Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Nie rozumiem, za co tu się znalazłem i dlaczego odebrali mi zdrowie. Prawdopodobnie nigdy go już nie odzyskam. W mojej duszy jest mrok i nikomu nie życzyłbym czegoś takiego. Nikt już nie przywróci wylanych łez mojej matki. Piszę ten list i drży mi ręka, bo wiem, że zostałem sam i nikomu nie jestem potrzebny" - to fragment listu 31-letniego Siarheja Weraszchahina, skazanego na pięć lat pozbawienia wolności rzekomo za przemoc wobec funkcjonariusza. Podczas odbywania kary zaczęły się u niego poważne problemy zdrowotne, aż do częściowej utraty wzroku.

12 sierpnia Siarhej Weraszchahin w centrum Homla obserwował z okna brutalne zatrzymania grupy dziewcząt. Krzyknął na milicjantów i rzucił w nich plastikową butelką. Wtedy wdarli się do jego mieszkania i okrutnie go pobili. Znęcanie się nad nim trwało potem na posterunku.

Jego adwokat twierdzi, że Siarhejowi zadano co najmniej 100 ciosów. Miał uraz rdzenia kręgowego, uraz czaszkowo-mózgowy, urazy kręgosłupa szyjnego, piersiowego i lędźwiowego. W sądzie Siarhej oświadczył, że milicjanci nie tylko go bili, ale też mu ubliżali i śmiali się z niego, kiedy po prostu płakał.

Właśnie te wszystkie wyżej wymienione tortury spowodowały silne pogorszenie się stanu jego zdrowia.

W kolonii karnej nie ma dostępu do badań

24-letni muzyk Aliaksiej Gubich 4 lutego na zamkniętym procesie został skazany na trzy lata pozbawienia wolności za to, że rzekomo uderzył funkcjonariusza OMON-u.

Według matki Gubicha jej syn ma rzadką chorobę rogówki. Jeśli operacja nie zostanie wykonana na czas, choroba doprowadzi do ślepoty. Operacja miała zostać przeprowadzona jesienią ubiegłego roku, ale Aliaksiej trafił do więzienia. W tej chwili jego wzrok poważnie się pogorszył, należy pilnie przeprowadzić specjalne badania, ale dopóki jest w kolonii, jest to wykluczone.

Chorujesz na raka? To nie zwalnia od kary więzienia

Mieszkaniec Homla 50-letni Aliaksiej Ramanau został oskarżony o „obrazę prezydenta". 16 grudnia skazano go na rok więzienia. W kolonii karnej został oznaczony jako "skłonny do ekstremizmu". Niedawno mężczyzna wysłał list do swojej przyjaciółki:

„W czwartek zabrali mnie do kliniki, zrobili zaplanowaną obserwację. Na konsultacji onkolog stwierdził, że znaleźli nowy guz. Ale doskonale rozumiem, że dopiero po badaniach można określić jego status. Szczerze mówiąc, jestem tak zmęczony tymi bólami, że wolałbym umrzeć...".

Aliaksei Ramanau nie jest jedynym więźniem politycznym z nowotworem. 54-letniego Uladzimira Malakouskiego władza oskarżyła o próbę pobicia milicjanta. Malakouski zdążył przejść chemoterapię, jeszcze będąc na wolności. W niedawnym liście z więzienia zawiadomił, że poczuł się źle, że zaczęły mu drętwieć ręce i nogi. Przy czym w ciągu dnia więźniom politycznym zabroniono leżeć na łóżku.

Po pewnym czasie Malakouskiego wysyłano na badanie do przychodni onkologicznej (po szpitalu musiał poruszać się zakuty w łańcuch). Ale planowana operacja nie wchodzi w grę.

U chorej na raka 59-letniej Haliny Derbysz, którą oskarżono o terroryzm (grozi jej do 20 lat więzienia), objawy również się zaostrzyły. Emerytce ciężko wytrzymać nawet w pozycji siedzącej, skarży się na bóle brzucha. W jednym ze swoich ostatnich listów Halina napisała, że zaczęła jej mocno gęstnieć krew, co grozi zakrzepami. W jej przypadku nawet nie ma mowy o badaniu lekarskim.

61-letni inwalida bez nogi oskarżony o terroryzm

61-letniemu Uladzimirowi Gundarowi kilka lat temu z powodu choroby naczyniowej amputowano nogę. Przez wiele lat nosił protezę, którą podczas aresztowania funkcjonariusze nakazali mu zdjąć.

Oprócz terroryzmu Gundara oskarżono o znęcanie się nad milicjantem. Dostał za to niedawno wyrok trzech lat pozbawienia wolności. Żona Gundara Jelena zapytała służbę więzienną: "Jak inwalida bez nogi będzie pracował w kolonii?", ale dotychczas nie dostała odpowiedzi.

Na listach więźniów politycznych znajduje się także poruszający się na wózku 47-letni Siarhei Drazdouski. Siarhiej jest dyrektorem Biura Praw Osób Niepełnosprawnych. 3 lutego został zatrzymany, później oskarżono go o oszustwo. Obecnie przebywa w areszcie domowym bez prawa do komunikowania się, w rzeczywistości w całkowitej izolacji.

Upośledzeni umysłowo w kolonii karnej

„Mamo, bardzo mi wstyd, że tu jestem" – powiedział na niedawnym spotkaniu z matką Dzmitry Hopta, skazany na dwa lata więzienia. Chłopak ma 21 lat, jest upośledzony umysłowo. Potrzebuje ciągłego leczenia i opieki. Nie przeszkodziło to jednak sędziemu oskarżyć go o „organizowanie działań naruszających porządek publiczny" i „stosowanie przemocy wobec funkcjonariusza milicji". Po procesie Dzmitry został wysłany do kolonii, gdzie pracuje w szwalni.

Według słów matki Dzmitry nie rozumie, co się z nim dzieje, gdzie przebywa i za co.

Za kratkami znajduje się także chory na epilepsję 17-letni Mikita Zalatarou. Został skazany na pięć lat w kolonii wychowawczej „za organizowanie masowych zamieszek". Mikita wielokrotnie skarżył się rodzicom, że milicjanci go torturowali przy użyciu prądu.

Kilka tygodni temu jego ojciec mógł na krótko zobaczyć syna (w tym czasie Mikita został oskarżony dodatkowo o napaść na pracownika aresztu śledczego). Według niego Mikita był bardzo blady i wychudzony.

To tylko kilka przypadków uwięzionych osób, które potrzebują natychmiastowej pomocy medycznej. Wśród nich są też oskarżeni o zamieszki: ojciec trojga dzieci Viachaslau Rahaszczuk, który po pobiciu przez służby doznał wstrząsu mózgu i lekkiego udaru, Raman Bahnavets, któremu podczas aresztowania uszkodzono nerki, Uladzimir Kolbe, który w izolatce miał zawał serca.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.