Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białoruski sąd po raz kolejny podporządkował się woli reżimu Aleksandra Łukaszenki. Wyrok przeciwko oskarżonym w tzw. sprawie Cichanouskiego opozycjonistom zapadł we wtorek podczas zamkniętego posiedzenia w areszcie śledczym w Homlu. Opozycyjni działacze, wśród których znalazł się m.in. popularny bloger, niedoszły kandydat na urząd prezydenta Siarhiej Cichanouski, bloger Ihar Łosik, a także lider opozycyjnej partii Narodnaja Hramada Mikołaj Statkiewicz, zostali skazani kolejno na 18, 15 i 14 lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie. W tej samej sprawie na 15 i 16 lat więzienia skazani zostali także bloger Władimir Cyganowicz, współpracujący z Cichanouskim operator Artiom Sakow i moderator bloga Cichanouskiego Dmitrij Popow.

Sędzia Nikołaj Dolia uznał ich za winnych „organizacji masowych zamieszek, utrudniania pracy Centralnej Komisji Wyborczej i podżegania do nienawiści" zarówno przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w sierpniu 2020 r., jak i w ich trakcie. 

W wydaniu takiego wyroku białoruskiej Temidzie nie przeszkodziło nawet to, że wszyscy oskarżeni zostali zatrzymani przed wybuchem masowych protestów.

Utajniona sprawa Cichanouskiego

Mimo że „sprawa Cichanouskiego" należy do jednych z najgłośniejszych w historii współczesnej Białorusi - przede wszystkim dlatego, że dotyczy ona m.in. męża liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej - wiadomo o niej stosunkowo niewiele. Adwokaci oskarżonych zostali zmuszeni do podpisania klauzuli poufności, sąd w Homlu zdecydował o przeprowadzeniu procesu w trybie zamkniętym, by „zapewnić jego uczestnikom bezpieczeństwo oraz prawo do gwarantowanej prawem poufności", a wszystkie rozprawy odbywały się w areszcie śledczym.

Z oficjalnych dokumentów wiadomo, że zdaniem komitetu śledczego oskarżeni w sprawie działacze od jesieni 2019 r. zajmowali się działalnością ekstremistyczną, która miała polegać na rozpowszechnianiu za pomocą internetu „publicznych wezwań do przygotowania się do radykalnych działań", a wykorzystywali w tym celu „różne podręczniki". Jednym z nich według białoruskich śledczych miała być książka politologa Gene'a Sharpa „Od dyktatury do demokracji".

Polityk Mikołaj Statkiewicz na jej podstawie miał zdaniem śledczych „opracować plan polegający na organizacji ulicznych akcji pod pozorem zboru podpisów na rzecz opozycyjnych kandydatów".

W „bezprawnych działaniach" Statkiewicza wspomagał rzekomo bloger Siarhiej Cichanouski oraz znany opozycyjny działacz Paweł Siewieryniec. Tego ostatniego sąd w Mohylewie skazał w maju na siedem lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie za „organizację masowych zamieszek". Siewieryniec zawinił tym, że okazał publiczne poparcie Cichanouskiemu oraz Statkiewiczowi, a także zaapelował do Białorusinów, by uczestniczyli w przedwyborczych akcjach i wiecach, walcząc w ten sposób o dopuszczenie do udziału w wyborach niezależnych kandydatów. 

Cichanouskiemu komitet śledczy przedstawił zarzuty w maju. Bloger, który sympatię i popularność zdobył dzięki swojemu znanemu z krytyki reżimu kanałowi „Kraj dla życia", został oskarżony o to, że „otwarcie nawoływał do przemocy wobec przedstawicieli władzy i funkcjonariuszy organów porządkowych, a także podżegał do wrogości społecznej i niezgody w społeczeństwie ze względu na przynależność społeczną". Śledczy zgodnie twierdzili, że działalność blogera doprowadziła do zaangażowania się Białorusinów w protesty powyborcze, a raczej, jak określają je przedstawiciele reżimu Aleksandra Łukaszenki, „czynności niezgodne z prawem i białoruską konstytucją".

Komitet śledczy motywował stawiane Cichanouskiemu zarzuty tak: „dziesiątki osób z różnych grup wiekowych, zainspirowane jego apelami i przekonane o swojej bezkarności, brały udział w akcjach poważnie naruszających porządek społeczny, stosowały przemoc wobec funkcjonariuszy struktur siłowych, organizowały zamieszki, a w konsekwencji – poniosły za swoje czyny karę zgodną z obowiązującym prawem".

Protesty koordynował Zachód i agenci Cichanouskiego

To jednak niejedyne zarzuty, jakie stawiono Cichanouskiemu. Z materiałów śledztwa zgromadzonych w – jak donosi niezależna telewizja Biełsat – ok. 140 tomach ma wynikać, że celem licznych podróży opozycjonisty po całym kraju miało nie być zbieranie materiałów na potrzeby bloga, ale „werbowanie agentów". Po jego uwięzieniu to oni rzekomo, stosując się do jego wcześniejszych instrukcji i przy wsparciu finansowym Zachodu, koordynowali protesty. Jak przytacza redakcja The Current Time, za przykład ich działań komitet śledczy podał m.in. „akcje kobiet z kwiatami, akcje rowerowe i masowe karmienie gołębi". Prócz tego blogera uznano za winnego „utrudniania pracy Centralnej Komisji Wyborczej", a konkretnie jej ówczesnej wieloletniej przewodniczącej Lidii Jermoszynej, wobec której miał on stosować „groźby karalne". 

Podczas procesu białoruskie władze wielokrotnie naruszały prawa oskarżonych, pozbawiając ich m.in. prawa do widzeń. Wszyscy w nieregularnych listach do bliskich opisywali także ciężkie, stworzone „specjalnie dla nich" warunki w areszcie. Statkiewicz dzielił się z żoną informacjami, z których wynika, że przez długi czas, mimo mrozów, był przetrzymywany w celi bez ogrzewania. Z kolei Łosik w ramach kary za prowadzenie głodówki oraz próbę samobójczą wiele dni spędził w karcerze.

Jednym z ostatnich ciosów zadanych sądzonym opozycjonistom przez reżim było pozbawienie Cichanouskiego tuż przed ogłoszeniem wyroku adwokata. Broniąca go Natalia Mackiewicz została - jak wielu prawników zajmujących się sprawami opozycjonistów - pozbawiona prawa do wykonywania zawodu. „Jestem wstrząśnięty tą niesprawiedliwością" - napisał wtedy Cichanouski w liście do żony.

Swiatłana Cichanouska zabrała głos na temat spodziewanego wyroku w sprawie męża dzień przed jego ogłoszeniem. Liderka białoruskiej opozycji w wywiadzie dla niezależnej telewizji Dożd powiedziała, że spodziewa się wysokiej kary.

- Nie chodzi o liczby. Rok, pięć, 11, 20 – te liczby nie powinny stać się realnymi wyrokami dla Białorusinów. Każdego dnia należy zadawać sobie pytanie: co robisz, aby sprawić, że ludzie zostaną zwolnieni tak szybko, jak to możliwe? Będę zadawać sobie to pytanie i zrobię wszystko, aby uwolnić naszych Białorusinów. Nie jestem gotowa na to, aby moje dzieci dorastały bez ojca - oświadczyła.

ONZ: Cichanouski uwięziony bezprawnie

O niewinności oskarżonych w sprawie Cichanouskiego przekonani są nie tylko białoruscy opozycjoniści, ale także Organizacja Narodów Zjednoczonych. W listopadzie agencja prasowa Interfax poinformowała, że Siarhiej Cichanouski wygrał sprawę przeciwko władzom Białorusi. Grupa Robocza ONZ ds. Arbitralnych Zatrzymań orzekła na podstawie zgromadzonych materiałów, że zatrzymanie Cichanouskiego, do którego doszło 29 maja 2020 r., było bezprawne i że doszło do niego na skutek prowokacji funkcjonariuszy struktur siłowych.

„Władze białoruskie są zobowiązane do natychmiastowego uwolnienia Cichanouskiego. Muszą również wypłacić odszkodowanie za naruszenie jego praw i zbadać okoliczności jego uwięzienia" - oświadczyli przedstawiciele organizacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.