Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- To my zatrzymywaliśmy narkotyki i migrantów na naszej zachodniej granicy. A teraz to wy sami będziecie jeść narkotyki i wyłapywać ludzi. Mówię uczciwie, że nie będziemy już więcej zatrzymywać na granicy tych, nad którymi wy – Zachód - znęcacie się w Afganistanie, Iranie, Iraku. W rezultacie waszych sankcji nie mamy już na to pieniędzy – jednoznacznie zapowiedział 26 maja Aleksander Łukaszenka tuż po tym, jak wywołał międzynarodowy skandal, zmuszając do lądowania w Mińsku samolot linii Ryanair, by porwać lecącego nim opozycjonistę Romana Protasiewicza.  

Od słów do czynów przeszedł szybko i na bezprecedensową skalę. Tylko przez pierwsze cztery dni czerwca na swojej granicy z Białorusią Litwini zatrzymali 1044 uchodźców z Azji i Bliskiego Wschodu. To 13 razy więcej niż przez cały 2020 r.

Wilno oskarża Mińsk o handel żywym towarem

Litwę, która najaktywniej spośród krajów Europy wspiera białoruską opozycję, miński satrapa karze systematycznie. 28 czerwca zapowiedział, że jego kraj zrywa porozumienie z Unią Europejską o readmisji migrantów, nie będzie więc przyjmować tych, którzy przedostali się przez granicę białoruską do innych państw. Uruchomił też most powietrzny łączący Mińsk z miejscami, których mieszkańcy - nękani biedą, wojnami i innymi nieszczęściami - chcą uciec w poszukiwaniu lepszego życia. 

W stolicy Białorusi co tydzień lądują teraz dwa samoloty Iraqi Airways (wcześniej był jeden rejs tygodniowo). Dwa razy w tygodniu zaczęły też latać linie Fly Baghdad. Z kompletami pasażerów przybywają również liczne samoloty z Turcji i Egiptu. 

Jak twierdzą litewscy politycy oraz media w Wilnie i Moskwie, białoruskie władze mają udział w zyskach z procederu przerzucania ludzi z „punktów zapalnych" na świecie do litewskiej granicy. Taksa za tę usługę wynosi ponoć 5 tys. dol. za głowę.

Agne Bilotaite, litewska minister spraw wewnętrznych, zwraca uwagę, że grupy migrantów dowożone z Mińska do granicy autobusami są „dobrze zorganizowane".    

Litewski eurodeputowany Petras Auštrevicius oskarża reżim w Mińsku o uprawianie handlu żywym towarem. 

Szef MSZ Litwy Gabrielius Landsbergis twierdzi, że zalewając sąsiada falą migrantów, Łukaszenka prowadzi „wojnę hybrydową" z jego krajem i całą Unią Europejską. 

Charles Michel: Bruksela ma powody do niepokoju

W poniedziałek na Litwę przyjechał przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, który razem z premier Ingridą Šimonyte we wtorek zapoznawał się z sytuacją na granicy z Białorusią. Według niego powody do niepokoju wywołanego falą migrantów ma nie tylko Wilno, ale i Bruksela. 

Natomiast minister Bilotaite zapowiada wzmocnienie ochrony granic, w tym również przy pomocy oddziałów wojskowych. 

Łukaszenka - „chuligan Europy"

Szantażujący Europejczyków przemytem migrantów i narkotyków Łukaszenka straszy też swoich poddanych oraz Rosję. W piątek, występując podczas uroczystości z okazji Dnia Niepodległości, opowiadał o groźnym podziemiu sterowanym z sąsiednich państw, ale tym razem przede wszystkim z Niemiec, i to bezpośrednio przez Angelę Merkel.

Celem jednej z „uśpionych komórek" terrorystycznych, jak zapewniał, miała być gwiazda państwowej telewizji Ryhor Azaronak. Złoczyńcy zamierzali wywieźć propagandystę do lasu i tam zmusić, by nożycami obciął sobie język. Gdyby to się nie udało, operację miałby przeprowadzić jeden z napastników. A jeśli i on by zawiódł, Azaronak zostałby zastrzelony.

– Pieniądze na to, 10 tys. dol., zostały przyznane i przekazane – zapewniał Łukaszenka. 

Celem zbrojnego podziemia miał być oczywiście i on sam, a także „technika leśna" - terroryści zamierzali bowiem masowo niszczyć harvestery i piły spalinowe. 

Białoruskim służbom udało się pokrzyżować ich plany i między innymi przechwycić drona, który przez granicę z Ukrainą niósł „kanister z materiałem wybuchowym". Był on zapewne przeznaczony do dokonania zamachu na położony pod białoruską Wilejką 43. Węzeł Łączności Marynarki Wojennej Rosji, za pośrednictwem którego Moskwa utrzymuje kontakt ze swoimi atomowymi okrętami podwodnymi operującymi na Atlantyku, części Pacyfiku i na Oceanie Indyjskim. 

W ten sposób Łukaszenka, co dla niego charakterystyczne, wciąga i Kreml w swoje gry z domniemanymi zagrożeniami. Wina za „podziurawioną" granicę z Litwą również częściowo spada na Moskwę. Bo jest to przecież i granica Związku Państwowego Białorusi i Rosji, rosyjskie służby też za nią odpowiadają. 

„Ostatni dyktator Europy" staje się pierwszym - i niebezpiecznym dla otoczenia - „chuliganem Europy". Warto więc poważnie podejść do drugiej części jego groźby pod adresem Zachodu, który „będzie jeść" narkotyki przemycane z Białorusi. Tym procederem Bat’ka może zaszkodzić i nam, a sam solidnie na nim zarobić. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.