Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

23-letnia Sofia Sapiega, partnerka Romana Protasiewicza, która podróżowała z nim porwanym przez władze Białorusi samolotem, zdążyła napisać w czasie zatrzymania „mama" i wysłać wiadomość do rodziców. Potem kontakt z nią się urwał.

Pierwsze informacje o jej sytuacji podano dopiero we wtorkowy wieczór. „Dzisiaj Sofia była przesłuchiwana. Jest podejrzana o popełnienie czynu zabronionego. Wyznaczono jej na razie areszt na okres dwóch miesięcy. Odbywać go będzie w areszcie KGB. Dochodzenie jest prowadzone przez Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komitetu Śledczego Republiki Białoruś. Zobowiązano mnie do podpisania umowy o zachowaniu poufności. Okazano jej pomoc prawną i nadal będzie ona okazywana" - poinformował rosyjską redakcję RBK Aleksandr Filanowicz, adwokat Sofii.

Z kolei w komentarzu dla rosyjskiego oddziału BBC Filanowicz podkreślił, że podpisana umowa o poufności zabrania mu sprecyzowania nawet tego, na jakiej podstawie Rosjanka została zatrzymana, a następnie aresztowana. Jego zdaniem białoruskie władze wkrótce przygotują wersję, którą przekażą rosyjskim dyplomatom.

Kreml nie ma żadnych informacji

Uwięzienie obywatelki Federacji Rosyjskiej Kreml skomentował zachowawczo. Rzecznik prasowy prezydenta Władimira Putina Dmitrij Pieskow podkreślił tylko, że „nie ma jakichkolwiek informacji na temat Sofii Sapiegi". Z kolei minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył w poniedziałek, że Moskwa stara się o dopuszczenie konsula do przebywającej w mińskim areszcie Okrestino Rosjanki.

Białoruskie władze zadziałały w tym przypadku wyjątkowo opieszale, bowiem przedstawiciele rosyjskich władz otrzymali zgodę na widzenie się z dziewczyną dopiero po dwóch dobach od jej zatrzymania.

MSZ Rosji pierwsze informacje o swojej obywatelce już otrzymało. Z oświadczenia rosyjskiego resortu na temat Sofii Sapiegi wynika, że „podejrzana jest o popełnienie pewnych przestępstw w okresie od sierpnia do września 2020 r.". Rosyjska strona również nie poinformowała jednak, o jakie naruszenie przepisów czy też pogwałcenie prawa może chodzić. 

Wideo z "przyznaniem się do winy"

Matka dziewczyny mimo rosyjskiego obywatelstwa mieszka w Lidzie, na Białorusi. Ojciec – w Rosji. W rozmowie z BBC Anna Dudicz, mama Sofii, opowiedziała, że o awaryjnym lądowaniu samolotu, którym leciała córka, dowiedziała się z kanałów informacyjnych prowadzonych za pośrednictwem Instagrama. Chwilę później miała otrzymać od Sofii wiadomość o treści „mama". „Więcej nie zdążyła napisać" - domyśla się. Następnego dnia rodzice dziewczyny odnaleźli ją w mińskim areszcie Okrestino, wynajęli adwokata i spotkali się z przedstawicielami rosyjskich władz.

- Spotkaliśmy się z konsulem, rozmawialiśmy, opisaliśmy sytuację. Są świadomi tego, co się stało. Mam nadzieję, że nam pomogą - wyjaśniała Dudicz w rozmowie z BBC.

Mama Sofii Sapiegi podkreśla, że jej córka jest osobą apolityczną. Dziewczyna nie uczestniczyła w białoruskich protestach, bo przez cały czas przebywała w Wilnie, gdzie studiuje prawo międzynarodowe i prawo Unii Europejskiej na białorusko-litewskim Europejskim Uniwersytecie Humanistycznym. To placówka uważana za kuźnię kadr inteligencji o demokratycznych poglądach.

- Ważne jest dla nas, aby wszyscy zrozumieli, że nasze dziecko jest zwykłą studentką, zwykłą dziewczyną, która spotykała się z Romanem Protasiewiczem. Nic więcej. Chcę, aby ludzie to usłyszeli. Mam nadzieję, że nasze władze to zrozumieją, że władze nam pomogą, a nasz rząd nas nie opuści. Zarówno rosyjski, jak i białoruski - mówiła Dudicz.

Jednak we wtorek wieczorem prorządowy kanał Żołtyje Sliwy opublikował w komunikatorze Telegram nagranie z oświadczeniem Sofii Sapiegi. Dziewczyna, podobnie jak dzień wcześniej Roman, przyznaje się do popełnienia przestępstwa, recytując wyuczony wcześniej na pamięć tekst. "Nazywam się Sofia Sapiega, jestem obywatelką Rosji, mieszkam w Wilnie. (...) Jestem redaktorem opozycyjnego kanału Czarna Księga Białorusi, w którym publikuję prywatne informacje o pracownikach służb".

Apel uczelni

Głos na temat zatrzymania Sofii Sapiegi zabrały władze uniwersytetu, na którym studentka miała tuż po powrocie z Grecji bronić pracę magisterską. Z wypowiedzi wykładowców wynika, że dziewczyna jest bardzo dobrą studentką. Na oficjalnej stronie internetowej uczelni pojawiło się oświadczenie z wezwaniem do natychmiastowego uwolnienia Sapiegi oraz innych studentów uczelni, którzy również zostali w ciągu ostatnich miesięcy aresztowani na Białorusi.

„Żądamy natychmiastowego uwolnienia studentki studiów magisterskich Sofii Sapiegi zatrzymanej podczas przymusowego, awaryjnego lądowania samolotu w oparciu o wymyślone, nieprawdziwe zarzuty" - czytamy w oświadczeniu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.