Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tekst o odbijaniu konwoju od granicy pochodzi z maila szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka wysłanego 22 sierpnia 2020 r. w czasie, gdy na Białorusi trwały jeszcze potężne protesty po sfałszowaniu wyborów przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Z maili wykradzionych ze skrzynki pocztowej Dworczyka wynika, że rząd PiS gorączkowo szukał wtedy sposobu, jak białoruską rewolucję przekuć w „polityczne złoto". Medialna ustawka z konwojem humanitarnym, o którym z góry było wiadomo, że nie zostanie wpuszczony na Białoruś, była elementem tej strategii.

Graniczna perfidia PiS  

Godnościowa rewolucja Białorusinów została stłumiona, reżim, by utrzymać władzę, nie cofnął się przed mordami i porwaniem samolotu, tysiące ludzi siedzą na Białorusi w więzieniach, wśród nich Andżelika Borys, przywódczyni Związku Polaków na Białorusi, i nasz redakcyjny kolega Andrzej Poczobut. W ich sprawie rząd PiS konsekwentnie milczy. Natomiast pomysł konwoju humanitarnego aktywowano kolejny raz.

- Wystąpiłem z inicjatywą wysłania konwoju humanitarnego na granicę z Białorusią. Trzeba pomóc imigrantom koczującym po białoruskiej stronie granicy – oświadczył w sobotę prezydent Andrzej Duda.

To perfidny komunikat, bo dzień wcześniej Duda podpisał nowelizację ustawy o cudzoziemcach, która „legalizuje" stosowanie przez Straż Graniczną tzw. push-backów, czyli wywożenia złapanych imigrantów na granicę z Białorusią bez możliwości składania wniosków o azyl. Z relacji, jakie otrzymujemy, wynika, że funkcjonariusze polskiego państwa lżą i biją przybyszy, szczują na nich psy, niszczą im telefony komórkowe. Równie brutalnie traktują ich Białorusini. Reżim Łukaszenki, ściągnąwszy ich z Bliskiego Wschodu, i skasowawszy pieniądze za wizę, chce się ich jak najszybciej pozbyć. 

 Andrzej Duda współsprawcą 

Znamy relacje ludzi, których wypychano z Polski po kilkanaście razy. Widzieliśmy zdjęcia półżywych z głodu i zimna ludzi, którzy tulili do siebie swoje dzieci, desperacko próbując je ogrzać. Oficjalnie na pograniczu znaleziono dziewięć ciał. Nie ma wątpliwości, że zmarłych jest więcej. Za cierpienie i śmierć na granicy odpowiada białoruski reżim, który traktuje ludzi jak pionki w swojej rozgrywce z UE, i rząd PiS, który z powodu politycznych kalkulacji łamie międzynarodowe konwencje. Andrzej Duda, podpisując ustawę, która sankcjonuje łamanie prawa międzynarodowego przez Straż Graniczną, stał się współwinnym i tego bezprawia.  

A teraz wysyła na Białoruś konwój humanitarny. By „odbił się od granicy", by „medialnie było elegancko". Ta ustawka, w którą zaangażowani zostaną „sprytni dziennikarze" z mediów narodowych, ma zagłuszyć sprzeciw części polskiego społeczeństwa, która nie jest w stanie obojętnie patrzeć na to, co się dzieje na pograniczu. Na zupełne wyzucie władzy PiS z ludzkich odruchów i na hipokryzję. Prezydent Duda, premier Morawiecki, prezes Kaczyński choć ostentacyjnie podkreślali swoje związki z Kościołem, łamią fundamentalne nakazy chrześcijaństwa.  

Uczniowie Putina 

Przy okazji warto przypomnieć, kogo naśladują Duda z Dworczykiem. Konwoje humanitarne do podręcznika politycznej manipulacji wprowadził w 2014 r. Władimir Putin, wysyłając dziesiątki ciężarówek z rzekomą pomocą humanitarną na ogarniętą wojną wschodnią Ukrainę.

Rosja, która wywołała konflikt, zbroiła swoich najemników i w końcu zestrzeliła przelatujący nad Donieckiem malezyjski samolot pasażerski z 298 osobami na pokładzie, chciała pokazać światu swoje dobroduszne oblicze. „Medialnie było elegancko", choć w rzeczywistości ciężarówki były puste.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.