Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Osadzony w areszcie domowym bloger, którego władze Białorusi najpierw porwały z pokładu samolotu linii lotniczych Ryanair, później osadziły w areszcie KGB, a następnie zmusiły do współpracy ze śledztwem, na każdym kroku stara się usprawiedliwić działania reżimu Aleksandra Łukaszenki.

Za pośrednictwem internetu zagorzały wcześniej opozycjonista tłumaczy Białorusinom i przedstawicielom opozycji, że dalsza walka oraz jakikolwiek opór nie tylko nie mają sensu, ale są wręcz bezprawne. I nieuczciwe wobec Łukaszenki, z którym co prawda Protasiewicz „nie zgadza się w 100%", ale który „zasługuje na szacunek".

Z publikowanych w sieci treści i oficjalnych komunikatów wynika, że Protasiewicz ma nieograniczony dostęp do mediów społecznościowych, mieszka ze swoją partnerką Sofią Sapiegą w domu za miastem i „stara się naprawić popełnione błędy, które zaszkodziły ojczyźnie".

Para została zatrzymana 23 maja w Mińsku po tym, jak białoruskie władze zmusiły samolot linii lotniczych Ryanair, na pokładzie którego znajdowali się młodzi ludzie, do zmiany trasy i awaryjnego lądowania z powodu rzekomej bomby na pokładzie. Oboje są oskarżeni w trzech sprawach karnych. Władze zarzucają im m.in. „organizację masowych zamieszek", „podżeganie do niezgody społecznej" oraz „upublicznianie danych funkcjonariuszy struktur siłowych". Zarówno Protasiewicz jak i Sapiega przyznali się do winy.

W areszcie bezpieczniej

Z punktu widzenia białoruskiego prawa Protasiewiczowi grozi nawet do piętnastu lat więzienia. Zanim jednak zapadnie wyrok, władze wykorzystują blogera i jego partnerkę do swoich celów. Początkowo oboje udzielali wywiadów propagandowym białoruskim oraz rosyjskim mediom. W ostatnim, udzielonym tydzień temu białoruskim rządowym mediom, 23-letnia Sofia Sapiega oświadczyła, że za porwaniem samolotu nie stoją białoruskie służby, tylko przedstawiciele opozycji. „Na pokładzie samolotu nie było pracowników KGB. Za awaryjne lądowanie odpowiedzialni mogą być ludzie z otoczenia Romana Protasiewicza" - oceniała kobieta. Z kolei Roman Protasiewicz niejednokrotnie już podkreślał, że „w obecnej sytuacji bezpieczniej czuje się w areszcie, pod ochroną służb, niż na wolności".

To wszystko jednak najwyraźniej Aleksandrowi Łukaszence, który wielokrotnie podkreślał, że „Protasiewicz jest praktycznie wolnym człowiekiem", nie wystarcza. We wtorek były redaktor naczelny opozycyjnego kanału Nexta, prowadzonego przez białoruskich blogerów w komunikatorze Telegram, poinformował bowiem, że rusza z nowym projektem. Na blogu „Sprava", który - za zgodą, a może raczej na polecenie samego Aleksandra Łukaszenki - założył Protasiewicz, mają ukazywać się „rzetelne, wyważone analizy człowieka, który funkcjonował po obu stronach barykady".

„Nie będzie tu mowy nienawiści. Nie będzie tu żadnych niezweryfikowanych informacji. Nie będzie miejsca na jawną propagandę", podkreśla Protasiewicz.

Łaskawy prezydent

W jednym z pierwszych wpisów bloger poinformował, że bardzo prawdopodobne jest, iż przebywający w więzieniach opozycjoniści, którzy przyznają się do winy i wyrażą skruchę, zostaną uwolnieni jeszcze przed końcem roku. Na liście pierwszych stu więźniów, którzy mogą liczyć na ułaskawienie ze strony Aleksandra Łukaszenki, znalazł się m.in. opozycyjny bloger Igor Łosik.

„Czas wrogości mija. Przedstawiciele władz rozumieją to i są gotowi do dialogu. Warunek jest taki sam dla wszystkich. I najprostszy, jak to tylko możliwe. Wystarczy przyznać się do błędów i winy. Można narzekać na białoruskie przepisy i ich surowość, ale jeśli mieszkasz w kraju, zobowiązujesz się do ich przestrzegania" - tłumaczy Protasiewicz.

O sytuacji Romana Protasiewicza miała dowiedzieć się jedna z twarzy białoruskiej opozycji Marija Kalesnikawa, która już od niemal roku przebywa w areszcie śledczym. Na jej oficjalnym profilu na Instagramie, który teraz prowadzą współpracownicy Kalesnikawej, pojawił się w tym tygodniu wpis, w którym opozycjonistka odwołuje się do działań Protasiewicza. Kalesnikawa, słysząc o nowym blogu Protasiewicza, miała poprosić o przypomnienie cytatu z Orwella: „Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.