Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zakaz wszedł w życie w niedzielę. Władze bajecznie bogatego emiratu ogłosiły, że Irakijczycy, Syryjczycy, Afgańczycy i Jemeńczycy planujący w Dubaju przesiadkę na samoloty do Mińska nie będą wpuszczani na ich pokłady – niezależnie od tego, czy mają ważne wizy i bilety.

Wprowadzenie zakazu potwierdziły białoruskie linie lotnicze Belavia. „Zgodnie z decyzją odpowiednich władz Zjednoczonych Emiratów Arabskich począwszy od 14 listopada obywatele Afganistanu, Iraku, Jemenu i Syrii nie będą przyjmowani na pokłady samolotów lecących z Dubaju do Mińska. Z tego powodu Belavia wprowadza dodatkową weryfikację dokumentów w czasie odprawy na loty z Dubaju" – czytamy w oświadczeniu linii.

Mamy legalne wizy i bilety. Dlaczego my, Kurdowie, nie możemy latać?

Decyzja Dubaju to efekt dyplomatycznych wysiłków Unii Europejskiej, by powstrzymać napływ imigrantów na granicę z Polską, gdzie koczują ludzie liczący na przekroczenie zewnętrznej granicy UE. Dziś przebywają tam głównie Kurdowie z Iraku, jednak zdarzają się też obywatele innych krajów, wśród nich Syryjczycy. Imigrantów ściągają na granicę białoruskie władze, które próbują wywrzeć w ten sposób nacisk na UE w odwecie za nałożone na Mińsk sankcje.

Zakaz podróżowania z Dubaju to kolejne z wielu ograniczeń, które w ostatnich dniach są nakładane na podróżnych z krajów Bliskiego Wschodu. Kilka linii lotniczych przestało wozić obywateli tych krajów na Białoruś, przy czym w Dubaju zakaz wszedł w życie natychmiast po wprowadzeniu i już w weekend pracownicy linii lotniczych przestali ich wpuszczać do samolotów.

- Teraz pozostaje nam czekać w lotniskowej kawiarni na zmiłowanie boskie – żali się cytowany w „New York Timesie" Zanjar Kawan, 21-letni Kurd z Iraku, którego nie wpuszczono na pokład samolotu białoruskich linii lotniczych Belavia. – Jednak wygląda na to, że ono nie nadejdzie.

Wtóruje mu inny pasażer, Jusuf, który opowiada, że pracownicy Belavii nie wpuścili na pokład samolotu do Mińska co najmniej 50 pasażerów podróżujących z Sulejmanii w irackim Kurdystanie. – Wszystko jest legalne – wizy, bilety – wylicza. – Dlaczego akurat my, Kurdowie, nie możemy latać? – pyta.

Choć niektórzy pasażerowie przyznają, że zakaz zniechęcił ich do podróży, Jusuf nie chce rezygnować. Jeszcze w poniedziałek zamierza wybrać się do konsulatu białoruskiego w Dubaju i dowiedzieć się, co może zrobić, by wyruszyć na Białoruś. – Nie chcę wracać do siebie – tłumaczy.

Biura podróży odradzają loty na Białoruś. „Nie ma żadnych gwarancji"

W piątek także tureckie linie lotnicze zapowiedziały, że nie będą już wozić do Mińska Irakijczyków, Syryjczyków i Jemeńczyków. W sobotę dołączył do nich syryjski przewoźnik, Cham Wings. Linie wydały oświadczenie, z którego wynika, że – w reakcji na sytuację na polsko-białoruskiej granicy – zawieszają czasowo wszystkie loty z Damaszku do Mińska.

Wprowadzane przez linie i poszczególne państwa ograniczenia w podróżowaniu zaczynają przynosić efekty. W Iraku biura podróży, które wcześniej organizowały wyjazdy na Białoruś, zaczynają odradzać swoim klientom ten kierunek. – Mówię ludziom, by w tych warunkach nie lecieli, bo nie mają żadnych gwarancji – przyznaje cytowany w „New York Timesie" Arkan Osman, właściciel jednego z biur.

Dodaje, że problemem nie są jedynie wprowadzane z dnia na dzień ograniczenia dotyczące lotów. Tłumaczy, że ludzi odstrasza fakt, iż wielu Irakijczyków, nawet jeśli dotarli na Białoruś, utknęło na granicy, gdzie panują minusowe temperatury; ci zaś, którym uda się ją przekroczyć, muszą przetrwać w przygranicznych lasach.

Irakijczykom, którzy liczyli, że dotrą do Unii Europejskiej, a utknęli po białoruskiej stronie granicy, chce pomóc ich rząd. Rzecznik irackiego MSZ Ahmed as-Sahaf ogłosił, że za kilka dni zacznie się repatriacja. – 18 listopada Irak zorganizuje pierwszy lot dla osób, które chcą dobrowolnie wrócić do kraju – zapowiedział w poniedziałkowym wystąpieniu transmitowanym w państwowej telewizji.

Irackie linie lotnicze już w sierpniu zawiesiły loty z Bagdadu do Mińska. Dziś jednak przywrócone zostaną połączenia z Mińska do Bagdadu, by pomóc osobom, które utknęły na granicy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.