Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chodzi o słynny lot FR4978 z Aten do Wilna, który został przerwany, a samolot przymuszony do lądowania w Mińsku. Powodem lądowania miała być bomba umieszczona na pokładzie. Bomby w samolocie nie było, był za to białoruski opozycjonista Roman Protasiewicz, który natychmiast po lądowaniu został zatrzymany przez białoruskie służby. 

Część mediów podawała wówczas, że aby zmusić samolot do lądowania na mińskim lotnisku, pilotom boeinga 737 grożono zestrzeleniem. Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) opublikowała po fakcie stanowisko, w którym mogliśmy przeczytać, iż incydent mógł stanowić naruszenie konwencji chicagowskiej (konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym). Wydarzenie zostało określone „aktem państwowego terroryzmu".

Prawdopodobnie uciekł

Jak informuje Belsat.eu, niezależny białoruski tygodnik „Nasza Niwa" podał we wtorek, że Oleg Galegow zaginął wraz z żoną w niejasnych okolicznościach. Dziennikarze „Naszej Niwy" dotarli do jego kolegów z pracy, którzy zdradzili, że nikt nie widział kontrolera ani jego żony przynajmniej od miesiąca. Nie działają też ich telefony, a profile w mediach społecznościowych zostały usunięte.

Źródła białoruskiego tygodnika sugerują jednak, że najprawdopodobniej postanowili uciec na Zachód lub do Gruzji, skąd pochodzi rodzina Olega. - Jest świetnym specjalistą, bez problemu znajdzie pracę w każdym kraju - mówi „Naszej Niwie" jeden z kolegów Olega Galegowa z pracy.

Sprawę skomentował w tygodniku pracodawca kontrolera firma Belaeronawigacja, która była odpowiedzialna za kontrolę powietrzną w Mińsku. - Dzwoniliśmy i pytaliśmy, gdzie jest. Zadzwonili tam, gdzie mieszka, do teściowej. Zaangażował się w to nawet dział personalny, jednak kontaktu nie uzyskaliśmy - powiedział „Naszej Niwie" Iwan Gerłowski, zastępca dyrektora generalnego.

Po zatrzymaniu samolotu z Protasiewiczem na pokładzie na Białoruś spadła fala krytyki. Samoloty zaczęły omijać białoruską przestrzeń powietrzną, a Unia Europejska zapowiedziała kolejne sankcje wobec kraju. USA i UE umieściły urzędników reżimu na czarnej liście.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.