Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Moi ludzie pomagają migrantom dostać się do Polski? Całkiem możliwe - mówi Łukaszenka w wywiadzie z przebywającym na Białorusi korespondentem brytyjskiego nadawcy Steve'em Rosenbergiem. Przedstawia się w nim jako ludzki pan, który może i pomaga uciekinierom z Bliskiego Wschodu, ale w żadnym wypadku sam ich nie sprowadził.

- Jesteśmy Słowianami. Mamy serca. Nasi żołnierze wiedzą, że migranci idą do Niemiec. Może ktoś im pomógł. Nie będę nawet tego badał - stwierdza białoruski dyktator i sie zarzeka: - Ale ja ich tu nie zaprosiłem. Szczerze mówiąc, nie chcę, by przechodzili przez Białoruś.

"Zachód przestał z nami rozmawiać"

Przeczą temu ustalenia zachodnich służb i dziennikarzy, które jednoznacznie wskazują na skoordynowaną operację wabienia i zapraszania migrantów przez białoruski reżim. "Wyborcza" opisała, jak kontrolowane przez administrację Łukaszenki biura turystyczne dogadywały się i współpracowały z irackimi, by sprowadzać do Mińska mieszkańców irackiego Kurdystanu. 

W opinii wielu zachodnich komentatorów Łukaszenka rozkręcił tę operację, by stworzyć presję na UE m.in. w celu uznania jego władzy po zeszłorocznych sfałszowanych wyborach. Chciałby też zniesienia sankcji nałożonych na reżim m.in. po brutalnej pacyfikacji antyrządowych demonstracji.

- Powiedziałem im [UE], że nie będę zatrzymywał migrantów na granicy, trzymał ich na granicy i jeśli nadal będą napływać, nadal nie będę ich zatrzymywał, bo nie przybywają do mojego kraju, tylko do waszych - mówi w wywiadzie Łukaszenka. - Zachód przestał z nami rozmawiać i współpracować. Nie chcecie tego - w porządku. Sami rozwiążemy ten problem. Najlepiej, jak umiemy - dodaje.

"Zmasakrujemy wszystkie szumowiny"

Dziennikarz pyta też o represje reżimu wobec opozycji i protestujących na ulicach po zeszłorocznych fałszerstwach. Wspomina o ludziach wychodzących ze słynnego aresztu Okrestina w Mińsku z obrażeniami wskazującymi na tortury.

- OK, OK. Przyznaję: w Okrestinie bito ludzi. Ale milicjanci też byli pobici i tego nie pokazaliście - odpowiada Łukaszenka. Gdy Rosenberg wytyka mu niszczenie społeczeństwa obywatelskiego i zamykanie organizacji pozarządowych, dyktator stwierdza: - Zmasakrujemy wszystkie szumowiny, które wy [Zachód] finansujecie. O, jesteście niezadowoleni, bo zniszczyliśmy wszystkie wasze struktury! Te wasze organizacje, czy co tam finansujecie.

Cichanouska krytykuje BBC

Rozmowę brytyjskiego nadawcy skrytykowała przywódczyni białoruskich sił demokratycznych Swiatłana Cichanouska, która wygrała zeszłoroczne wybory, a potem musiała wyjechać za granicę. Jej zdaniem stacja zapewniła Łukaszence "platformę dla kłamstw i propagandy".

UE nadal nie uznaje go za prawowitego prezydenta Białorusi, ale wywołany przez niego kryzys migracyjny sprawił, że w zeszłym tygodniu po raz pierwszy od wyborów dwukrotnie rozmawiał przez telefon z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, która starała się jakoś rozwiązać problem. Była pierwszym ważnym politykiem UE, który to zrobił po sfałszowanych wyborach w 2020 r.

BBC to niejedyna zachodnia ekipa nadająca w ostatnich dniach z Białorusi. Na granicy po białoruskiej stronie przebywa też korespondent CNN.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.