Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Reżim Aleksandra Łukaszenki kontynuuje błyskawiczną akcję, której celem jest „oczyszczenie pola z radykałów". Do kolejnej serii rewizji, zatrzymań i przesłuchań doszło w środę. Tym razem służby bezpieczeństwa przyszły nie tylko do dziennikarzy i uczestników protestu, ale także do aktywistów, obrońców praw człowieka i działaczy niezależnych organizacji.

Nieuznane przez władze Centrum Ochrony Praw Człowieka poinformowało w czwartek, że w środę na Białorusi doszło co najmniej do pięćdziesięciu rewizji i dwudziestu zatrzymań. Część zatrzymanych zwolniono i zobowiązano do podpisania klauzuli poufności.

Aleś Białacki zatrzymany

14 lipca z samego rana pracownicy organów ścigania wdarli się do siedzib kilkunastu organizacji praw człowieka na terenie całego kraju. Rewizje przeprowadzono m.in. w biurach Białoruskiego Komitetu Helsińskiego, Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, Centrum Transformacji Prawnej Lawtrend, ruchów praw człowieka "Dla Wolności", "Perspektywy płci", "Terytorium Praw" oraz Centrum Badań Gospodarczych BEROC i Centrum Ochrony Praw Człowieka „Wiasna".

Rewizje przeprowadzono także w mieszkaniach pracowników niezależnych organizacji, m.in. w Mińsku, Orszy i Brześciu. Zgodnie z przyjętym wśród białoruskich służb zwyczajem zarekwirowano cały znaleziony sprzęt i gotówkę.

Kilkanaście osób, m.in. dyrektora „Wiasny" Alesia Białackiego, znanego w kraju obrońcę praw człowieka, służby aresztowały w związku ze wszczętą przeciwko centrum sprawie o „organizacji i przygotowaniu działań, które rażąco naruszają porządek publiczny lub aktywnym udziale w nich".

Obrońcy praw człowieka oskarżeni o terror

Wśród najczęstszych zarzutów stawianych białoruskim działaczom są m.in. „działanie poważnie naruszające porządek publiczny i społeczny", „organizacja masowych zamieszek" oraz „uchylanie się od płacenia podatków".

Na tej podstawie w aresztach na co najmniej 72 godziny osadzono m.in. obrońcę praw człowieka Wiktora Sazonowa, aktywistę Aleksandra Charitona, szefa lokalnego oddziału Wolnego Związku Zawodowego Białorusi Nikołaja Szaracha, obrończynię praw człowieka Marinę Statkiewicz i dziennikarza Siergieja Sysa.

Aleksander Łukaszenka podczas wtorkowego spotkania z Władimirem Putinem wyraźnie podkreślił, że niezależni dziennikarze, obrońcy praw człowieka i organizacje pozarządowe „pod pozorem demokratyzacji" sieją na Białorusi terror i zagrażają bezpieczeństwu państwa.

– Wyłapiemy ich co do jednego i pociągniemy do najsurowszych konsekwencji – groził we wtorek Łukaszenka.

Łukaszenka tępi niezależnych dziennikarzy

Nie kończą się także represje wobec niezależnych redakcji. Mimo że w ostatnich dniach „Nasza Niwa", jeden z najstarszych białoruskich periodyków, po najeździe służb 8 lipca ogłosiła o zaprzestaniu działalności, to nadal jest nękana. W czwartek siedzibę redakcji znów "odwiedzili" funkcjonariusze Łukaszenki.

Rzeczniczka prasowa „Naszej Niwy" Anastazja Rowdo poinformowała też, że bohaterowie tekstów opublikowanych na łamach gazety są przez śledczych zmuszani do zeznawania, jakoby otrzymywali od redakcji wynagrodzenie za „opowiadanie zmyślonych historii".

– Nie płaciliśmy ani rubla naszym informatorom – podkreśliła stanowczo Rowdo.

Rowdo przypomniała również, że obecnie w mińskim areszcie osadzeni są redaktor naczelny „Naszej Niwy" Jegor Martynowicz, redaktorzy Andrij Skurko i Andrij Dynko oraz główna księgowa Olga Rakowicz. Władze zarzucają im „organizowanie działań grupowych, które rażąco naruszają porządek publiczny".

Unia Europejska: Będą konsekwencje

Na kolejną falę represji wobec białoruskich działaczy i niezależnych dziennikarzy zareagowali już przedstawiciele UE. Rzecznik Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych Peter Stano napisał na Twitterze: „Reżim Łukaszenki, który obawia się niezależnych głosów, prowadzi teraz atak na pełną skalę, aby uciszyć je na zawsze. Rażące naruszenia praw i wolności człowieka będą miały konsekwencje".

W czwartek głos na temat nowej fali represji na Białorusi zabrał wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Josep Borrell.

– UE jest gotowa rozważyć dalsze środki ograniczające zgodnie ze swoim stopniowym podejściem. UE będzie nadal robić wszystko, co konieczne, aby wspierać ludność Białorusi. Będziemy nadal wspierać wszystkich obrońców praw człowieka, niezależne głosy i wszystkich uciśnionych na Białorusi" – oświadczył.

Borrell podkreślił także, że nowa fala prześladowań świadczy o tym, że Aleksander Łukaszenka prowadzi obecnie systematyczną i zaplanowaną akcję zastraszania wszystkich dysydentów i zniszczenia społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi.

Z kolei Amnesty International wezwała społeczność międzynarodową do reakcji.

– Zmasowany atak na ważne organizacje społeczeństwa obywatelskiego pokazuje, że to, co zrobiła społeczność międzynarodowa, nie wystarczy, aby zakończyć ten [białoruski] kryzys – oświadczyła Marie Struthers, dyrektorka Amnesty International ds. Europy Wschodniej i Azji Centralnej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.