Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"The New York Times" donosi, że współpracę z polskimi śledczymi podjął były białoruski kontroler ruchu lotniczego w Mińsku. Mężczyzna ma przebywać obecnie w Polsce. Gazeta podaje, że kontroler przekazał polskim służbom poufne informacje o przejęciu samolotu z Protasiewiczem i Sapiegą na pokładzie, a także przedstawił dowody wskazujące na to, że informacja o bombie była fałszywa.

Informator potwierdził też, że akcja została zorganizowana przez białoruskie służby wywiadowcze, a jej celem było wyłącznie zatrzymanie opozycjonisty. Europejscy urzędnicy, którzy opowiedzieli o tym dziennikarzom "NYT", poprosili o anonimowość.

Jak Łukaszenka zatrzymał Protasiewicza

Do przejęcia samolotu pasażerskiego Ryanaira z Aten do Wilna doszło w maju. Po otrzymaniu alarmu bombowego samolot wylądował awaryjnie w Mińsku w eskorcie białoruskiego myśliwca. Białoruskie MON informowało, że zadaniem myśliwca było "umożliwienie bezpiecznego lądowania".

Na pokładzie samolotu byli przebywający na emigracji słynny opozycjonista i bloger Roman Protasiewicz oraz jego partnerka Sofia Sapiega. Protasiewicz był śledzony i ścigany przez reżim Łukaszenki listem gończym. W Mińsku został natychmiast zatrzymany, podobnie jak jego partnerka. Według niezależnego białoruskiego dziennikarza Tadeusza Giczana w Atenach razem z Protasiewiczem i Sapiegą do samolotu wsiadła grupa agentów białoruskiego KGB. Giczan podawał, że na pokładzie samolotu agenci mieli wszcząć z obsługą samolotu bójkę i przekonywać, że na pokładzie jest bomba. 

"NYT": Polskie służby znają wersję kontrolera ruchu lotniczego w Mińsku 

Żaryn potwierdza, że polska ma świadka zatrzymania Protasiewicza

"NYT" poprosił o komentarz do ustaleń na temat białoruskiego informatora Stanisława Żaryna, rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych. Ten jednak odmówił odpowiedzi. Potwierdził natomiast, że polskie służby "pozyskały relację bezpośredniego świadka tych wydarzeń". Według tej relacji "bezpośredni świadek" miał widzieć, jak oficer białoruskiego KGB, który przebywał w wieży kontrolnej, "w odpowiednim momencie przejął dowodzenie nad ruchem lotniczym". Miał cały czas być z kimś w kontakcie telefonicznym i relacjonować, co się dzieje z samolotem. Eskortowanie samolotu na płytę lotniska przez wojskowy myśliwiec miał zlecić osobiście Aleksander Łukaszenka, wydając "jednoznaczny rozkaz, by samolot zawrócił i wylądował w Mińsku". 

Świadek ma też pomagać polskim służbom w wyjaśnieniu niedawnych białoruskich ruchów wobec Polski oraz sytuacji na polsko-białoruskiej granicy.

Kontrolerem, o którego chodzi, może być Oleg Gelagow. W czerwcu miał wyjechać na wakacje i do tej pory na Białoruś nie wrócić. Telefony jego oraz jego żony są wyłączone, a ich profile w mediach społecznościowych zostały skasowane.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.