Minął już prawie rok od wybuchu rewolucji. To walka, ale i wspólna tragedia, która nas zahartowała i zjednoczyła. Nauczyliśmy się, co to jest solidarność i samoorganizacja.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W rocznicę wybuchu białoruskiej rewolucji „Gazeta Wyborcza" – wraz z redakcjami „Politiken"(Dania), „Guardiana" (Wielka Brytania), „Aftenposten" (Norwegia), „Der Standard" (Austria), „Helsingin Sanomat" (Finlandia), „Dagens Nyheter" (Szwecja) i „Die Zeit" (Niemcy) – publikuje posłanie Swiatłany Cichanouskiej, przebywającej na wygnaniu przywódczyni białoruskiej opozycji.

***

Nazywam się Swiatłana Cichanouska. Kieruję ten list do moich polskich przyjaciół, którzy od czasów "Solidarności" inspirują tak wielu Białorusinów, w tym mnie, i którzy stoją z nami od wielu lat.

Jak wiecie, podjęłam ryzyko kandydowania w wyborach prezydenckich w 2020 r. Zrobiłam to w zastępstwie mojego męża Siarhieja, którego władze uwięziły i pozbawiły możliwości udziału w wyborach. Minął już ponad rok odkąd Siarhiej – wraz z ponad 600 innymi więźniami politycznymi – pozostaje za kratami.

W ciągu ostatniego roku przeszłam niesamowitą drogę. Niektórzy nazywają mnie "panią prezydent" lub "narodową liderką", ale tak naprawdę czuję się tą samą osobą, którą byłam rok temu – opiekunką rodziny, żoną i matką. Jednak Ktoś tam na górze ma dla mnie inny plan, dlatego dostałam teraz trochę inne obowiązki. Ale zasadnicze zadania są podobne do tych domowych: opiekować się dojrzewającymi ludźmi. Ale oprócz odpowiedzialności za moje dzieci teraz spoczywa na mnie odpowiedzialność za rosnący naród, kilka milionów ludzi, Białorusinów, którzy okazali mi zaufanie. Zaufanie to wzrosło, gdy ludzie stracili możliwość otwartego protestowania: gdy władze zaczęły aresztować ludzi nawet za opublikowanie na Instagramie kolażu czy wywieszenie kartki białego papieru w oknie.

Czy cieszę się z tak dużego zaufania, sławy i pewnego rodzaju władzy? Właściwsze byłoby skierowanie takiego pytania do przywódcy dobrze prosperującego kraju. Kiedy czytam wiadomości o moim "dorastającym narodzie", faktycznie czuję się jak ich matka. Czy matce łatwo jest czytać o swoim synu, który właśnie próbował poderżnąć sobie gardło podczas procesu sądowego z powodu tortur, jakim poddawano go w więzieniu? Sciapan Łatypau był znakomitym biznesmenem i wyjątkowym specjalistą od arborystyki, wręczał dziewczynom kwiaty na protestacyjnych "marszach kobiet" w sierpniu 2020 roku... Czuję ból, kiedy widzę, co zrobili z nim w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Nie mogłam powstrzymać łez, kiedy dowiedziałam się, że młody chłopak Dzmitryj Stachouski, który miał przed sobą całe życie, skoczył z dachu z powodu szykan ze strony śledczych reżimu.

Ale ja mam coś więcej niż łzy matki – cudowną broń, której kaci nie są w stanie zrozumieć: instynkt macierzyński, by bronić moich bliskich. Powiedzmy wprost – miłość.

Spotykając się z prezydentami, parlamentarzystami, światowej sławy ekspertami, rozmawiam z nimi w imieniu moich bliskich – przebudzonych Białorusinów. Wszystkie moje ambicje są związane z interesami mojego "rosnącego narodu".

Nie boję się spotkań z możnymi tego świata. Czy mogłam czuć się onieśmielona podczas spotkania z prezydentem Joe'em Bidenem, kiedy przed chwilą dowiedziałam się, że Andrej Skurko, pracownik białoruskich niezależnych mediów, uwięziony za swoją pracę, zachorował w więzieniu na zapalenie płuc i mimo że jest cukrzykiem, odmówiono mu dostępu do odpowiednich leków? W takich sytuacjach nie mam żadnych wątpliwości.

Wiem, że moja wrażliwość jest moją słabością. Nie jest łatwo osobiście skonfrontować się z każdą tragiczną jednostkową historią. Ale to właśnie jest człowieczeństwo i godność, które dają siłę mnie i milionom Białorusinów.

Minął już rok od wybuchu rewolucji, a ja wciąż nie mogę przestać podziwiać moich rodaków. Białorusini rozwinęli się jako naród. I jestem dumna, że mogę być częścią tego narodowego przebudzenia. To walka, ale i wspólna tragedia, która nas zahartowała i zjednoczyła. Nauczyliśmy się, co to jest solidarność i samoorganizacja. Jako wielka rodzina pomagaliśmy sobie w czasie kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa, a potem w czasie czystek, która nastąpiły po sfałszowanych wyborach.

W sierpniu i wrześniu czekaliśmy na naszych bliskich pod mińskim więzieniem, pomagaliśmy im, pobitym i półprzytomnym po torturach. Przestaliśmy też wierzyć, że ktoś inny rozwiąże nasze problemy. Tworzyliśmy inicjatywy i fundacje, budowaliśmy podziemne sieci organizacji i samizdatu. Zbieraliśmy pieniądze na rannych i szykanowanych, krzyczeliśmy "Odejdź!" pod fabrykami, do których były prezydent Łukaszenka przychodził szukać wsparcia.

Odzyskujemy naszą tożsamość. Wiem, że u wielu narodów ten proces trwał dziesiątki lat – a my musieliśmy się tego nauczyć w ciągu jednego roku. Nasza flaga powróciła na ulice, język białoruski wraca do przestrzeni publicznej dzięki mediom społecznościowym i pragnieniu ludzi, by poznać swoje korzenie. Białorusini znów czują się dumni z tego, że są częścią wielkiej narodowej rodziny.

Każda rodzina ma sąsiadów. I my mamy to szczęście, że naszym sąsiadem jest Polska. Od wielu lat Polska bezinteresownie pomaga naszym organizacjom i mediom, obrońcom praw człowieka, studentom. Szczególne podziękowania należą się Polsce za goszczenie osób prześladowanych z powodów politycznych, programowe wspieranie białoruskich studentów i naukowców oraz za wspieranie kanału telewizyjnego Biełsat, który niedawno został uznany przez reżim Łukaszenki za "ekstremistyczny". Dziękuję za pomoc udzieloną białoruskiej lekkoatletce Kryscinie Cimanouskiej.

Kiedy w zeszłym roku wybuchło nasze powstanie, to właśnie Polska, wraz z Litwą, jako pierwsza zaoferowała pomoc. Przyjęliście tysiące Białorusinów, którzy uciekali przed represjami reżimu. Białorusini czują się w Polsce jak w domu i kontynuują swoją pracę, aby Białoruś była wolna. Reżim zaś zaczął aresztowania członków polskiej mniejszości i wywołał kryzys na granicy. Terror przekroczył już granice Białorusi. Punktem kulminacyjnym było porwanie zarejestrowanego w Polsce samolotu linii Ryanair z Ramanem Pratasiewiczem na pokładzie.

Bardzo ważne jest, aby wszystkich sprawców nadużyć i bezprawia postawić przed sądem. Mamy nadzieję, że Polska przeprowadzi śledztwo w sprawie porwania samolotu, a także otworzy sprawy przeciwko reżimowym bandytom, zgodnie z międzynarodową jurysdykcją.

Wiemy, że na arenie międzynarodowej możemy polegać na Polsce. To właśnie Polska zaproponowała uruchomienie kompleksowego planu UE dla Białorusi, który dał naszemu krajowi wizję przyszłości.

Prosimy Was o dalszą pomoc. Każdy może zrobić coś małego, ale nie mniej ważnego. Na przykład można pisać listy do więźniów politycznych. Tym ludziom otrzymanie takiego listu może pomóc zrozumieć, że o nich nie zapomniano – że ich życie i poświęcenie ma wartość.

Pomagajcie też białoruskiej diasporze. Przyjmijcie nowych uchodźców politycznych, sprawcie, by czuli się chronieni. Pamiętajcie, że większość ludzi, którzy niedawno opuścili Białoruś z powodu prześladowań, to ludzie aktywni, dobrze wykształceni, kreatywni. Zaoferujcie im pracę, której teraz potrzebują, aby mogli włączyć się do działalności diaspory w walce z dyktaturą.

Od sierpnia 2020 roku w moim kraju wiele się zmieniło. Białorusini dorośli i dojrzeli. Nauczyliśmy się mówić, co myślimy. Lepiej potrafimy wyrażać swoje potrzeby, marzenia i obawy.

Białorusini są zdeterminowani. Wytrwale zmierzamy do naszego wspólnego celu – życia w wolnym kraju, gdzie możemy swobodnie wybierać przywódców, gdzie przemoc państwowa jest niedopuszczalna, a osoby łamiące prawa człowieka stają przed sądem.

Droga do demokracji jest długa i trudna, ale jestem przekonana, że jest to droga zwycięska.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Swiatłana to bohaterka i jej krajanie także. Każda dyktatura kiedyś mija, prędzej czy później. Polacy stoją za wami całym sercem.
@asli1
Polacy stoją w błocie. Serce Polaka to uwielbia.
już oceniałe(a)ś
0
0
@asli1
"Każda dyktatura kiedyś mija, prędzej czy później."
Tys sie tego sloganu w harcerstwie nauczyl. Wez sie sam zastanów i powiedz kiedy ostatnio minela dyktatura w Rosji, a kiedy na Kubie, a kiedy w Erytrei czy w Zimbabwe.
już oceniałe(a)ś
0
0
Część narodu Białorusi odzyskuje tożsamość ale rozrasta się armia sprzedawczyków, którzy dla pieniędzy spełniają najgorsze rzeczy, jakie dyktuje reżim. Przypomina mi się jak zwierzał się nazista. Dlaczego prowadził ludzi do gazu lub rozstrzeliwał? Bo płacili, a jak nie on, to inni by wzięli kasę za tę robotę. Straszna mentalność. Zło w krysztale. Reżim białoruski się rozwija. Torturują na coraz większą skalę. Polska idzie w tym samym kierunku.
już oceniałe(a)ś
9
3
Ja trochę nie na temat, a trochę na temat. Wyłączone komentarze pod dzisiejszym wstępniakiem Jarosława Kurskiego, który pisze, że "Wyborcza należy tak naprawdę do czytelników" to w rzeczywistości splunięcie tymże czytelnikom w twarz. Tą jedną decyzją o blokadzie komentowania redakcja unieważniła cały grafomański wywód Kurskiego, który miał pozytywnie wstrząsnąć, a pozostawia zażenowanie i rozczarowanie. To tak trochę po białorusku Panie Kurski - zamykać usta ludziom, z których Pan żyje.
już oceniałe(a)ś
6
3
@biuro-op@wp.pl

Jakich sondaży? Przez kogo robionych? Gdzie są te sondaże?

I co mają sondaże wspólnego z ostatecznym wynikiem wyborów?

Wbij to sobie do łba, kacapski trollu: jeśli opozycja i obywatele nie mają równych z władzą możliwości prowadzenia kampanii wyborczej, jeśli opozycja i obywatele nie mają wraz z przedstawicielami władzy równej współkontoli nad przebiegiem głosowania i liczeniem głosów - to wybory są z definicji sfałszowane i niedemokratyczne i nikt nie ma obowiązku uznawać ich oficjalnych "wyników". Ma to zastosowanie do Białorusi, Rosji, Polski czy jakiegokolwiek innego kraju.
już oceniałe(a)ś
3
0
Pani Cichanouska to, niewątpliwie, odważna, aktywna, chcąca bardzo dobrze, ciężko pracująca, mająca najlepsze uczucia dla pozostałych Białorusinów, osoba.
Bardzo dobrze, że taka osoba jest i że na samej Białorusi więcej się dzieje, wielu ludzi ma możliwość przemyśliwania nad sprawami dotyczącymi ich życia, ich społeczeństwa, ich państwa; odniesienia tego do słow i czynów pani Cichanouskiej czy innych aktywistów społeczno-politycznych, w kraju i poza nim. Dobrze, że wielu Białorusinów widzi dzięki niej szerszą perspektywę i czuje wsparcie.

Jednocześnie, takich pań i panów Cichanouskich minie wiele dziesiątek i minie wiele pokoleń zanim ukształtuje się taki stan spraw na Białorusi, który Białorusini w swojej zdecydowanej większości będą mogli nazwać stanem satysfakcji, szczęścia, poczuciem więzi społecznej i możliwe, że "tożsamością narodową".

Przyczyny dla których Białorusini nie mają u siebie tak jak się pani Cichanouskiej zdaje, że mieć powinni, są bardzo podobne do przyczyn dla której Polacy mieli i maja tak samo.
Te złe przyczyny to głównie religia; podział na nielicznych panów i bardzo licznych chamów, czyli właścicieli niewolników pańszczyźnianych i niewolników pańszczyźnianych, oraz osadzona na tej zbrodniczej obu czynników przemocy tzw. kultura.
Panami byli Polacy, chamami byli niepolacy. Radziwiłłowie byli etnicznymi Litwinami, co nie miało znaczenia: byli Polakami, bo taka była I Rzeczpospolita "od morza do morza." Białorusini byli chamami, żadnego "narodu białoruskiego" nie było. "Polski naród" to byli wyłącznie szlachcice. Cham żyjący w Polsce nie był żadnym Polakiem, a wyłącznie chamem.

Ten system uczynił niedawną jeszcze I Rzeczpospolitą państwem głęboko prowincjonalnym, w którym nie działały zasady i zjawiska działające na zachód od Rzeczpospolitej i ( podobne i nieco inne zarazem) na wschód od niej. Na południu przez stulecia najważniejsza była Orda Sułtańska i to jeszcze inna historia.

85% współczesnych mieszkańców Polski, którzy o sobie mówią "Polak", to potomkowie chamów, a nie Polaków.
Kto chce żyć w prawdzie i być sobą powinien znać, rozumieć i zgadzać się na historię i swoje pochodzenie. Inaczej żadnej innej niż fałszywa "tożsamości narodowej" oraz osobistej nie będzie. Polacy to swoim zachowaniem znakomicie ilustrują. Polska służy Polakowi do zaśmiecania i zatruwania,a drugi Polak służy Polakowi do okłamywania go, okradania, dawania przeciw niemu fałszywego świadectwa, dania mu w mordę oraz do nieustannej zawiści i czystej katolickiej nienawiści.
Wszyscy Polacy są katolikami i każdy każdego miłuje. Dlatego tak to działa I dlatego Polak to "Naród". Naród Wybrany, znacznie bardziej wybrany niż biblijny Naród Wybrany. Dlatego w katolickiej od tysiąca ponad lat Polsce musi być antysemityzm.

Białorusini mają niemal identyczną historię i współczesność też podobną jak Polacy. W Polsce rządzą chamskie pany Kaczyńskiego, a pańskie chamy, którzy sami siebie nazywają "suwerenem" wielbią swojego właściciela i prześladowcę, który ich dowartościowuje rzucając ze stołu ochłapy pn. 500 PLUS, które są MINUS.
Polak jest do tego dalej niewolnikiem u biskupów i kościoła katolickiego w całości. I jest na to całkowicie ślepy, a z niewolnictwa szczęśliwy, choć podobno jeden czy drugi po kątach czasem coś złośliwie na kler powiedzą. Od tysiąca lat tak mówią i system trwa nadal.

Wśród tych wszystkich czynników, o których pani Cichanouska nie bardzo ma pojęcie, wyobraża sobie ona, jak i jej towarzysze, że zbudują tzw. "wolną Białoruś". Może, za jakieś 5 pokoleń, albo znacznie dłużej.
Pani Cichanouska musi też być realistką, a nie jest: Białoruś NIGDY nie może się stać przeciwnikiem Rosji. Rosja ma oczywiste oczekiwania: jej granice MUSZĄ być bezpieczne, a sąsiedzi nie mogą jej zagrażać. Tak mają USA i Rosja tego dopilnuje.
Ukraina nie umie funkcjonować jako niezależne państwo. Miała złoty róg, ostał jej się ino sznur. Białoruś, z panią Cichanouską ma o czym myśleć.
już oceniałe(a)ś
2
0
"Mój naród odzyskuje tożsamość"
Czyli kiedy naród MIAŁ tożsamość? I w jakich okolicznościach ją stracił?
Stwierdzenie pani Cichanouskiej to objaw myślenia życzeniowego. Polacy mają ogromny problem ze zbudowaniem tożsamości i jeszcze dużo czasu upłynie zanim ją zbudują. O ile zbudują, bo teraz rozbijają to, co dotąd zbudowali. A to krucha budowla, pełna byle jakiego, kradzionego materiału w środku. Zaprawa murarska z czarnoziemu zamiast czystego piasku.
już oceniałe(a)ś
2
0
Po pierwsze trzeba pochylić głowę za jej klasę w spełnianiu tej, niespodziewanej dla niej, roli. Życzyłbym* tego naszemu Adrianowi.
Po drugie prawdą jest że się nie znamy jako narody. Pomimo istnienia na terenie Białorusi wielu miejsc związanych z historią Polski. To pustka do wypełnienia w przyszłości.
Po trzecie rozumiem potrzebę języka dyplomacji. Jednak nie pokładałbym zbyt dużej wiary w obecne władze Polski. To jest partia władzy, i utrzymania władzy. Od obecnego władcy Białorusi różni się tym, że ma większe problemy z egzekwowaniem swoich oczekiwań wobec "demokracji". Za dużo ludzi patrzy im na ręce.
W głębi ( nie tak znów wielkiej i głębokiej) duszy, Kaczyński chyba czuje zazdrość wobec wielu osób pokroju Łukaszenki

*Wiem że jest to życzenie z rodzaju "mission impossible"
już oceniałe(a)ś
3
1
Świetny list i świetne (święte) słowa. Wasza walka będzie trwać może jeszcze długo, ale wygracie, bo racja stoi za wami. Powodzenia!
już oceniałe(a)ś
1
0