Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z noblistką rozmawiała dziennikarka Irene Soave. Tokarczuk stwierdziła, że w sprawie Białorusi instytucje międzynarodowe powinny były zareagować w sposób bardziej zdecydowany.

– Kiedy nasilały się represje reżimu Łukaszenki przeciw manifestantom, nie zrobiono wiele. Teraz, po porwaniu opozycjonisty z samolotu, który zmuszono do wylądowania w Mińsku, cała Europa rzuciła się, by domagać się sprawiedliwości – powiedziała.

– Jest chyba jednak za późno. Bezsilny krzyk Białorusi pozostanie w naszych głowach przez lata – dodała.

Tokarczuk: Sytuacja w Polsce jest groźna

Noblistka nie szczędzi słów krytyki także Polsce. „Il Corriere" przypomina, że samą Tokarczuk spotyka w ojczyźnie krytyka za przypominanie o czarnych kartach historii Polski (kolonializm, antysemityzm), co nie odpowiada ideologom polityki historyczno-patriotycznej. Dziennik pisze też, że jedynym komentarzem, na jaki zdobył się polski minister kultury (gazeta nie wymienia nazwiska Piotra Glińskiego) po otrzymaniu przez Tokarczuk Nobla, było bezradne przyznanie, że nie dał rady przeczytać ani jednej jej książki.

– To, co się dzieje w Polsce, jest groźne – mówi w wywiadzie dla „Il Corriere" Tokarczuk, nawiązując do podpisanego przez siebie apelu intelektualistów do Ursuli von der Leyen w obronie represjonowanej w Polsce społeczności LGBT.

– Trwa dziki atak na osoby i społeczność LGBT, a różne gminy pozwalają sobie nawet na określanie się "strefami wolnymi od LGBT". To jest wbrew duchowi Unii Europejskiej i przede wszystkim stanowi zaprzeczenie praw człowieka – podsumowuje Tokarczuk.

Koronawirus pomaga PiS

Zdaniem noblistki na Białorusi i w Polsce koronawirus pomógł władzy w nałożeniu kagańca na uliczną opozycję.

– W nowej sytuacji – światowej pandemii – reżimy czują się bezpieczniej – twierdzi Tokarczuk.

– Ludzie nadal protestują, ale restrykcje antycovidowe osłabiają ich sprzeciw. Społeczeństwo, które się boi, łatwiej poddaje się rozkazom i zakazom. Lockdown usuwa z ulic protestujących i niszczy tkankę społeczną – dodaje noblistka.

Na pytanie Soave o to, czy na świecie nadszedł czas panowania autorytaryzmów, Tokarczuk odpowiada obserwacjami z Polski.

– Osoby, którą myślą inaczej niż rządząca partia, tracą ducha. Z drugiej strony iluzja pewnej zamożności sprawia, że niektórzy postrzegają wolność jako towar ekskluzywny, bez którego da się żyć – stwierdza.

Zdaniem noblistki większość osób „nie ma wyobrażenia przyszłości".

– Ja też w pewnym sensie czuję się zgaszona – przyznaje.

Rząd PiS wyżywa się na kobietach

Noblistka nazwała też barbarzyństwem zaostrzenie prawa antyaborcyjnego w Polsce.

– Przepracowujemy traumę mizoginii. – Tokarczuk odniosła się do kwestii odwołania ceremonii wręczenia Nobla za 2018 r. z powodu skandalu seksualnego. – Mówimy o tym zjawisku wszędzie, potępiamy przemoc wobec kobiet, istniejącą w każdej sferze życia i w niemal w każdym środowisku. To niesamowite: zdajemy sobie z tego sprawę coraz mocniej, także w kulturze popularnej. Ale potem przypomina mi się Polska i prawa [uchwalane] przeciw kobietom, przeciw aborcji. I wtedy moja pesymistyczna natura się pyta: "jak długo to jeszcze potrwa?" – mówi.

W dniach 17-21 czerwca odbywać się będzie Taobuk – festiwal literacki w Taorminie. W dniu otwarcia Tokarczuk odbierze Taobuk Award for Literary Excellence. Spotka się także z publicznością.

Jak dotąd po włosku ukazały się następujące książki Olgi Tokarczuk: "Bieguni" i "Prowadź swój pług przez kości umarłych", "Dom dzienny, dom nocny", "Gra na wielu bębenkach", "Prawiek i inne czasy" i "Zgubiona dusza".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.