Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O sprawie poinformowało cytowane przez agencję Reuters niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy, które dodaje, że w komunikacie białoruskiego MSW zakazano też działalności Biełsatu na terytorium Białorusi.

Biełsat, polski kanał satelitarny będący alternatywą dla białoruskich mediów państwowych, od dawna znajduje się na celowniku Łukaszenki. W lutym jego dwie dziennikarki zostały uwięzione za sfilmowanie jednego z protestów. Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcową skazano na dwa lata pozbawienia wolności za "kierowanie akcjami protestu". Adwokaci zapowiedzieli apelację.

„Po raz pierwszy w historii reżim nazwał cały kanał telewizyjny – @Belsat_TV – grupą ekstremistyczną" – napisał na Twitterze Franak Viacorka, starszy doradca wygnanej z kraju liderki opozycji Swiatłany Cichanouskiej.

Za śledzenie opozycyjnych kanałów informacyjnych w kraju Łukaszenki już grozi do siedmiu lat pozbawienia wolności. Pod koniec października na listę „organizacji ekstremistycznych" wpisano wszystkie najpopularniejsze opozycyjne kanały. Wśród nich znalazły się Nexta, Nexta Live oraz Luxta, mające w sumie 1,5 mln subskrybentów, i ponad sto innych podmiotów.

Wcześniej, w październiku, ministerstwo informacji zablokowało strony redakcji stacji Deutsche Welle (DW), portalu Current Time czy tygodnika "Nowy Czas". Miała to być reakcja na "rozpowszechnianie za pomocą wspomnianych platform linków do treści uznanych za ekstremistyczne".

Wówczas MSW poinformowało w komunikacie, że "organizatorzy, twórcy, przywódcy i uczestnicy tych formacji, niezależnie od posiadanego obywatelstwa, w świetle białoruskiego prawa popełniają przestępstwo i mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności". Oznacza to, że także pracownicy Biełsat TV i jej widzowie, którzy rozpowszechniają wiadomości ze stron "eksternistycznych", mogą trafić do celi na wiele lat. 

Do pogorszenia sytuacji obywateli na Białorusi doszło po fali ubiegłorocznych protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich oraz represji władz wobec ich uczestników. Od tego czasu dziesiątki tysięcy ludzi zostało zatrzymanych przez państwowe służby. Organizacje praw człowieka alarmują, że ponad 800 osób jest obecnie więźniami politycznymi.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.