Litwa próbuje powstrzymać transporty potażu, kluczowego składnika nawozów, z Białorusi, aby ukarać autorytarnego przywódcę tego kraju. Rosji może to być na rękę.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

KŁAJPEDA, Litwa - Przez prawie dwie dekady długie pociągi towarowe załadowane czerwono-brązowym grysem wjeżdżały do największego litewskiego portu nad Morzem Bałtyckim, rzucając gospodarcze koło ratunkowe Aleksandrowi Łukaszence, autokratycznemu prezydentowi sąsiedniej Białorusi.

Ta linia życia została przerwana pierwszego lutego po decyzji rządu litewskiego o zatrzymaniu wagonów przewożących największy skarb Łukaszenki: nawozy potasowe, które były eksportowane do Europy i dalej w świat przez port w Kłajpedzie.

Przeciwnicy Łukaszenki przyklaskują temu posunięciu, ale są też tacy, którzy obawiają się niezamierzonych konsekwencji: Rosja, która ma przejąć transport białoruskiego potażu, zyska w ten sposób kontrolę nad znaczną częścią światowych dostaw tego mało znanego, lecz niezbędnego surowca.

Opróżnić portfel Łukaszenki

Potaż, który produkuje również Rosja, być może wygląda niepozornie, ale jako cenny składnik odżywczy roślin jest niezbędny dla zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego na świecie. W ciągu ostatniego roku jego cena wzrosła ponad dwukrotnie, przynosząc Łukaszence i innym producentom miliardy dolarów dodatkowego dochodu. Zamknięcie jedynego szlaku eksportowego Białorusi przez kraje bałtyckie spowoduje jeszcze większy wzrost cen.

Litewskie koleje państwowe i port w Kłajpedzie czerpią dużą część swoich dochodów z potażu. Spory wśród litewskich elit politycznych i gospodarczych o to, co zrobić z ograniczeniami w handlu, są tak ostre, że w grudniu rząd był gotów podać się do dymisji w tej sprawie. Zamieszanie wybuchło po tym, jak przewodniczący parlamentarnej komisji spraw zagranicznych Žygimantas Pavilionis oskarżył rząd o zdradę Stanów Zjednoczonych, czyli głównego sojusznika, który w zeszłym roku nałożył sankcje na białoruskiego producenta potażu, a także o wspieranie dyktatora.

Pavilionis, znany z radykalnych poglądów były ambasador Litwy w Waszyngtonie, powiedział, że sprawa stała się tak gorąca, ponieważ „chodzi o bardzo duże pieniądze".

W grudniowym liście do litewskich kolei państwowych Departament Skarbu USA wyjaśnił, że amerykańskie sankcje nałożone na dużego białoruskiego producenta potażu nie mają zastosowania do podmiotów zagranicznych, ale wezwał do tego, co nazwał „podejściem uwzględniającym ryzyko", sugerując tym samym, że w przyszłości mogą wystąpić problemy.

Liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska, która przebywa na uchodźstwie na Litwie i która od dawna lobbowała na rzecz wstrzymania dostaw potażu, powiedziała, że cieszy się z zakończenia tego, co nazwała „niemoralnym" biznesem, co pomoże opróżnić „obfity portfel dyktatora".

Tym portfelem jest Belaruskali, gigantyczny państwowy producent potażu, który jest dla rządu Łukaszenki prawdziwie dojną krową. Firma jest największym podatnikiem i największym eksporterem na Białorusi, a jej udział w światowych dostawach potażu wynosi około 20 proc.

Mało skuteczne sankcje

Jednak podejmowane przez USA próby doprowadzenia Łukaszenki do bankructwa wzbudzają niepokój o zyski Rosji. Kanada, największy producent potażu na świecie, również zarobi na spodziewanym wzroście cen, ale zyski Rosji wykraczają daleko poza kwestie ekonomiczne.

- Rosja jest zachwycona - mówi dyrektor portu w Kłajpedzie Algis Latakas. I dodaje, że Belaruskali najprawdopodobniej po prostu przestawi się na rosyjskie pociągi i będzie przewozić towar do Ust-Ługi - rosyjskiego portu niedaleko Petersburga, którego rozwój od dawna jest oczkiem w głowie prezydenta Władimira Putina.

Latakas dodaje, że rozumie pragnienie swojego rządu, aby „walczyć z niedemokratycznym reżimem", ale ostrzega, że końcowym rezultatem w tym przypadku może być „uzyskanie przez Rosję dużej przewagi ekonomicznej" i „możliwość wpływania na ceny żywności".

To, czy sankcje działają, od dawna jest tematem akademickiej i politycznej debaty, ale w przypadku tych, które zostały nałożone na Białoruś, rezultaty były jak dotąd wyjątkowo mizerne.

W ciągu ostatniego roku, w którym Unia Europejska i Stany Zjednoczone nałożyły na Białoruś wiele sankcji gospodarczych, wartość wymiany handlowej między Europą a tym wschodnioeuropejskim krajem wzrosła prawie dwukrotnie. Wynika to w dużej mierze z gwałtownego skoku cen towarów eksportowanych przez Łukaszenkę, głównie potażu i produktów ropopochodnych, których wartość wzrosła częściowo z powodu rosnącej, wywołanej sankcjami, niepewności co do gwarancji dostaw.

- Łukaszenka po prostu zarabia więcej pieniędzy - mówi Laurynas Kasci?nas, przewodniczący komisji bezpieczeństwa narodowego i obrony w litewskim parlamencie.

Nowa broń Putina przeciw Europie

Zamiast przekonać Łukaszenkę do uwolnienia więźniów politycznych, na co liczono, ten aresztował tylko więcej ludzi - według Wiasny, grupy monitorującej przestrzeganie praw człowieka na Białorusi, około 980 osób przebywa obecnie za kratkami za swoją działalność polityczną. Jest to ponad dwukrotnie więcej niż w czerwcu, kiedy to ostatnia runda sankcji weszła w życie po przymusowym lądowaniu w Mińsku samolotu linii Ryanair, na pokładzie którego znajdował się młody dysydent, następnie natychmiast aresztowany.

Cichanouska przyznaje, że „paradoksem jest to, że sankcje zostały nałożone, ale dochody Białorusi wzrosły", i dodaje, że należy zaostrzyć nacisk na Łukaszenkę i wywierać „dokuczliwą presję", która mogłaby zachwiać lojalnością urzędników i biznesmenów, na której opiera się reżim Łukaszenki.

Kluczowe znaczenie dla jego ekonomicznego bytu ma potaż. Rosja i Białoruś produkują łącznie około 40 proc. światowych zasobów tego surowca.

Producenci z obu krajów przez lata ostro konkurowali o rynki eksportowe, ale teraz, gdy Belaruskali prawdopodobnie uzależni się od rosyjskich kolei i portów, by sprzedawać swoje produkty za granicę, Moskwa zyska potężny wpływ na białoruską firmę. W ten sposób Rosja będzie mogła wykorzystywać potaż w podobny sposób, w jaki wykorzystuje kontrolę nad ogromnymi zasobami gazu ziemnego, by wpływać na rynek i wywierać presję na kraje europejskie.

- Wszyscy szermują pięknymi hasłami o demokracji, ale wynik będzie dokładnie odwrotny do zamierzonego - mówi Igor Udovickij, większościowy udziałowiec terminalu w porcie w Kłajpedzie, należącego częściowo do Belaruskali.

- Kto kontroluje potaż, kontroluje dostawy żywności na całym świecie - mówi. - Właśnie dajemy Putinowi broń jądrową, ale w przeciwieństwie do tej, którą już ma, jest to broń, której może rzeczywiście użyć.

Białoruś wpada w ręce Putina

Udovickij ma oczywisty interes w utrzymaniu kursowania pociągów towarowych z Białorusi do Kłajpedy. Jednak inni, którzy patrzą na to z innej perspektywy, również obawiają się, że Rosja będzie głównym beneficjentem wysiłków zmierzających do zatrzymania transportu potażu przez Litwę, która niegdyś - wbrew swojej woli - była częścią Związku Radzieckiego, a obecnie jest członkiem Unii Europejskiej i NATO.

- Musimy być bardzo ostrożni w nakładaniu sankcji, aby nie stwarzać okazji dla innych - mówi Kasci?nas. Litwa, jako lojalny sojusznik USA, ma obowiązek wspierać sankcje nałożone na Białoruś przez Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych, ale kraj ten ma również inne problemy, a konkretnie Rosję.

- Nikt tutaj nie kocha Łukaszenki, ale wszyscy najbardziej martwią się o Rosję - dodaje. - W przypadku potażu w grę wchodzi bardzo skomplikowana sytuacja geopolityczna.

Rosja od lat bezskutecznie zabiega o przejęcie kontroli nad Belaruskali, klejnotem w koronie gospodarczych zasobów Łukaszenki. W przeciwieństwie do innego głównego źródła dochodów Białorusi - produktów naftowych, które zależą od dostaw ropy z Rosji - potażowy koncern nie był uzależniony od Rosji. Przynajmniej do tego miesiąca.

Łukaszenka, który wezwał na pomoc Kreml, aby stłumić masowe protesty uliczne po wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 roku, powszechnie uznanych za sfałszowane, stopniowo traci zdolność do przeciwstawiania się naciskom Rosji. Białoruś wydaje się coraz bardziej bezbronna.

W ostatnich tygodniach spółka straciła nie tylko szlak eksportowy prowadzący przez Litwę, ale także swojego największego europejskiego klienta - Yarę, norweską spółkę należącą częściowo do państwa.

Yara ogłosiła 10 stycznia, że z dniem pierwszego kwietnia wycofuje się ze wszystkich zakupów od Belaruskali.

Cichanouska odrzuca obawy, że sankcje zbliżą jej kraj do Rosji, który to argument podnoszony jest przez Łukaszenkę i jego popleczników.

- Chodzi o to, żeby powstrzymać zdecydowane działania - to wszystko blef.

Mimo to Litwa straci setki milionów dolarów na wstrzymaniu białoruskiego eksportu przez Kłajpedę, a według wewnętrznego raportu rządowego, w którym oszacowano potencjalne straty, może być narażona na roszczenia prawne w wysokości nawet 15 miliardów dolarów z powodu zerwania kontraktów. Udovickij, jak sam mówi, zamierza pozwać rząd o wysokie odszkodowanie.

Ale dla małego kraju, który jest zależny od USA w kwestii bezpieczeństwa wobec coraz bardziej agresywnej Rosji, stawka jest o wiele większa niż tylko pieniądze, mówi minister transportu Marius Skuodis. Potaż, dodał, "jest bardzo trudnym zagadnieniem geopolitycznym".

Współpraca: Tomas Dapkus, Wilno

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Artykuł ukazał się pierwotnie w „ The New York Times ".

© 2021 The New York Times Company

Tłum. Tomasz Krzyżanowski

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Podpis pod zdjęciem: "Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko."
Szanowni Redaktorzy GW! Pan Łukaszenko jest co najwyżej byłym prezydentem Białorusi. Od czasu przegranych wyborów w sierpniu 2020 utrzymuje władzę nielegalnie i nie ma żadnych podstaw, żeby o nim pisać per "prezydent Białorusi". W tej chwili to uzurpator, dyktator lub satrapa Białorusi.
@nabuchomozor

Lukaszenka został wybrany równie uczciwie, co Biden.
już oceniałe(a)ś
1
36
@JimmyDore
Lech Kaczyński: Spieprzaj dziadu!
już oceniałe(a)ś
12
0
@JimmyDore
Oj Jimmy, Jimmy... Czasem myślę, że po prostu wrzucasz zdechłe szczury i chichoczesz na samą myśl o tym, jak ludzie się wkurzą, czytając te bzdury. Bo nikt normalny nie napisałby czegoś takiego na serio! Tęsknię za mr.off-em, chociaż zwykle się z nim nie zgadzałem. Przynajmniej w 90% przypadków zagadywał naprawdę inteligentnie. Niestety, podobno nieopatrznie pojechał do Chin i siedzi w laogai. Mam nadzieję, że wyjdzie żywy i podzieli się z nami doświadczeniami.
Łukaszenka jest uzurpatorem.
już oceniałe(a)ś
17
0
@lesny__dziadek

Trump twierdzi, ze wybory były oszukane.
już oceniałe(a)ś
0
2
@JimmyDore
A ja twierdzę, że jesteś idiotą. Trump też
już oceniałe(a)ś
5
0
@iamtiger

Wybór JFK tez był oszukany ( możesz o tym poczytać )
ale był jednym z najlepszych prezydentów.
Ludzie na Białorusi maja 2 razy więcej pieniędzy niż pod butem Neoliberałów na Ukrainie.
już oceniałe(a)ś
0
3
@JimmyDore
(...) ale był jednym z najlepszych prezydentów.(...)
* * *
Kłamstwo. Te ckliwe opowiastki o wspaniałym Kennedym są bardzo miłe, takie filmowe. Jednak to tylko bajeczki.
już oceniałe(a)ś
1
1
@tubylec_ww

Był lepszym od Nixona, któremu nieuczciwie odebrał prezydenturę.
już oceniałe(a)ś
0
0
@lesny__dziadek

Bank Światowy podaje dochód na głowę za rok 2020 :
,,?Russia
10,126.72 USD?
?Belarus
6,411.23 USD?
?Ukraine
3,726.93 USD''

Zwykły człowiek na Ukrainie jest o 40 % biedniejszy niż na Białorusi.
Nie oplacilo sie robic Terapii Szokowej.
już oceniałe(a)ś
0
2
@JimmyDore
Przydłużmy wyliczankę:
-Lithiania -19,997 USD
-Latvia - 17,620 USD
-Estonia - 23,312 USD
-Czech Republic - 22,762 USD
Zwykły człowiek na Litwie / Łotwie, w Estonii / Czechach jest co najmniej o 300% bogatszy niż Białorusin i o 200% bogatszy niż Rosjanin. Opłaciło się przeprowadzić reformy i wstąpić do Unii normalnych krajów. Niestety, Ukraina straciła co najmniej 25 lat i dopiero teraz zaczyna nadrabić zaległości.
już oceniałe(a)ś
0
0
Potaż to węglan potasu , Białoruś produkuje przede wszystkim chlorek potasu. Tłumaczyć trzeba ze zrozumieniem.
@AndrzejPodolski
I jeszcze główny producent -Kanada.... w erze walki z CO2...

Dzięki za precyzję.
już oceniałe(a)ś
4
0
@AndrzejPodolski
małostkowy POLAK ,,,MUSIAŁ ,,,ZAISTNIAŁ ,,JEST ,,,OJ LUDZISKA JAKIE WY DZIWACZYSKA
już oceniałe(a)ś
0
3
@ERECTUS123
Specjalizacja zawodowa bardzo postępuje, ale wykształcenie ogólne dalej decyduje o poziomie możliwości poznawczych.
Humanista, który wytłumaczył sobie w liceum, że jego te przedmioty ścisłe nie dotyczą, bo przecież będzie HUMANISTĄ, jest osobą kaleką intelektualnie.
W dobie kryzysu klimatycznego, gospodarczego i pandemii, kompletnie się taki chłopak gubi, bo nie rozumie podstawowych pojęć, którymi operują specjaliści przemawiający do społeczeństwa najprostszym językiem.
Smutnym przykładem jest dyskusja publiczna na temat transformacji energetycznej.
już oceniałe(a)ś
2
0
@AndrzejPodolski
Jeden ch
już oceniałe(a)ś
0
0
POTAŻ - potash - pot-ash - ang. popiół w garnku. Węglanu potasu K2CO3, rozpuszczalna w wodzie część popiołu pochodzącego ze spalania węgla drzewnego.

Ten Potaż?? -To się jeszcze w taki sposób produkuje?
@jakjakub
Nie, w ten sposób już nie. Wykorzystuje się złoża mineralne, największe na świecie są w Belle Plaine w kanadyjskim Saskatchewan i należą do The Mosaic Company
już oceniałe(a)ś
1
0
Batko - lokaj Putlera!
już oceniałe(a)ś
11
1
To sie po śląsku tak piyknie nazywo zozwór.
już oceniałe(a)ś
8
0
Przecież od początku było oczywiste, że sankcje wepchną Białoruś jeszcze głębiej w ramiona Rosji. Osobiście podejrzewam, że cała ta akcja z samolotem była wymuszona na Łukaszence przez Putina jako cena za wsparcie po wyborach. Oczywiście, teoretycznie Łukaszenka mógłby oddać władzę opozycji. Ale nawet jeżeli dyktator byłby zdolny do takiej decyzji, jakie byłyby jej konsekwencje ze strony Rosji?
@spectraltheorem
no to teraz sankcje na Rosję, prosi się ona od dawna anyway. Trzeba być konsekwentnym.
już oceniałe(a)ś
0
1
Dalej się pier**** z Putinem, zamiast raz a dobrze dowalić mu ekonomicznie.
już oceniałe(a)ś
11
7
Rozwiązanie jest bardzo proste. Przestać kupować również od Rosji. To jest trywialne, by rozwinąć tego produkcję poza tymi reżimami. Będzie trochę drożej, ale oni się uduszą. Nie do końca, dla Rosji to nie ta skala, ale na pewno im nie pomoże.
@iamtiger
No ale jak to? Przestać kupować ruski węgiel? Przecież głównie po to kaczescu roz3,14erdolił Mierzeję Wiślaną.
już oceniałe(a)ś
0
0