Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Już w piątek w godzinach porannych ambasadorowie państw Unii Europejskiej zgodzili się na wprowadzenie zakazu przelotów przez przestrzeń powietrzną krajów Wspólnoty oraz lądowania na lotniskach w Unii dla wszystkich białoruskich przewoźników lotniczych.

Aby jednak zaproponowane sankcje weszły w życie, konieczne było ich przyjęcie przez Radę Unii Europejskiej.

Oznacza to, że państwa członkowskie Unii Europejskiej są zobligowane do tego, by nie udzielić pozwolenia na lądowanie i wystartowanie ze swoich lotnisk oraz przelot nad swoim terytorium jakimkolwiek samolotom, które są obsługiwane przez białoruskich przewoźników, również towarowych.

Odpowiedź na białoruski akt

Te sankcje to odpowiedź na bezprawne działania władz Białorusi. 23 maja władze Białorusi zmusiły do lądowania w Mińsku samolot linii Ryanair lecący z Aten do Wilna, aby aresztować podróżującego tym samolotem opozycyjnego dziennikarza Romana Protasiewicza i jego dziewczynę Sofię Sapiegę legitymującą się obywatelstwem Rosji. 

Po tym wydarzeniu część linii lotniczych zaczęła omijać Białoruś, ale ich przeloty okrężną trasą zaczęła blokować Rosja. 2 czerwca Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) wydała dyrektywę wzywającą linie lotnicze do unikania białoruskiej przestrzeni powietrznej.

Przywódcy UE już w ubiegłym tygodniu uzgodnili, że białoruskie linie lotnicze nie będą mogły przelatywać przez przestrzeń powietrzną UE i nie będą miały dostępu do unijnych lotnisk. Unia chce także wprowadzić wobec Mińska sankcje gospodarcze.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.