Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) i Agencja ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) są głęboko zasmucone śmiercią czterech osób w pobliżu granicy polsko-białoruskiej. Organizacje składają kondolencje rodzinom zmarłych i wzywają do natychmiastowego zbadania tej tragedii. Narodowość wszystkich ofiar nie została jeszcze potwierdzona, ale najprawdopodobniej dwóch obywateli Iraku zmarło z powodu hipotermii' - czytamy na stronie IOM.

Obie organizacje z "rosnącym niepokojem śledzą doniesienia" z granicy. IOM i UNHCR wzywają, by zapewniono uchodźcom pomoc medyczną, żywność, wodę i schronienie, "zwłaszcza w obliczu zbliżającej się zimy". Organizacje podkreślają przy tym, że "chociaż państwa mają suwerenne prawo do zarządzania swoimi granicami", to nie jest to sprzeczne z poszanowaniem praw człowieka, w tym prawa do ubiegania się o azyl.

IOM i UNHCR zwracają uwagę, że osoby ubiegające się o azyl i migranci nigdy nie powinni być wykorzystywani przez państwa do osiągania celów politycznych. "Odpowiedzialność za ochronę osób znajdujących się w trudnej sytuacji powinna być dzielona między państwa w duchu solidarności" - piszą organizacje.

11 osób uratowali aktywiści

O pierwszych ofiarach polityki migracyjnej dwóch krajów: Białorusi i Polski, usłyszeliśmy w niedzielę, kiedy to przy granicy znaleziono ciała czworga uchodźców. Po stronie polskiej – trzech mężczyzn w wieku od 20 do 40 lat. Po białoruskiej – 39-letniej kobiety.

Jedną ze śmiertelnych ofiar był Irakijczyk, który przedostał się do Polski wraz z dwoma innymi obywatelami Iraku prawdopodobnie ze strony Litwy. Dotarli do Dworczyk pod Gibami, ok. 10 km od granicy. Gdy grupa została znaleziona przez Straż Graniczną, już nie żył. Dwie pozostałe osoby zostały przewiezione do szpitali w Suwałkach i Augustowie.

Tego samego dnia doszło do jeszcze dwóch tragicznych zdarzeń. W niedzielę rano w powiecie sokólskim na polu w pasie przygranicznym znaleziono ciało mężczyzny. Trzecie ciało odnaleziono w lesie w miejscowości Zubry w gminie Gródek.

W poniedziałek aktywiści z Grupy Granica odnaleźli w lesie pod Kuźnicą w Podlaskiem 11 młodych mężczyzn ze Sri Lanki, Gwinei, Nigerii, Iraku i Kamerunu, którzy już od 21 dni błąkali się przy granicy, wypychani raz przez służby polskie, raz białoruskie. Wezwano pogotowie. Dwie osoby są w ciężkim stanie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.