Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Za rezolucją Parlamentu Europejskiego opowiedziało się w czwartek 626 deputowanych, przeciwko było 16, a 36 wstrzymało się od głosu.

Europarlamentarzyści zaapelowali w niej do Rady Europy, by jak najszybciej rozszerzyć listę osób oraz organizacji objętych sankcjami UE. Zdaniem deputowanych należy niezwłocznie włączyć do niej osoby prawne i fizyczne, które są współodpowiedzialne za wymuszenie lądowania samolotu linii Ryanair w Mińsku, a co za tym idzie – odpowiadają tym samym pośrednio za zatrzymanie opozycjonisty Romana Protasiewicza i jego partnerki Sofii Sapiegi.

Deputowani orzekli, że podjęte przez reżim Aleksandra Łukaszenki działania, służące sprowadzeniu samolotu na ziemię, to "potworne pogwałcenie prawa międzynarodowego" i "akt terroryzmu państwowego". Celem samozwańczego prezydenta Białorusi było zaś "wysłanie przerażającego sygnału do wszystkich przeciwników reżimu, w szczególności tych, którzy mieszkają za granicą, że reżim zamierza ich wytropić i że nie są bezpieczni" - podkreślili deputowani. Zaapelowali też o natychmiastowe uwolnienie Romana Protasiewicza, Sofii Sapiegi oraz pozostałych więźniów politycznych przetrzymywanych w białoruskich aresztach, więzieniach i koloniach karnych.

Zaproponowano też, by uchwalone dotąd sankcje rozszerzyć na osoby biorące udział w procesie fałszowania wyborów prezydenckich oraz odpowiedzialne za falę represji wymierzoną przeciwko pokojowo protestującym Białorusinom.

Uderzyć w kasę Łukaszenki

Z informacji opublikowanych na oficjalnej stronie europarlamentu wynika, że w najbliższym czasie w Brukseli rozpoczną się prace nad kolejnym pakietem sankcji. Mają one objąć twórców propagandy reżimu Aleksandra Łukaszenki, osoby zajmujące się dezinformacją i podżeganiem do nienawiści. Po dzisiejszych obradach wiadomo już, że jedną z osób, która najprawdopodobniej znajdzie się na liście, będzie Marat Markow, propagandysta znany z „wywiadu" z Romanem Protasiewiczem wyemitowanego w ubiegłym tygodniu przez rządową stację ONT.

Deputowani zaapelowali też do wszystkich państw członkowskich UE, by niezwłocznie zrezygnowały z jakiegokolwiek wsparcia finansowego reżimu na Białorusi. Ich zdaniem należy odmawiać udzielania jakichkolwiek pożyczek białoruskim bankom, a także zaprzestać wszelkich inwestycji w białoruskie projekty infrastrukturalne. Osobno deputowani zwrócili się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ma on nie wspierać reżimu "w żadnych okolicznościach".

Wśród zaleceń znalazło się natychmiastowe przyjęcie i wprowadzenie sankcji gospodarczych wobec przedsiębiorstw publicznych i prywatnych kontrolowanych przez reżim lub ściśle związanych z interesami gospodarczymi reżimu, a także tych, które zwolniły swoich pracowników za udział w strajkach lub protestach.

Parlament Europejski zwrócił się też do firm zarejestrowanych w UE, m.in. do Siemens AG, z prośbą o zaprzestanie współpracy z władzami Białorusi i niedzielenie się z nimi technologiami.

Wzorem USA Europa również przychyla się do wprowadzenia sankcji sektorowych przeciwko reżimowi Łukaszenki. Mają one dotknąć sektor ropy naftowej i produktów ropopochodnych, przemysł stalowy i obróbki drewna.

Ucierpieć może nawet białoruska kontrabanda. Po nałożeniu sankcji państwa UE mają podjąć „większe wysiłki w celu zwalczania przemytu papierosów z Białorusi do krajów UE, ponieważ zapewnia on środki reżimowi Łukaszenki".

W Brukseli przyjęto też brawami decyzję Europejskiej Unii Nadawców o zawieszeniu członkostwa państwowej spółki Belteleradio (BTRK).

Trzy miliardy euro dla białoruskiej opozycji

Europarlamentarzyści wezwali też do zawieszenia udziału Białorusi w organizacjach sportowych i mistrzostwach, w tym w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Prawa do transmisji Mistrzostw Europy w piłce nożnej mają być odebrane państwowej telewizji i przekazane bezpłatnie niezależnej telewizji Biełsat.

Wisienką na torcie dzisiejszych obrad było powtórzenie obietnicy, złożonej już wcześniej białoruskiej opozycji. Parlament Europejski zaaprobował plan pomocy finansowej „przyszłej demokratycznej Białorusi". Ma ona otrzymać od UE trzy miliardy euro.

- Poparcie UE ma dla nas ogromne znaczenie. Z zadowoleniem przyjmujemy rezolucję w sprawie Białorusi, w której nawołuje się do uwolnienia więźniów politycznych, sankcji, śledztwa w sprawie incydentu z samolotem Ryanair. Wraz z upadkiem reżimu Białoruś stanie się historią sukcesu Europy - podsumował przyjęcie rezolucji Franak Wiaczorka, doradca Swiatłany Cichanouskiej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.