Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Wilnie trwa zjazd Białorusinów z całego świata. Przedstawiciele demokratycznych ruchów i organizacji nie mają złudzeń: „Czeka nas praca do utraty tchu. Musimy odbudować i zebrać wszystkie siły".

Białorusini z całego świata w litewskiej stolicy

Kanada, Polska, Niemcy, Belgia, Portugalia, Ukraina, Litwa, Łotwa. To zaledwie kilka krajów, z których w weekend do Wilna przyjechali przedstawiciele białoruskiej opozycji, reprezentujący w sumie ponad 40 organizacji. Część z nich, nie mogąc znieść reżimu Aleksandra Łukaszenki, wyjechała z Białorusi przed laty. Inni zdecydowali się na opuszczenie ojczyzny dopiero w ciągu ostatniego roku, kiedy terror w kraju osiągnął bezprecedensową skalę i dotknął nawet tych, którzy przez lata sytuacją polityczną niespecjalnie się interesowali.

Bo właśnie w ten sposób reżim odpowiedział Białorusinom na powyborcze pokojowe protesty, przez które społeczeństwo wyrażało swoją niezgodę nie tylko na dalsze rządy Aleksandra Łukaszenki i sfałszowane wybory, ale także na nieadekwatną przemoc funkcjonariuszy struktur siłowych stosowaną wobec demonstrantów oraz rosnącą liczbę więźniów politycznych.

Swiatłana Cichanouska w swoim wystąpieniu podkreśliła, że sama zalicza się do grupy tych, którzy przez lata nie traktowali polityki jako sfery, na którą każdy obywatel może mieć wpływ: „To prawdziwy paradoks. Dopiero po opuszczeniu Białorusi zrozumiałam, jak żyją Białorusini. Poznałam ich lepiej. Poznałam robotników, lekarzy, pracowników IT, uczciwych milicjantów. Dowiedziałam się, jak żyją i myślą. Szkoda, że przez wiele lat każdy z nas żył w swoim maleńkim świecie, ale jestem dumna, że jestem świadkiem momentu historycznego, w którym wszystko się zmieniło. Jesteśmy dzisiaj jednym narodem".

By wzmocnić poczucie jedności i solidarności, sztab Swiatłany Cichanouskiej, liderki opozycji i nieoficjalnej zwyciężczyni zeszłorocznych wyborów prezydenckich, wspólnie z opozycyjną Radą Koordynacyjną oraz Narodowym Zarządem Antykryzysowym, reprezentowanym przez Pawła Łatuszkę, zorganizował konferencję, w której wzięli udział przedstawiciele białoruskiej diaspory z 27 krajów.

Białorusini: „Zbieramy siły"

Jak podkreślał zespół Cichanouskiej, celem spotkania jest nie tylko osobiste zapoznanie się działaczy, ale przede wszystkim omówienie bieżącej sytuacji politycznej, przedstawienie planów i wypracowanie strategii działania w walce o wolną, demokratyczną Białoruś, którą – ze względu na panujący w kraju terror – działacze zmuszeni są prowadzić przede wszystkim z zewnątrz. „Widzimy, że Łukaszenka usuwa Białorusinów, zmusza do wyjazdów za granicę. I musimy ponownie ocenić nasze siły, odpowiednio je zorganizować, aby pracować wydajniej i pomóc tym, którzy kontynuują walkę na Białorusi" - mówił podczas konferencji Franak Wiaczorka.

„Jesteśmy w tym razem. Nie musimy formować jednej organizacji, dzielić konkretnie roli i obowiązków tylko po to, by występować pod jednym szyldem. My jesteśmy zjednoczeni! I wspólnymi siłami nieprzerwanie działamy, walcząc o przyszłość wolnej Białorusi" - podkreślała z kolei Cichanouska.

Współcześni partyzanci

Działacze informowali, że mimo zaprowadzonych przez reżim Łukaszenki w kraju represji i „całkowitego zawłaszczenia przez władze przestrzeni politycznej" aktywnie działających „partyzantów" na Białorusi jest wielu. Tak jak i ich rodzin. Działanie na rzecz wolnej Białorusi oznacza dla nich m.in. tortury, groźbę utraty wolności. Także dlatego nie wszyscy mogą pozwolić sobie na publiczne ujawnienie tożsamości. „Proszę, by osoby z żółtymi identyfikatorami nie były fotografowane i nagrywane. Nie oznaczajmy ich w sieciach społecznościowych, nie podawajmy ich nazwisk. To ze względów bezpieczeństwa" - na wstępie powiedział Franak Wiaczorka, doradca Swiatłany Cichanouskiej.

„Na Białorusi pozostała cała moja rodzina. Boję się o nich. Jeżdżę do nich regularnie. Nie mogę sobie pozwolić na to, by władze odkryły, że współpracuję z opozycją. To oznacza i dla nich, i dla mnie problemy, represje" - tłumaczy mi kilka chwil później jedna z takich osób.

Podczas dwudniowego zjazdu głównymi tematami były formy nacisku, jakie opozycja – z pomocą świata, przede wszystkim UE i USA – może wywierać na reżim, organizacja pomocy dla ofiar represji oraz rodzin więźniów politycznych, wsparcie dla Białorusinów, którzy pozostali w kraju, i działania, których celem ma być utrzymanie w światowych mediach tematu walki Białorusinów o wolność. Organizatorzy zjazdu apelowali przy tym do przedstawicieli diaspory i konkretnych niezależnych organizacji, takich jak m.in. Centrum Białoruskiej Solidarności, BYPOL, zajmującej się śledztwami dot. przestępstw popełnianych przez pracowników reżimu, czy Politzek.me, nagłaśniającej sytuację więźniów politycznych, by nie ustawali w swoich działaniach.

„W porównaniu z Białorusinami w kraju możemy działać bardziej otwarcie. To Białorusini przebywający za granicą przeprowadzili sondaże i setki akcji solidarnościowych. Utrzymujecie zainteresowanie mediów kwestią białoruską i pomagacie finansowo Białorusinom w kraju. Komunikujecie się z politykami państw, na terenie których działacie. W każdym kraju władze wiedzą i pamiętają o istnieniu białoruskiej diaspory" - motywowała Cichanouska.

Naprawa luk w prawie

Białoruscy opozycjoniści swoje działania dostosowują nie tylko do problemów, wydawać by się mogło, najpoważniejszych i najbardziej systemowych, ale także do bieżących, często nawet pojedynczych sytuacji, dotykających białoruskich więźniów politycznych. Jednym z takich przykładów może być ostatnie zatrzymanie przez policję przebywającego w Polsce na podstawie wizy humanitarnej Makarego Małachowskiego, którego funkcjonariusze zabrali wieczorem z domu, powołując się na „jakieś problemy u Łukaszenki" i białoruski list gończy oraz figurowanie w bazie Interpolu. Omawiając m.in. ten przykład, białoruscy działacze rozpoczęli prace nad zwiększeniem intensywności żądań i nacisków na Interpol, by ten zaprzestał współpracy ze swoim biurem krajowym na Białorusi.

Niezmienne cele: koniec represji, demokratyczne wybory

Były minister kultury Białorusi, a dzisiaj szef Narodowego Zarządu Antykryzysowego Paweł Łatuszka podkreślił, że dzisiaj wszyscy prodemokratyczni Białorusini są zjednoczeni we wspólnej walce. „Wszyscy mamy takie same cele. Pierwszym z nich jest uwolnienie wszystkich więźniów politycznych i zaprzestanie represji. Drugim jest postawienie przed sądem wszystkich odpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko narodowi. Trzecim jest jak najszybsze przeprowadzenie nowych, demokratycznych wyborów prezydenckich na Białorusi".

Przedstawiciele opozycji nie biorą nawet pod uwagę, że ich plan może się nie powieść. Biorą jednak pod uwagę różne scenariusze. Jak podkreślał Franak Wiaczorka, jednym z nich jest powrót ludzi na ulice pod wpływem niemożliwych do przewidzenia z góry czynników, np. ekonomicznych. Doradca Cichanouskiej dodał przy tym jednak, że wszystkim działaczom zależy na przeprowadzeniu bezkrwawej rewolucji. Drugim - zwiększenie mobilizacji społeczeństwa po tym, jak Aleksander Łukaszenka wprowadzi ewentualne zmiany do konstytucji i w kraju nadejdzie okres politycznej odwilży.

"Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości dyktatura upadnie. Białoruś wejdzie na ścieżkę reform, a my będziemy mogli zwołać taką konferencję, tylko 20 razy większą, gdzieś w centrum Mińska" - podsumował Wiaczorka.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.