Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nawet ponad 100 osób dziennie zatrzymuje codziennie litewska straż graniczna. To migranci, którzy mimo braku dokumentów uprawniających do przebywania na terenie UE usiłują przekroczyć granicę białorusko-litewską. Przeważają obywatele Iraku, Iranu, Syrii oraz krajów Afryki.

Problem jest na tyle duży, że politycy zaczęli mówić o możliwości wprowadzenia stanu nadzwyczajnego przy granicy z Białorusią. Szef państwa Gitanas Naus?da przekonuje, że takie kroki nie są na razie potrzebne. Władze kraju oskarżają przywódcę Białorusi Aleksandra Łukaszenkę, że ułatwia migrantom przedostanie się na Białoruś, a tym samym na teren Unii Europejskiej. Według Wilna ma to być forma odwetu za poparcie przez Litwę sankcji wobec Białorusi, wspieranie białoruskiej opozycji i udzielenie schronienia Swiatłanie Cichanouskiej.

Weber: oczekujemy od KE wsparcia

"Atak" Łukaszenki na granicę UE skomentował szef jeden z frakcji Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber. W opublikowanej w środę w portalu Politico rozmowie Weber nazwał problem "Strategicznym wyzwaniem dla polityki zagranicznej całej Europy". Dodał, że oczekuje w sprawie wzmocnienia granic "pełnego i bezwarunkowego wsparcia ze strony Komisji Europejskiej dla Litwy".

Dopytywany powiedział, że wzmocnienie mogłoby polegać na sfinansowaniu przez UE "budowy płotu granicznego". Dodał, że chodzi też o pomoc w odsyłaniu migrantów oraz pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich ludzi, firmy i rządy, "które ułatwiają ten cyniczny proceder przemytu ludzi".

Na Litwę docierają migranci z Iraku, Syrii oraz krajów Afryki. Tylko w tym roku przybyło ich niemal trzy tysiące, co grozi kryzysem humanitarnym w kraju. Zdaniem litewskich władz jest to efekt celowych działań rządu Aleksandra Łukaszenki. 

Ten zaś w wywiadzie udzielonym redakcji Sky News Arabia obwinił o wszystko "przestępcze grupy" z Litwy, które "przywożą tam migrantów". – Jeśli chcecie, byśmy wam pomogli, nie zakładajcie nam pętli na szyję – oznajmił (odnosząc się do europejskich sankcji).

Litewska redakcja LRT, rosyjsko-białoruska niezależna Mediazona oraz Scanner Project przeprowadziły śledztwo, z którego wynika, że migranci z Bliskiego Wschodu słono płacą przemytnikom za próbę przedostania się przez Białoruś do Europy. Za obietnicę dostania się na terytorium Litwy – od 6 do 10 tys. euro, a do Niemiec lub państw skandynawskich – nawet 15 tysięcy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.