Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aleksander Łukaszenka wziął udział w poniedziałek w spotkaniu dotyczącym bezpieczeństwa militarnego, podczas którego stwierdził, że Unia Europejska wykorzystuje migrantów, by osłabiać armię Białorusi. Po co miałaby to robić?

"Zachód doskonale rozumie, że jeśli Ukraina spróbuje rozwiązać konflikt z Rosją militarnie, Białoruś nie będzie stała z boku. Nasza armia na granicach musi być więc zmobilizowana  - cytuje Łukaszenkę państwowa agencja BiełTA.

Łukaszenka "nie będzie stać z boku"

Dyktator zapewnia, że Białoruś nie będzie "stać z boku", gdy Zachód wywoła wojnę w Donbasie lub na innej granicy z Rosją (najprawdopodobniej chodzi mu o granicę Polski z obwodem kaliningradzkim lub rosyjską z krajami bałtyckimi). Łukaszenka twierdzi, że przy wspomnianych granicach stacjonuje już około 8 tys. żołnierzy wojsk unijnych, a żołnierze z Polski, Litwy i Łotwy przerzucają na stronę Białorusi zwłoki migrantów.

"Przedwczoraj przerzucono zwłoki, zeszłej nocy znaleziono kolejne. Martwą lub półżywą osobę wpycha się do śpiwora i przerzuca. Martwe ciało znajduje nasza straż graniczna" - cytuje Łukaszenkę Radio Swoboda

Dyktator powtórzył, że Białoruś nie planuje wojny, ale nie pozostanie obojętna, gdy ktoś "wymachuje przed nią bronią".

Reżim w Mińsku zapowiedział, że w przyszłym roku planuje wspólne ćwiczenia z Rosją na południu Białorusi, a więc przy granicy z Ukrainą. 

Reżim w Mińsku: "planujemy odwet"

Minister obrony narodowej Białorusi Wiktor Chrenin zaznaczył z kolei, że w 2022 roku Białoruś i Rosja nie będą organizować manewrów na dużą skalę, takich jak „Zachód" (Zapad) czy „Tarcza Związku".  Zamiast tego odbędą się wspomniane manewry wojskowe w pobliżu granicy z Ukrainą. 

„Widzimy formowanie się wojsk wokół naszych granic zachodnich i południowych. Sąsiednie kraje są  zmilitaryzowane, to nas niepokoi. Jesteśmy więc zmuszeni planować środki odwetowe" - powiedział Cherenin, który zadeklarował zdecydowaną reakcję Białorusi "na wszelkie nieodpowiednie działania".

Od kilku tygodni trwa koncentracja rosyjskich wojsk w pobliżu granicy z Ukrainą. Donoszą o tym wywiady Ukrainy i Stanów Zjednoczonych. Amerykanie alarmują, że tym razem, inaczej niż wiosną, Moskwa przemieszcza żołnierzy i sprzęt nie na pokaz, lecz w ukryciu - głównie nocą i z wykorzystaniem elitarnych jednostek.

USA wysłały już na Ukrainę cztery transporty z uzbrojeniem. W administracji Joego Bidena trwają dyskusje nad wysłaniem kolejnego, między innymi z pociskami przeciwpancernymi Javelin, moździerzami i pociskami ziemia-powietrze Stringer. Pentagon miałby też wysłać doradców wojskowych oraz przekazać Ukraińcom rosyjskie śmigłowce Mi-17, które pierwotnie miały trafić do Afganistanu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.