Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O problemach z białorusko-ukraińską granicą mówił w czwartek w telewizji 1+1 szef ukraińskiego MSW Denys Monastyrski. Podkreślał, że choć na granicy pracują pogranicznicy, to brakuje infrastruktury umożliwiającej pełną jej ochronę. - I to jest nasze zadanie. Całego rządu, prezydenta, społeczeństwa, bo taką infrastrukturę finansuje się z podatków obywateli, by w najbliższym roku zbudować granice między Ukrainą i Rosją oraz Ukrainą i Białorusią. To ponad tysiąc kilometrów - mówił Monastyrski.

15 tys. migrantów na Białorusi

W czwartek minister Monastyrski wizytował odcinek ukraińsko-białoruskiej granicy na Wołyniu. Jego zdaniem stworzenie „inteligentnej ochrony granicy"  będzie kosztować 17 mld hrywien (ok. 2,6 mld zł). Kwota ta ma zostać zaplanowana w budżecie na przyszły rok.

W ramach działań bardziej doraźnych na granicy białorusko-ukraińskiej wyznaczono dziesięć miejsc, w których mogłoby dojść do masowych prób jej przekroczenia przez migrantów. Ukraina postanowiła przekierować prewencyjnie w te miejsca 3 tys. żołnierzy służby pogranicznej, 3,5 tys. żołnierzy gwardii narodowej i 2 tys. policjantów. Z powietrza ich działania wspierać będzie 15 helikopterów.  Rozważane jest również przeprowadzenie w pobliżu tych miejsc ćwiczeń oddziałów wojsk obrony terytorialnej.

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow poinformował, że według danych ukraińskich służb na terytorium Białorusi znajduje się ok 15 tys. migrantów. Jednak  według ukraińskiego MSW obecnie nie obserwuje się ich koncentracji w pobliżu granicy z Ukrainą.

„Nie" dla relokacji migrantów na Ukrainie

10 listopada odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy. Jednym z głównych tematów było ryzyko dla Ukrainy w związku z kryzysem migracyjnym na polsko-białoruskiej granicy.

Sekretarz Rady Ołeksij Daniłow ostro skomentował propozycję rozwiązania kryzysu migracyjnego podsuniętą przez deputowanego Bundestagu Nilsa Schmida z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD). We wtorek niemiecki polityk na antenie radia Deutschlandfunk stwierdził, że należałoby się porozumieć z Ukrainą w celu relokacji na jej terytorium migrantów na czas rozpatrywania ich wniosków o azyl w UE.

- Mamy propozycję do socjaldemokratów w Niemczech: niech wezmą ich do domów. A jeśli mają mało miejsca, to w Bundestagu mają gabinety… - odpowiedział Daniłow we wtorek podczas krótkiej konferencji prasowej.

Ukraińska ekspertka fundacji Demokratyczne Inicjatywy Marija Zolkina napisała na Facebooku, że zamiast używać ostrych słów, Kijów powinien przede wszystkim nauczyć się grać w dyplomatyczną grę z UE. Ukraina powinna jej zdaniem dołączyć do rozmów i „zostać uczestnikiem antykryzysowych konsultacji". To oczywiście nie oznacza jednoznacznej zgody na przyjęcie migrantów z białorusko-polskiej granicy - podkreśliła Zolkina.

Mińsk zdenerwował Kijów wypowiedziami o Krymie

MSZ Ukrainy przestrzegło władze białoruskie przed uznaniem aneksji Krymu. 10 listopada rosyjska agencja prasowa RIA Nowosti zacytowała ministra spraw zagranicznych Białorusi Uładzimira Makieja, który stwierdził, że „w rzeczywistości Krym jest obecnie rosyjskim terytorium".

MSZ Ukrainy wskazało, że oficjalnie Białoruś „popiera suwerenność i jedność terytorialną Ukrainy". Białoruś do tej pory nie uznała rosyjskiej aneksji Krymu w 2014 r.

- Zmiana podejścia Białorusi w celu uznania de iure tymczasowo okupowanego Krymu za terytorium Rosji doprowadzi do nieodwracalnych konsekwencji dla stosunków ukraińsko-białoruskich. Mamy nadzieję, że Mińsk zdaje sobie sprawę z tego aspektu i nie dopuści do działań sprzecznych z normami prawa międzynarodowego – zaznaczył rzecznik MSZ Ukrainy Ołeh Nikołenko.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.