- Taki kryzys może stanowić pretekst dla Rosji do rozmieszczenia sił na Białorusi i przybliżenia swojego potencjału w pobliże naszych granic. Musimy mieć dobrą ocenę wojskową, czy to tylko zastraszanie, czy faktycznie zwiększa to zagrożenie militarne - mówi Wojciech Lorenz, ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Maciej Czarnecki: Po co tak naprawdę Aleksandrowi Łukaszence cała ta operacja?

Wojciech Lorenz*, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM): – W polityce międzynarodowej zawsze jest kilka czynników. Na pewno musimy popatrzeć na zmianę w naszych relacjach, do której doszło w zeszłym roku po sfałszowanych wyborach prezydenckich na Białorusi i brutalnie stłumionych protestach opozycji. Na wsparcie, którego udzielała jej Polska i Litwa, mobilizując świat do nałożenia sankcji na reżim. Można zakładać, że Łukaszenka chce ich zniesienia lub ograniczenia, pragnie wymusić de facto uznanie swojej władzy i osłabić międzynarodowe wsparcie dla opozycji.

Władimir Putin i Aleksander Łukaszenka.
Władimir Putin i Aleksander Łukaszenka.  Fot. Alexei Nikolsky/AP

Na razie doczekał się nowych sankcji.

– Pamiętajmy, że wykorzystuje różne instrumenty: nie tylko próbę szturmowania naszej granicy przy pomocy uchodźców , ale i szantaż energetyczny, czyli groźbę wstrzymania dostaw gazu przez terytorium Białorusi, groźbę eskalacji militarnej.

Białoruś jest częścią państwa związkowego, a rosyjska doktryna militarna i scenariusze ćwiczeń Zapad od 1999 r. wskazują, że konflikt między Rosją a NATO zaczyna się od zagrożenia dla Białorusi, np. ze strony Polski. Doktryna zakłada, że Moskwa ma wtedy nie tylko prawo bronić Białorusi, ale i rości sobie prawo do przeprowadzenia kontrataków. Efektem jest przeniesienie konfliktu na teren Polski i państw bałtyckich.

Łukaszenka doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I rzeczywiście otrzymuje wsparcie Rosji. Bo jak popatrzymy na wypowiedzi Putina, ale także na sygnalizowanie wojskowe, a więc ćwiczenia wojsk powietrzno-desantowych na terytorium białoruskim czy wysłanie bombowców strategicznych, które przeprowadziły loty nad Białorusią, to widzimy bardzo agresywne militarne sygnały.

Zatem nie jest to tylko kryzys migracyjny, ale i element wojny hybrydowej – poniżej progu konfliktu zbrojnego, ale z silnym komponentem militarnym. Łukaszenka dalej liczy, że ma możliwość eskalacji. Że uda mu się zastraszyć NATO i Unię Europejską. Na razie wydaje się, że może się to nie udać.

Jest ryzyko, że to prężenie muskułów wymknie się spod kontroli?

– Jak jest cel i środki, to czarnego scenariusza nie można wykluczyć. Taki kryzys może stanowić pretekst dla Rosji do rozmieszczenia sił na Białorusi i przybliżenia swojego potencjału w pobliże naszych granic. Musimy mieć dobrą ocenę wojskową, czy to tylko zastraszanie, czy faktycznie rośnie zagrożenie militarne.

Czarny scenariusz?

– Mamy dość dobrze zdiagnozowane strategiczne cele Rosji, która chce odzyskać jakąś strefę buforową na obszarze dawnego ZSRR. Podważanie integralności terytorialnej Gruzji, Ukrainy czy Mołdawii ma zapobiec rozszerzeniu NATO i UE. Putin pokazał, że jest gotów użyć siły militarnej, a nawet zaanektować część terytorium sąsiedniego państwa, nienależącego do Sojuszu. Prowadzi też nasilone, agresywne działania w pobliżu granic krajów NATO: prowokacje, naruszanie przestrzeni powietrznej, symulowanie ataków, niezapowiedziane organizowanie dużych manewrów wojskowych. A przypomnijmy, że zmobilizowanie dużych sił do ćwiczeń było przykrywką do agresji zarówno na Gruzję w 2008 r., jak i na Ukrainę w 2014 r.

Tak jak powiedziałem, można zakładać, że to wszystko po to, by zastraszać, ale jak popatrzymy na trendy w polityce rosyjskiej, modernizację wojska, rozmieszczanie różnych zdolności, które mają utrudnić Sojuszowi kolektywną obronę w naszym regionie, to nawet jeśli Rosji bardziej się opłaca realizować swoje cele metodami politycznymi, ostatecznie nie można wykluczyć czarnego scenariusza, że byłaby gotowa sprowokować konflikt z NATO i wymusić jakieś rozmowy o nowym układzie bezpieczeństwa w Europie.

W takim przypadku, nawet gdyby Sojusz obronił integralność terytorialną swoich członków, to duża część państw w Europie zapewne byłaby w takim szoku, że – chcąc uniknąć kolejnej wojny – podjęłaby jakieś rozmowy. Np. o nowym traktacie o bezpieczeństwie europejskim, rezygnacji z polityki otwartych drzwi w ramach NATO czy wymuszenia na Ukrainie rozwiązań na wschodzie kraju, korzystnych dla Rosji.

Starcia policji z imigrantami, którzy próbują forsować granicę, okolice Grodna, 16 listopada 2021 r.
Starcia policji z imigrantami, którzy próbują forsować granicę, okolice Grodna, 16 listopada 2021 r.  Fot. Leonid Shcheglov/AP

Sekretarz stanu USA Antony Blinken zasugerował, że operacja Łukaszenki na naszej granicy ma odwrócić uwagę od grupowania rosyjskich wojsk przy granicy Ukrainą.

– Operacja na pewno jest korzystna dla Rosji, która też może próbować osiągnąć kilka celów. Pierwszy to wspomniana próba zastraszenia NATO i UE i wymuszenia akceptacji dla rosyjskiej strefy wpływów. Ale rzeczywiście może być to także próba odciągnięcia uwagi NATO od tego, co się dzieje na Ukrainie , a gdyby doszło tam do rosyjskiej agresji – to osłabienia reakcji Sojuszu w obawie, że dojdzie do eskalacji, a my musimy się skoncentrować na obronie terytorium państw członkowskich.

Oczywiście Rosja zarzeka się, że nie ma nic wspólnego z działaniami Łukaszenki. I dodaje: skoro grozi on zamknięciem dostaw gazu przez białoruskie terytorium, to pokazuje, że trzeba uruchomić rurociąg Nord Stream 2. Oto kolejny interes Putina w tym wszystkim.

Ponadto to czas dyskusji strategicznej, zarówno w NATO, jak i UE. NATO przygotowuje się do przyjęcia nowej koncepcji strategicznej w połowie przyszłego roku, która ma dostosować Sojusz do nowych realiów i m.in. właśnie zagrożenia ze strony Rosji. W Unii dyskutuje się o kompasie strategicznym, który też ma przygotować ją do obecnych wyzwań. Putin może kalkulować, że przez pokazywanie, iż jest gotów na konfrontację, część państw uda się zastraszyć.

Tyle że – podobnie jak na razie Łukaszenka – może osiągnąć coś odwrotnego niż zamierzał. Ostatnie wydarzenia mogą scalić NATO. USA już jakiś czas temu skupiły się przede wszystkim na Indo-Pacyfiku, a to znów przykuwa ich uwagę.

– Już wielokrotnie sowiecka, a potem rosyjska propaganda bywała skuteczna w krótkiej perspektywie, a w długiej okazywało się, że co prawda złożonemu z 30 suwerennych państw Sojuszowi zajmowało to trochę czasu i doraźne podziały to utrudniały, ale koniec końców dostosowywał się do zagrożeń. A działania ZSRR, potem Rosji, były przeciwskuteczne.

Jednak ocena tego, czy Putinowi nie udaje się osiągnąć swoich celów, nie jest taka jednoznaczna. Z jednej strony, po 2014 r. wyraźnie spodziewał się, że reakcja NATO i UE będzie słabsza, a po aneksji Krymu nie dojdzie do faktycznego wzmocnienia mechanizmów kolektywnej obrony. Tymczasem zostały one wzmocnione poprzez rozmieszczenie wielonarodowych oddziałów w Polsce i państwach bałtyckich i stworzenie mechanizmów szybkiego przerzutu wojsk na wschodnią flankę NATO. Putin będzie walczył, by je osłabiać, ale chyba przelicytował.

Z drugiej strony, de facto wymusił strefę buforową poprzez podważanie integralności terytorialnej państw w swoim sąsiedztwie. Grożąc siłą i eskalacją wymusił też na Zachodzie korzystne dla Rosji porozumienia – najpierw w sprawie Gruzji, a potem Ukrainy, które umożliwiają skuteczne podtrzymywanie konfliktów. Możemy wysyłać sygnały do Ukrainy i Gruzji, że nie wyznaczamy żadnej strefy wpływów, ale jest oczywiste, że w NATO nie byłoby konsensusu w sprawie przyjęcia tych państw do Sojuszu.

Łukaszenka też osiągnął jeden ze swoich celów. Kanclerz Niemiec Angela Merkel najpierw dwukrotnie rozmawiała z Putinem, a potem zdecydowała się na rozmowę telefoniczną z białoruskim dyktatorem , którego wiele państw nie uznaje za prezydenta od czasu zeszłorocznych wyborów. Od tamtej pory żaden zachodni przywódca nie spotkał się z Łukaszenką i nie rozmawiał z nim. Białoruska propaganda może więc wykorzystywać to na użytek wewnętrzny jako dowód, że Zachód ustępuje i uznaje go za legalnego przywódcę. Chociaż rozmowa została przeprowadzona przez ustępującą ze stanowiska szefową niemieckiego rządu, Rosja też może to rozgrywać propagandowo. Putin konsekwentnie pokazuje, że niezależnie od tego, co by uczynił, Zachód nie może Rosji ignorować. Jeżeli będzie próbował to robić, to i tak on wymusi takie rozmowy szantażem.

W sprawie kryzysu na granicy polsko-białoruskiej Zachód stoi za nami murem.

– Sojusz musi szukać odpowiedniej równowagi między wzmacnianiem potrzeby bezpieczeństwa państw członkowskich, a odpowiednim skalibrowaniem odstraszania.

Oczywiście inną percepcję ma Polska, kraj z dużym potencjałem i możliwością, by nawet w obliczu zagrożeń militarnych przez pewien czas radzić sobie samemu, a inną państwa bałtyckie, które szybko mogłyby zostać odcięte od reszty Sojuszu.

Jednak musimy zastanowić się, czy to, co zrobiliśmy do tej pory, czyli zaproszenie wielonarodowych sił Sojuszu do Polski i państw bałtyckich, mimo ostatnich wydarzeń nadal nie jest wystarczającym mechanizmem odstraszania. Czy poprzez same komunikaty polityczne i komunikację strategiczną, czyli np. wypowiedzi sekretarza generalnego bądź komunikat Rady Północnoatlantyckiej, mamy wystarczające sygnały poparcia?

Jeśli chodzi o zagrożenie ze strony Białorusi i Rosji dla samej Polski, wydaje mi się, że na razie mamy odpowiednią równowagę, by nie podejmować niepotrzebnych działań, które mogłyby być wykorzystane jako pretekst do dalszej eskalacji. Wciąż można wykorzystywać mechanizmy polityczne.

Musimy jednak mieć szerszą perspektywę. Podważenie integralności terytorialnej któregoś z państw bałtyckich to zagrożenie strategiczne także dla Polski. Rosyjska agresja na Ukrainę i brak zdecydowanej reakcji Zachodu również zwiększyłyby strategiczne zagrożenia związane z wymuszeniem i ugruntowaniem nowej strefy wpływów. Dlatego decyzje musimy podejmować w oparciu o szerzą analizę strategiczną, w jakim kierunku zmierzają działania Białorusi i Rosji.

Pana zdaniem za wcześnie jeszcze na uruchomienie art. 4 traktatu o NATO?

– Inną perspektywę ma Litwa, inną Polska. Na razie wygląda, jakby bardziej zależało na tym Litwie. Polska tego nie wyklucza. Trudno więc powiedzieć.

Ta decyzja może mieć pozytywne, ale i negatywne aspekty. Wzmacniamy poczucie bezpieczeństwa, sojusznicy są pod presją udzielenia skoordynowanej pomocy, np. mogliby wysłać jakieś niewielkie siły na granicę – załatwiliśmy to już na zasadzie bilateralnej z Brytyjczykami. NATO może też nadzorować przestrzeń powietrzną samolotami wczesnego ostrzegania AWACS. Może monitorować sytuację systemami bezzałogowymi AGS. Są też siły szybkiego reagowania.

Nie możemy jednak dać pretekstu do dalszej eskalacji ani zużywać instrumentów, które mogłyby być przydatne, gdyby doszło do eskalacji ze strony Białorusi i Rosji.

Art. 4 to narzędzie, które powinno być wykorzystywane w wyjątkowej sytuacji, gdy widzimy, że bardzo poważnie wzrasta militarne zagrożenie ze strony Rosji. W mojej ocenie, patrząc z perspektywy Polski, to jeszcze nie ten moment, ale szersza ocena strategiczna może jednak dawać uzasadnienie do wykorzystania tego narzędzia.

Scenariusz na najbliższe dni i tygodnie?

– Wydaje mi się, że Białoruś będzie nadal eskalowała sytuację. Tyle że powoli wyczerpują się jej możliwości. Zajmie trochę czasu, nim zobaczymy skutki działań, które podejmujemy: groźba i sankcje wobec linii lotniczych przywożących migrantów na Białoruś , presja, dyskusje polityczne z państwami, z których pochodzą migranci, groźba nałożenia dodatkowych sankcji na reżim . W którymś momencie kalkulacje Rosji, że nie udało się jednak wywołać podziałów w NATO i UE, mogą skłonić ją do tego, by wpłynąć na Łukaszenkę.

Trzeba wytrwać, nie odpuszczać i zarządzać kryzysem jak najefektywniej, by zapewnić sobie poparcie wspólnoty międzynarodowej.

*Wojciech Lorenz – analityk programu Bezpieczeństwo Międzynarodowe Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Specjalizuje się w kwestiach związanych z NATO, odstraszaniem jądrowym i konwencjonalnym oraz w polskiej polityce bezpieczeństwa

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Przydatne linki

Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Dlatego, że Rosja zamierza rozmieścić na granicy Polski swoją 90 tysięczną armię czekającą w pogotowiu w Jelni pod Smoleńskiem, rzeczniczka prasowa Straży Granicznej ogłasza, że zaraz polskie służby zaczną strzelać do cywilów z ostrej amunicji.
"Nie oddamy nawet guzika"
"A więc wojna"
Dwa Boeningi dla rządu pachnące nowością czekają na Okęciu na pasażerów z zaprogramowaną trasą na Zaleszczyki.
W zeszłym tygodniu odbyły się ćwiczenia ewakuacji personelu rządowego na Okęcie.
Ja tam na miejscu Glapy, też bym się nie przejmował inflacją... Ciekawe, czy ma miejsce w Boeningu dla obu doradczyń?
@en.en
O, nie wiedziałem, że są już trzy boeningi - Piłsudski dla kota, Dmowski dla Ziobry i Paderewski - pewnie jako wabik dla rakiet. Założymy się, że Paderewski będzie startował jako ostatni?
już oceniałe(a)ś
15
3
@en.en
Kwak! Piłsudski kosztował 523M $ netto wraz z systemami obronnymi. Cena nowego rejsowego 737-800NG to 106M $. To chyba była cena ekspresowa.
Ale będzie lecieć nim tylko kot + 40 przydupasów.
już oceniałe(a)ś
16
3
@en.en
Tego kwiatu to pół światu. Na uchodźstwie w Londynie znajdzie sobie nowe.
już oceniałe(a)ś
5
0
@borabbas
Jakim Londynie? Ziemkiewicza nie wpuścili to i tę pisowską bandę zawrócą.
już oceniałe(a)ś
10
0
@olek1303
Niech lecą do Londynu, będziemy mogli liczyć na ekstradycję, gdy poleca do Rosji będzie trzeba każdego posiora latami z Putinem negocjować, by oddał go nam byśmy mogli do pierdla wsadzić.
już oceniałe(a)ś
7
0
Dziwi mnie zdziwienie. Rosja od zawsze stosuje wobec Polski taką samą taktykę: ustawiając władze nacjonalistyczne i niechętne UE doprowadza do izolacji na arenie miedzynarodowej, tak żeby w razie potrzeby nikt Polsce nie chciał pomagać. A potem robi swoje. Także dopóki Polską rządzić będą imbecyle, polityczni analfabeci to zjawisko będzie się pogłębiać.
już oceniałe(a)ś
38
1
To wszystko nie wygląda dobrze. Rosja wie, że nikt nam nie pomoże, bo wiadomo że "nikt nie będzie umierać za Gdańsk".
A armii nie mamy. Wszystko zostało zniszczone w 6 lat.
Ale nawet gdybyśmy mieli, to i tak nie byłoby szans w samotnym starciu.
@rozliczymy_to_wszystko
Przeceniasz możliwości ruskich. Oni nawet z skrawkiem Ukrainy sobie średnio radzą.
już oceniałe(a)ś
4
3
@rozliczymy_to_wszystko
Taka nasza tradycja. Historia zatacza koło
już oceniałe(a)ś
3
1
@Dead_Joe
Jakby chcieli, to by zajęli całą Ukrainę w kilka dni.
Ale na razie wolą ją destabilizować.
już oceniałe(a)ś
5
4
@rozliczymy_to_wszystko
Tak tak, całą armię rozniesiono w 6 lat xD To chyba poprzednicy zbyt dobrze jej nie zarządzali, skoro dało się w 6 lat zaorać wszystko? ;))))

Co to za myślenie? Są jakieś podstawy? Czy po prostu takie standardowe narzekactwo?
już oceniałe(a)ś
1
12
@rozliczymy_to_wszystko
Idz na ochotnika leszczu
już oceniałe(a)ś
0
3
@sawilos
Oczywiście. Znam temat, bo znam osobiście wielu wojskowych.
Aktualnie ta instytucja to jedynie mobbing, donosicielstwo, przewały, ustawianie przetargów, partyjniactwo, amatorszczyzna, kolesiostwo i WAZELINA. Na wazelinie nie zbuduje się morale.
Nie ma pieniędzy na modernizacje, amunicję, szkolenia. Na nic. Większość budżetu to płace i remonty. Wysłano na emerytury lub do cywila wszystkich niewygodnych, a zostały tylko włazidupce. Większość żołnierzy poszła do MON tylko dla KASY, a teraz część już chce uciekać, jak pojechali raz czy dwa na granicę i zobaczyli białoruskie prowokacje z zabijaniem migrantów strzałem w plecy.

Aha. I to wcale nie jest śmieszne (piszesz z przymrużonym oczkiem)...
już oceniałe(a)ś
4
1
@Dead_Joe
Ukraina to nie Polska. Poborowi Rosjanie wcale nie będą ginąć za Putina, w przeciwieństwie od poborowych Ukraińców. Co innego w Polsce - tutaj poborowi Polacy nie będą ginąć za PiS, a Rosjanie z chęcią przygarną zegarki i rowery.
już oceniałe(a)ś
2
0
A pan ekspert udaje, że PiS, Putin i Łukaszenka nie są po tej samej stronie konfliktu.
@tymo
Bo nie są. Tylko w chorych na anty-PiS umysłach mógł się zrodzić taki idiotyzm.
już oceniałe(a)ś
5
15
@tymo
Przy przejściu granicznym obsadzonym setkami strażników i policjantów gromadzi się kilkuset migrantów .Po czym ci "migranci" atakują kamieniami liczniejsze i uzbrojone siły polskie po to aby "przedrzeć się do Polski". To absurd. Po prostu to była ustawa Putina wykonana rękoma Łukaszenki aby pokazać jak PiS dzielnie broni ojczyzny i żeby notowania PiS wzrosły. Putin za wszelka cenę chce utrzymać PiS przy władzy bo to najwygodniejszy dla niego reżim. Werbalna tromtadracja antyrosyjska i jednocześnie realizowanie wszystkich rosyjskich interesów wobec UE.
już oceniałe(a)ś
9
5
@pawel_zet1
Ciekawe. Demu w takim razie PiS gra dokładnie jakby wymarzył sobie Putin? Skoro nie na sympatie do niego to zwyczajnie z własnej totalnej głupoty? Trudno powiedzieć co gorsze?
już oceniałe(a)ś
6
4
@tymo
Tiaaa...napewno...ludzie skąd wam się biorą te urojone teorie spiskowe?

Putin gra z całą Europą teraz, wbrew temu co się widzi na tym forum, nie jesteśmy pępkiem świata, tylko jednym z wielu europejskich krajów, fragmentem układanki...Putin ma z grubsza gdzieś, jaka partia w Polsce rządzi, dla niego ważna jest polaryzacja, która niestety, co widzi się na tym forum, nieustannie postępuje :(
już oceniałe(a)ś
2
7
@myszolow
A na czym niby polega tajny plan Putina?
Moim zdaniem, prawdopodobnie cała akcja jest wywołana przez Łukaszenkę z powodów oczywistych (nie chce mi się pisać jakich, ekspert to zrobił), a Putin zapewne stara się na niej też coś ugrać (co ekspert też opisał). PiS broni granicy, co robić by musiał każdy rząd Polski, a ponieważ opozycję ma głupią i wyłącznie reaktywną (tzn. zamiast zareagować na kryzys swoją własną krytyką działań PiS, po prostu woła to samo co PiS, tyle że w formie zanegowanej), to bez szczególnych starań PiS rozgrywa opozycję, przedstawiając ją jako zdrajców Ojczyzny, wspólników Łukaszenki i Putina, sprzeciwiających się obronie granicy. Wielu wyborców to kupi. Na pewno więcej niż fantastyczną tezę, że PiS współpracuje z Putinem i Łukaszenką.
już oceniałe(a)ś
1
4
@pawel_zet1 (Bo nie są. Tylko w chorych na anty-PiS umysłach mógł się zrodzić taki idiotyzm):

tego to akurat nie można być pewnym - impreza na granicy jest akurat korzystna dla wszystkich bezpośrednio zainteresowanych; każdy ma co prawda trochę inny w niej interes, choć Nadprezes i Łukaszenka akurat dość podobny.

Może Nadprezes gra przeciw Unii na własny rachunek? tego nie wiemy nie mając z nim bezpośredniej relacji, ale akurat o to samo chodzi też Putinowi. No i obu też łączy wspólna ideologia i poglądy polityczne, idea "demokracji suwerennej". Nawet w tej wojnie granicznej ci "nasi" są jakby przeciw Unii; cały ten stan wyjątkowy jest tylko po to, żeby nie dopuścić tam nikogo spoza grona zainteresowanych. Własne media traktowane są jak obcy.

Nie wygląda to dobrze ani jednoznacznie, jak powinno wyglądać, skoro to konflikt Polska-Białoruś.
już oceniałe(a)ś
1
1
Tak wielki wódz jak Kaczyński musi mieć jakiś plan S (s wiadomo od czego). W związku z tym mam pytanie: 1. dokąd? Z wszystkimi pokłócony. 2. Czym? Boi się latać a drogi co Tusk pobudował niedbane rozlatują się.
@blablick
Na wschód. willa pod Moskwą czeka zapewne.
już oceniałe(a)ś
5
0
@blablick
Można też pod siebie. Zrobić.
już oceniałe(a)ś
3
0
Burak z zaczeską w mundurze wojskowym wyglada nadal jak burak z zaczeską w mundurze. Podobnie wygladają pisowskie niedojdy.
już oceniałe(a)ś
28
2
Kagebista-szachista kalkuluje bardzo prosto i logiczne. Lokalne wojenki konwencjonalne i tak rozstrzyga na swoją korzyść tym co ma, bo rolę gra czynnik ilościowy. Natomiast strategicznie pilnuje żeby mieć największą na świecie atomową siłę uderzeniowa.
I taką też ma.

A do tego dochodzą wojska rakietowe i lotnicze. Konkretnie 1500 samolotów. Gdyby na dzień dobry tylko fragment tej armady rzucili na Polskę, powiedzmy pół tysiąca, to mielibyśmy proporcje gorsze niż we wrześniu 39. Wtedy przegraliśmy na starcie ten "mecz" z III Rzeszą 6:1.

Aktualnie mamy garść F-16 i do tego poradziecki złom, czyli wszystko co by się wzbiło w powietrze to jakie 50 maszyn. Przegrywamy praktycznie bez walki 10:1. Rosja opanowuje w 100% powietrze a potem wali jak do kaczek w chaotyczne kolumny zszokowanych cywili i w panice uciekające wojska.
Byłoby podobnie jak w 39.

Putin przesadza, że w dwa dni zająłby Warszawę, ale w ciągu tygodnia mógłby z grubsza stanąć na Wiśle (uderzenie wyszłoby także z enklawy kaliningradzkiej na kierunku trójmiejskim). W tym czasie nie byłoby ani chętnych ani możliwości aby pomóc Polsce (podobnie jak w 39). Amerykanie za Gdańsk umierać nie chcą a jedyna realna i potężna pomoc mogłaby sprawnie nadejść z Niemiec, ale my przecież Niemcom tylko ciągle machamy dawno zamkniętymi reparacjami, do zapłacenia za wojny sprzed stu lat, więc słusznie się obawiają, że nawet jakby przemogli swój absmak do sąsiada, to pewnie Polska by im potem jeszcze rachunki wystawiała do zapłacenia, bo "czołg zniszczył trawnik".

Znowu jesteśmy sami
i Putin to wie.
@bardzospokojny
Putin jest w Warszawie - co dalej? Widziałeś dotychczasowy rachunek za Krym?
już oceniałe(a)ś
2
1
@bardzospokojny
Co jak co ale lotnictwem to nam NATO pomoże. I tu F35 (o F22 nie wspominając) są kluczowe. Mogą bronić naszego nieba w zasięgu strefy antydostepowej agresora, czyli nie niszcząc jej na terenie Rosji a tylko statki powietrzne w naszych granicach. NATO ma więc mozliwości obrony bez eskalacji konfliktu. Przegrana w takich warunkach byłaby nie do obrony przez najlepszą nawet propagandę. Putin to doskonale wie i dlatego dla zastraszenie podrzuca od razu bombowce z bronią jądrową. Wiedząc, że nie ma szansy w walce konwencjonalnej ma plan, by zmrozić opinię publiczną Zachodu atakiem nuklearnym na wybrane miasto, prawdopodobnie w Polsce. W odpowiedzi dostałby sankcje... I tyle w temacie. Tylko przystąpienie Polski do Nuclear Sharing, gdzie to Polska osobiście podejmowałaby ryzyko odpowiedzi nuklearnej taki plan przekreśla. Ale za PiSu nie ma na to żadnych szans. Niemniej jednak jeżeli coś sie zacznie, to od Ukrainy. Stany mają podstawę prawną do jej obrony w postaci Memorandum Budapesztańskiego. Jeżeli tego nie zrobią a Putin zajmie jej terytorium, to jestesmy w czarnej geostrategicznej d. Wtedy lepiej wynegocjować z Putinem finlandyzację Polski niz czekac na realizację planu j.w. Po hekatombie WW1 i WW2, trzeciej nawet lokalnej możemy nie przeżyć. A mapa 5 rozbioru Polski już jest...
już oceniałe(a)ś
3
2
@rmarcin5555
Celem Rosji jest odtworzenie Imperium Radzieckiego w wersji z poduszkami granicznymi w postaci "ziemi niczyjej". Scenariusz jest taki. Armia rosyjska w ciągu kilku dni bez większych przeszkód stanęłaby na linii Wisły, po czym NATO rozpoczęłoby wsparcie dla Polski na zachodzie kraju, na co Rosja zagroziłaby użyciem broni atomowej, proponując zawieszenie broni i rokowania. NATO i Polska się zgadzają. W efekcie Rosjanie się wycofują do domu w zamian za wyjście Polski z NATO (i kilku innych krajów) oraz neutralność Polski na zasadzie finlandyzacji z czasów zimnej wojny. O Estonii nawet nie mówię, tego by nawet nikt pewnie specjalnie nie zauważył na Zachodzie. Jedyne wyjście to stworzyć potęgę Stanów Zjednoczonych Europy i spać spokojnie jak USA. Ale my brniemy raczej w nacjonalizmy prawda?
już oceniałe(a)ś
1
0
@wan4
NATO nie kiwnie palcem tak jak nie kiwnęły Anglia i Francja w 1939. Celem Rosji jest odtworzenie Imperium Radzieckiego w wersji z poduszkami granicznymi w postaci "ziemi niczyjej". Scenariusz jest taki. Armia rosyjska w ciągu kilku dni bez większych przeszkód stanęłaby na linii Wisły, po czym NATO rozpoczęłoby wsparcie dla Polski na zachodzie kraju, na co Rosja zagroziłaby użyciem broni atomowej, proponując zawieszenie broni i rokowania. NATO i Polska się zgadzają. W efekcie Rosjanie się wycofują do domu w zamian za wyjście Polski z NATO (i kilku innych krajów) oraz neutralność Polski na zasadzie finlandyzacji z czasów zimnej wojny. O Estonii nawet nie mówię, tego by nawet nikt pewnie specjalnie nie zauważył na Zachodzie. Jedyne wyjście to stworzyć potęgę Stanów Zjednoczonych Europy i spać spokojnie jak USA. Ale my brniemy raczej w nacjonalizmy prawda?
już oceniałe(a)ś
1
0
Kolos na glinianych nogach. Znacie jakiś ruski wynalazek oprócz udoskonalenia wynalazku dezinformacji i trollingu? Jakiś ruski komputer? telefon? lek? samochód?
@eolo
Konserwy, które ponoć wynalazł słynny rosyjski inżynier Puszkin.
już oceniałe(a)ś
7
1
@eolo
radziecka swołocz
już oceniałe(a)ś
1
0
@eolo
Kaczmarski napisał kiedyś o tym piosenkę. Tam jest wymienione.
już oceniałe(a)ś
0
0
@eolo
No nie! Osiagniecia ZSRR a potem Rosji sa bardzo duze. W kazdej dziedzinie wiedzy. Chocby w matematyce. To, ze nie znasz wybitnych Rosjan, to tylko o tobie zle swiadczy. Nie mozna ich nie doceniac.
już oceniałe(a)ś
5
1
@eolo
Ruscy i Białorusini mają doskonałych programistów i hakerów, a to groźna broń.
już oceniałe(a)ś
2
2