Opublikowane w niedzielę zdjęcia satelitarne firmy Maxar Technologies - amerykańskiej spółki zajmującej się technologiami komunikacyjnymi i satelitarnymi - pokazują koncentrację jednostek wojskowych w trzech miastach na Białorusi położonych niedaleko granicy z Ukrainą.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Miasta ukazane na zdjęciach to Łuniniec (obwód brzeski), Jelsk i Rzeczyca (obwód homelski). Wszystkie znajdują się w odległości ok. 50 km od południowej granicy.

Na zdjęciach satelitarnych udało się rozpoznać m.in. 15 samolotów szturmowych Su-25 przeznaczonych do ataku na cele naziemne, rakiety SS26 Iskander, wyrzutnie rakiet oraz system obrony przeciwpowietrznej S-400. Iskandery mają możliwość transportowania m.in. pocisków nuklearnych.

Wspólne ćwiczenia Rosji i Białorusi pod nazwą "Union Resolve 2022" zaplanowane zostały na dni 10-20 lutego. Ich założeniem jest trening w przypadku scenariusza ataku na "południowe granice sojuszu rosyjsko-białoruskiego".

W czwartek, jeszcze przed rozpoczęciem ćwiczeń na południu Białorusi, rosyjski minister obrony narodowej Siergiej Szojgu odwiedził zachodnią część kraju, gdzie obserwował ćwiczenia z udziałem sił lądowych i powietrznych. Według Szojgu manewry są konieczne ze względu na "koncentrację wojsk w Polsce, na Ukrainie i w krajach bałtyckich".

Rosja i Białoruś zapowiedziały przeprowadzenie 20 wspólnych operacji tylko w tym roku.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg w ubiegłym tygodniu określił ćwiczenia Rosji i Białorusi jako największą obecność rosyjskich wojsk w regionie od czasów zimnej wojny.

Rosja ma już 70 proc. potrzebnych sił do inwazji "na pełną skalę"

Poza ćwiczeniami przy południowej granicy Białorusi wzdłuż granicy Rosji z Ukrainą zgromadzonych pozostaje ok. 115 tys. rosyjskich żołnierzy.

Według informacji wywiadu Stanów Zjednoczonych, które przekazała agencja Reuters, Rosja zgromadziła już na granicy ok. 70 proc. wojsk potrzebnych do przeprowadzenia inwazji na Ukrainę na pełną skalę. 

Tylko w ostatnich dwóch tygodniach z 60 do 83 wzrosła liczba batalionowych grup taktycznych zgromadzonych na granicy. Kolejnych 14 ma być w drodze. Batalionowe grupy taktyczne to podstawowa formacja rosyjskich wojsk potrzebna do przeprowadzenia pełnoskalowej inwazji drogą lądową. Każda z nich składa się z co najmniej 1000 żołnierzy i kilkuset jednostek wojskowego sprzętu.

Według ekspertów najlepsze warunki do rozpoczęcia hipotetycznej inwazji drogą lądową nastąpią 15 lutego - wtedy ma nastąpić zamarznięcie gleby, które potrwa do końca marca i umożliwi sprawne poruszanie się wojsk nawet poza głównymi drogami. W takim scenariuszu Kijów mógłby zostać zajęty nawet w kilka dni.

Informatorzy podkreślają, że Putin nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji co do tego, czy dokonać ataku i na jaką skalę powinien on być przeprowadzony.

- Uważamy, że Rosjanie mają siły, które pozwoliłyby im teraz na przeprowadzenie znaczącej operacji militarnej na Ukrainie. Rosyjska inwazja może teraz wydarzyć się w każdej chwili - mówił na antenie stacji NBC doradca Joego Bidena ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz

Przydatne linki

Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
@Azzo
Nie wiem, w co mają wierzyć agenci wpływu Kremla w Polsce. Pewnie w to, co nakaże centrala w Moskwie. Tymczasem fakty i krytyczne myślenie przeczą tym uspokajającym opowieściom.

Siły koalicyjne, które wkroczyły do Iraku w 2003 r. w pierwszej, najbardziej gorącej fazie wojny (do upadku reżimu Husseina), wynosiły 177 tys. żołnierzy (a nie żadne 300 tys.) i spotkały tam ponad 500 tys. żołnierzy irackich w czynnej służbie. Tutaj najlepiej pokazuje się, jak istotna w dzisiejszej wojnie jest przewaga technologiczna, a jak niewiele znacząca może się okazać przewaga liczebna i nieuruchomione na czas rezerwy. Przewaga technologiczna Rosjan nad Ukraińcami może i nie jest tak druzgocąca, jak przewaga Amerykanów z sojusznikami nad Irakijczykami, ale i tak jest wyraźna.

Cała armia ukraińska może i jest wciąż liczniejsza od sił rosyjskich na samej granicy (a wojska dyktatora z Mińska? a wojska rosyjskie na Białorusi?), ale przecież nie cała ta armia jest rozlokowana kordonem wzdłuż granicy (byłoby to strategiczne samobójstwo), więc agresorzy będą dysponować lokalną przewagą liczebną.

Zresztą nie wiemy, ile tak naprawdę terytorium Ukrainy chce zająć Putin, więc trudno oceniać, czy obecne siły rosyjsko-białoruskie są do tego wystarczające, czy też nie. W 2014 r. do zajęcia Krymu i sporej części Donbasu wystarczyły Rosjanom stosunkowo niewielkie siły, więc jeśli prawdą jest lekceważący stosunek Putina do armii ukraińskiej, to może wcale nie widzieć potrzeby jeszcze większej koncentracji sił przed atakiem. Sama koncentracja sił dyktatorów nad granicą ukraińską - w obliczu braku jakichkolwiek sygnałów o ukraińskich przygotowaniach do ataku - dowodzi jednak ich wrogich zamiarów wojskowych. Czy to jest na razie 50%, 70%, czy 90% to w tym kontekście kwestia drugorzędna.
"Poza ćwiczeniami przy południowej granicy Białorusi wzdłuż granicy Rosji z Ukrainą zgromadzonych pozostaje ok. 115 tys. rosyjskich żołnierzy. Według informacji wywiadu Stanów Zjednoczonych, które przekazała agencja Reuters, Rosja zgromadziła już na granicy ok. 70 proc. wojsk potrzebnych do przeprowadzenia inwazji na Ukrainę na pełną skalę. "

Czy mamy wierzyć, że wedle wywiadu USA do ataku na Ukrainę wystarczy Rosji 150 tys. żołnierzy? Przecież armia ukraińska liczy sobie teraz 240.000 żołnierzy, nie licząc rezerw i sił paramilitarnych. Z takimi siłami to Rosjanie mogą wejść punktowo, powiesić flagę - i się wycofać. Do wojny i okupacji wschodniej Ukrainy potrzebują minimum 400 tys., a do podboju i okupacji całej Ukrainy minimum 1 mln.

Nawiasem mówiąc, do ataku na Irak Amerykanie w 2003 Amerykanie użyli 300 tys. żołnierzy, a Irak miał połowę ludności Ukrainy.
@Azzo
Teoretycznie Putinowi starczy ta liczba sołdatów, bo liczy, że wprowadzi w zajete tereny ''Janukowycza'' za którym opowie się część Ukraińców.
Powiesić flagę rosyjską moze sobie Putin w którejś z willi np: w Gelendżyku