Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Proces trwał zaledwie miesiąc, rozpoczął się 4 sierpnia. Dziś władze uznały opozycjonistów winnymi nawoływania do działań godzących w bezpieczeństwo narodowe, udziału w spisku, którego celem było niekonstytucyjne przejęcie władzy, oraz stworzenia organizacji ekstremistycznej. Kalesnikawa i Znak zostali skazani odpowiednio na 11 i 10 lat więzienia, to niemal najwyższe wyroki przewidziane za wymienione przestępstwa w kodeksie karnym.

41 tomów akt sądowych

17 rozpraw sądowych nad Maksymem i Maryją odbywało się za zamkniętymi drzwiami. W większości przypadków nie wpuszczano na nie nawet krewnych oskarżonych. Niemal wszystkie szczegóły procesu były utrzymywane w całkowitej tajemnicy – poczynając od nazwisk śledczych, szczegółów oskarżeń, argumentów prokuratorów, a kończąc na ostatnim słowie pozwanych.

Maksim Znak i Maryja Kalesnikawa w klatce dla oskrżonych podczas procesu w Mińsku, 6 września 2021 r.Maksim Znak i Maryja Kalesnikawa w klatce dla oskrżonych podczas procesu w Mińsku, 6 września 2021 r. Ramil Nasibulin / AP

Adwokaci Znaka i Kalesnikawej nie raz podkreślali, że nie znaleźli oni powodu do utajnienia procesu. Obrońcy nie mieli wątpliwości, że w 41 opasłych tomach sprawy nie ma żadnych dowodów winy ich klientów. Maryja Kalesnikawa i Maksim Znak nie przyznali się do stawianych im zarzutów.

Kalesnikawa i Znak aktywnie uczestniczyli w zeszłorocznej kampanii prezydenckiej. Znak był prawnikiem w sztabie głównego potencjalnego rywala Aleksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich, Wiktara Babaryki, skazanego 6 lipca 2021 roku na 14 lat więzienia. Kalesnikawa – szefową sztabu Babaryki.

16 lipca zeszłego roku Maryja weszła w skład słynnego „kobiecego trio". Razem z żonami „wykoszonych" z wyścigu o prezydenturę rywali Aleksandra Łukaszenki – Weroniką Cepkało i Swiatłaną Cichanouską – jeździła po różnych miastach Białorusi, namawiając do głosowania za zmianą. Dzięki temu twarz Kalesnikawej stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych w kraju.

Podarła paszport, by nie dać się wywieźć

Po pierwszej fali represji wielu Białorusinów opuściło kraj. Ale Maryja Kalesnikawa nie zamierzała nigdzie się wybierać. Wraz z Maksymem Znakiem i wieloma innymi działaczami kontynuowała walkę o wolność.

Maksim Znak i Maryja Kalesnikawa podczas procesu w Mińsku, 4 sierpnia 2021 r.Maksim Znak i Maryja Kalesnikawa podczas procesu w Mińsku, 4 sierpnia 2021 r. Ramil Nasibulin / AP

7 września ubiegłego roku Kalesnikawa została porwana w centrum Mińska. Następnego dnia siłowicy przymusowo przywieźli ją wraz z dwójką innych członków Rady Koordynacyjnej – Iwanem Krawcowem i Antonem Rodnienkowem – pod granicę ukraińską, celem wydalenia ich z kraju. Jednak Maryi nie udało się "wyrzucić", ponieważ na granicy podarła swój paszport.

Maksym Znak został aresztowany następnego dnia. Od tamtego czasu przebywają za kratkami. Obrońcy praw człowieka uznali ich za więźniów politycznych.

Mimo obecnej sytuacji i trudnych życiowych warunków w swoich listach Maryja i Maksym wciąż podkreślają, że niczego nie żałują.

"Pomimo bólu, strachu i przemocy zachowaliśmy nasze wartości. W każdym z nas jest tyle dobroci, światła i miłości, że żadne zło nie ma nad nami władzy" – cytował kilka tygodni temu list Kalesnikawej do Białorusinów niezależny portal „Nasza Niwa".

"To, co przeżyliśmy, mocno nas zmieniło. My jako naród skrystalizowaliśmy nasze wartości: uczucie własnej godności, szacunek dla samych siebie, dobroć i miłość. Wszyscy się zmieniliśmy, i to na zawsze" – zaznaczyła w liście opozycjonistka.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.