Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Swiatłana Cichanouska wystąpiła dziś przed Parlamentem Europejskim w formule, która zwykle jest zarezerwowana dla szefów rządów lub prezydentów.

To nie koniec zagrożeń ze strony reżimu Łukaszenki

– Obecnie na Białorusi jest więcej więźniów politycznych niż deputowanych zgromadzonych w tej izbie. To 882 moich współobywateli uwięzionych za chęć korzystania ze swych podstawowych praw – powiedziała.

Nawiązując do sztucznie generowanego przez reżim Aleksandra Łukaszenki kryzysu granicznego, podkreślała, że teraz zarówno migranci, jak i Białorusini pozostają jego „zakładnikami".

Jednak o ile w sprawie „paru tysięcy" ludzi na pograniczu rozwinęła się unijna akcja dyplomatyczna, to kilka milionów Białorusinów czeka na bardziej kategoryczne działania ze strony UE - podkreślała dziś rywalka Łukaszenki w ostatnich, sfałszowanych wyborach prezydenckich [w sierpniu 2020 r.].

- Być może my, Białorusini, jako zapomniani Europejczycy nie mamy prawa prosić was o pomoc. Pomimo to ja was o nią proszę. Europo, robi się późno! Białoruś i UE nie mają już kolejnego roku do stracenia!  – apelowała.

- Zakładając, że nadużycia wobec migrantów zostaną w jakiś sposób powstrzymane… Czy naprawdę liczycie, że na tym skończą się nadużycia i zagrożenia ze strony reżimu poza granicami kraju? – pytała Cichanouska. Ostrzegała przed wzrostem ilości przemycanych narkotyków i innej kontrabandy oraz przed przyszłymi prowokacjami wojskowymi.

– Polsko i Litwo, trzymajcie się mocno! Wiem, że płacicie teraz gorzką cenę za bycie przyjaciółmi Białorusinów – powiedziała.

Potrójna strategia wobec Aleksandra Łukaszenki: izolacja, leczenie, uodparnianie

Białorusinka zarysowała w Parlamencie Europejskim potrójną strategię wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki w ramach „walki z wirusem autorytaryzmu": izolacja, leczenie oraz uodparnianie. Przekonywała, że w ramach polityki izolacji i nieuznawania nieprezydenta Łukaszenki należałoby zawiesić członkostwo Białorusi w wielu organizacjach międzynarodowych, łącznie z Interpolem.

- Wielu Białorusinom ciężko patrzeć, jak wpływowe media, od Deutsche Welle po BBC, nazywają Łukaszenkę prezydentem. On nim nie jest. To obywatel Białorusi, który przemocą uzurpował władzę – powiedziała Cichanuska.

Po uprowadzeniu samolotu z Romanem Protasiewiczem w maju tego roku UE nałożyła na Mińsk dość poważne sankcje gospodarcze („leczenie"), które – jak przyznała Cichanouska – były wówczas zadowalającym krokiem.

– Pozostaje pytanie, czy ta sankcyjna reakcja Unii byłaby taka sama, gdyby na pokładzie nie było także obywateli UE? – pytała. I wzywała do zachowania, czy też raczej do zaostrzania, postawy Europy wobec Mińska.

– Sankcje działają. Wprowadzają podziały w elicie władzy. Rozbijają służące jej schematy korupcyjne – przekonywała.

Wzywała, by Unia trwała przy restrykcjach i zamykała luki w obecnych sankcjach, pomimo nacisków europejskich lobby broniących swoich interesów z Mińskiem.

Trzeci element strategii wobec reżimu Łukaszenki, czyli „budowanie odporności", to wsparcie Unii dla niezależnych Białorusinów, działaczy, dziennikarzy oraz promotorów języka białoruskiego.

- Europa musi być bardziej aktywna, czekanie i przyglądanie się to niedobra strategia wobec Łukaszenki – apelowała Cichanouska.

Z kolei David Sassoli podkreślał, że „wartości Unii nie są na sprzedaż". – Dlatego Parlament Europejski wzywa pozostałe instytucje UE do obrony praw podstawowych – powiedział Sassoli.

Coraz więcej sankcji ze strony UE

Przyjęte ostatniego lata sankcje gospodarcze UE (po uprowadzeniu samolotu z Romanem Protasiewiczem) wymierzone w białoruski eksport soli potasowej używanej w nawozach sztucznych, w przemysł tytoniowy oraz petrochemiczny zaczną najboleśniej uderzać dopiero na początku 2022 r., ze względu na wygasanie starych kontraktów biznesowych.

A szefowie dyplomacji krajów UE w zeszłym tygodniu zatwierdzili dodatkowe kryteria sankcyjne – w ramach już piątego pakietu sankcji wobec Mińska - które w najbliższych kilkunastu dniach pozwolą na wydłużenie „czarnej listy" (zamrożony majątek i zakaz wjazdu do UE) o mniej więcej 30 osób, firm i instytucji zaangażowanych w działania reżimu Aleksandra Łukaszenki na granicy z Polską, Litwą, Łotwą.

Dotychczas na liście sankcyjnej widnieje 166 osób i 15 instytucji z Białorusi, ale niezwiązanych ze sztucznie nakręcanym przez Mińsk kryzysem migracyjnym. W Brukseli zaczęły się wstępne rozmowy co do szóstego pakietu, który – zależnie od postępowania reżimu Łukaszenki - może obejmować zaostrzenie sankcji gospodarczych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.