Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Brutalne ataki na prasę toczą się na całym świecie. Chodzi np. o zaciekłe ataki na media na Białorusi i w Mjanmie (dawniej Birmie), gdzie dziennikarze spotykają się z ekstremalnymi prześladowaniami, zatrzymaniami i przemocą za informowanie o ruchach prodemokratycznych.

IPI: Ci, którzy łamią wolność prasy, muszą odpowiedzieć

"Członkowie IPI żądają natychmiastowego uwolnienia wszystkich dziennikarzy przetrzymywanych przez białoruski reżim i juntę wojskową Mjanmy, a także uwolnienia każdego innego dziennikarza uwięzionego na całym świecie. Sieć IPI potępiła również bezwzględną kampanię Chin mającą na celu wyeliminowanie wolności prasy w Hongkongu i wezwała Pekin do zaprzestania deptania praw mieszkańców Hongkongu do niezależnych informacji" - czytamy w rezolucji IPI.

Według nich brak reperkusji za te i inne ataki na prasę odzwierciedla szerszą atmosferę, w której siły autorytarne czują się ośmielone do atakowania dziennikarzy. Symbolem tej bezkarności ma być zamordowanie w 2018 r. felietonisty "The Washington Post" Jamala Khashoggiego. "2 października mija trzecia rocznica tego haniebnego czynu, za który Arabia Saudyjska nie poniosła żadnych znaczących konsekwencji. Taka sytuacja jest nie do przyjęcia" - podkreślił IPI.

Członkowie IPI ostrzegają, że jeśli osoby odpowiedzialne za łamanie wolności prasy nie zostaną pociągnięte do odpowiedzialności, ten represyjny trend będzie tylko nabierał na sile, zagrażając przyszłości niezależnych wiadomości, a co za tym idzie - demokracji na całym świecie.

Przemoc, podsłuchy, korupcja

Według IPI już teraz rządy dzielą się i powielają taktykę i metody podważania wolności prasy. Obejmuje to nie tylko przemoc i aresztowania, ale także metody alternatywne, np. inwigilację. Członkowie IPI potępili nadużywanie oprogramowania szpiegowskiego, takiego jak narzędzie Pegasus izraelskiej firmy NSO, które władze od Meksyku przez Węgry do Azerbejdżanu po Indie wykorzystują do inwigilacji dziennikarzy. Niezależne organy sądowe muszą przeprowadzić natychmiastowe dochodzenia w celu ujawnienia zakresu tej inwigilacji i zapewnienia, że nie będzie się ona powtarzać. Członkowie IPI wyrazili też zaniepokojenie z powodu wysiłków rządów zmierzających do osłabienia form komunikacji cyfrowej, takich jak szyfrowanie end-to-end, które są niezbędne dla bezpieczeństwa i poufności dziennikarskiej.

Inną taktyką, którą wymienili, jest presja ekonomiczna. Rozprzestrzenia się podstępny model "przechwytywania mediów", który polega na nadużywaniu zasobów państwowych do manipulowania rynkiem medialnym przeciwko niezależnemu dziennikarstwu. Sieć IPI, przyjmując z zadowoleniem kroki we właściwym kierunku, wzywa Unię Europejską do podjęcia dalszych działań w celu powstrzymania przejęcia mediów na Węgrzech i w Polsce, a także w Słowenii, gdzie krajowa agencja informacyjna jest celowo pozbawiana środków, aby zmusić ją do poddania się większej kontroli rządu.

Członkowie IPI wyrazili również poważne zaniepokojenie kilkoma nowymi środkami prawnymi i regulacyjnymi, które utrudniłyby niezależne dziennikarstwo. Obejmują one proponowaną przez Koreę Południową ustawę "fake news", która otworzyłaby media na pozwy o odszkodowania za rzekomo fałszywe doniesienia, a także pakistańską ustawę PMDA, która dramatycznie rozszerzyłaby państwową kontrolę regulacyjną nad mediami. IPI wzywa do wycofania obu tych środków. Innym kluczowym problemem są istniejące prawa lub nowe propozycje zwiększenia cenzury w internecie i kontroli nad platformami mediów społecznościowych, jak np. w Turcji.

IPI wzywa do ochrony afgańskich dziennikarzy

Członkowie IPI wezwali też społeczność międzynarodową do "ochrony bezpieczeństwa i wolności afgańskich dziennikarzy oraz do zrobienia wszystkiego, co możliwe, aby ewakuować tych, których życie jest zagrożone, i pozwolić im kontynuować wykonywanie zawodu na wygnaniu". Jak oceniają, obietnica talibów dotycząca wolności prasy została już złamana, a ataki na dziennikarzy w tym kraju się nasilają. "Społeczność międzynarodowa musi zrobić wszystko, co w jej mocy, aby nie zaprzepaścić niezwykłych osiągnięć ostatnich 20 lat w zakresie rozwoju niezależnych i profesjonalnych mediów w tym kraju" - apeluje IPI.

Zwrócili też uwagę na to, że pandemia koronawirusa spowodowała rozprzestrzenienie się nowych norm i tendencji, które zagrażają swobodnemu przepływowi informacji, podczas gdy zapotrzebowanie na dokładne i niezależne wiadomości tylko wzrosło. Obejmuje to wysiłki mające na celu zwalczanie "fake newsów" i "dezinformacji", które zbyt często są wykorzystywane jako broń do uciszania krytyków lub cenzurowania informacji, które podważają przyjęte ortodoksje. Przestrzegają przed tym, że środki nadzwyczajne wprowadzone podczas pandemii, w tym te ograniczające wolność słowa, mogą przetrwać wirusa.

Członkowie IPI oświadczyli, że nie będą biernie się przyglądać, jak ich koledzy spotykają się z prześladowaniami i szykanami za wykonywanie swojej pracy. "Jesteśmy z nimi solidarni i domagamy się zaprzestania wszelkich ataków na prasę oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych" - czytamy w ich stanowisku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.