szkoda człowieka.
@Vito(ld)60
Najprawdopodobniej tak.
Ale nie "porządnie" wystraszyli, tylko bardzo :/
@Vito(ld)60
U nas gości zastraszonych przez komunistyczną bezpiekę, których zmuszono do podpisania lojalki do dzisiaj się otacza infamią, bardziej nawet niż tych, którzy ich łamali. Wkurza mnie, że zwolniono od odpowiedzialności figury, a linczuje się pionki. Mam nadzieję, że pewnego dnia Białorusini zrobią to, co my powinniśmy byli zrobić po 1989. Żadnych więcej aksamitnych rewolucji i grubych kresek!
już oceniałe(a)ś
@pawel_zet1
pelna zgoda
Łukaszenka jest tak prymitywny sadzać, że świat i mądrzy ludzie uwierzą w bełkot wystraszonego i złamanego człowieka.
@Rollins2

...aż taki głupi to on nie jest. Tu chodzi o to, by pokazać siłę łamiącą, a nie o jakieś tam treści.
@Rollins2
Tu chodzi o zastraszenie opozycji. Tyle.
@turpin
Łukaszenko napawa się swoją siłą. Z czołowego opozycjonisty zrobił apologetę systemu. Pewnie podnieca go poniżanie i gnojenie ofiar.
Złamali chłopaka. To młody człowiek zniszczony przez małego dyktatorka.
już oceniałe(a)ś
Zamęczyli go. ;-(
już oceniałe(a)ś
Marzenia pisiorów.
już oceniałe(a)ś
Serio zachodni świat nie może odciąć tego reżimu od koryta? Zabrać im wszystko co mają poupychane po zachodnich bankach, nie wpuszczać ich samolotów itd?
już oceniałe(a)ś
bardzo współczuję Panu Romanowi, który jest szczególnym więźniem sumienia
zniszczyli mu życie i programuję nowe, zgodnie z narodowo-patriotyczną linią partii totalitarnej
to samo jest celem marzeń Kaczyńskich, Bielanów, Ziobrów, Bosaków itp.
Nie ma ludzi niewinnych tylko źle przesłuchani. Jego "dobrze" przesłuchali