Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Unijni przywódcy na szczycie w Brukseli w poniedziałek wieczorem wspólnie zażądali od Mińska natychmiastowego uwolnienia Romana Protasiewicza oraz Sofii Sapiegi.

Białoruski niezależny dziennikarz i jego partnerka zostali zatrzymani w samolocie z Aten do Wilna, który w niedzielę przechwyciły białoruskie władze.

Szczyt UE – na razie bez podawania szczegółów – zdecydował o znacznym wydłużeniu liczącej teraz 88 nazwisk listy ludzi reżimu Aleksandra Łukaszenki z zakazem wjazdu oraz zamrożonym majątkiem na terenie UE.

W najbliższych dniach instytucje UE przy pomocy krajów członkowskich wskażą dodatkowe osoby z Białorusi, które należy i można obłożyć restrykcjami za prześladowania polityczne, w tym za los Protasiewicza.

Boleśniejsza dla Łukaszenki powinna się okazać decyzja o restrykcjach gospodarczych, choć ich szczegóły będą jeszcze doprecyzowywane w najbliższych dniach.

Po pierwsze, ma zostać wydłużona „czarna lista" firm z zamrożonymi aktywami (i tym samym praktycznym zakazem handlu z Unią), które finansują reżim Łukaszenki. Mówiła o tym jeszcze przed obradami szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Co przewiduje artykuł 215?

Po drugie, Unia zapowiada szersze sankcje gospodarcze na Białoruś. Jakie konkretnie?

– Chodzi o silny sygnał dla Mińska dotyczący ukierunkowanych sankcji gospodarczych. Tzn. branżowego ukierunkowania sankcji na podstawie artykułu 215 traktatu o UE – tłumaczy przedstawiciel UE zapoznany ze szczegółami dyskusji przywódców 27 krajów. Dyskusji za zamkniętymi drzwiami oraz – dla zachowania poufności – bez telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych.

Artykuł 215 dotyczy decyzji o „zerwaniu lub ograniczeniu w całości lub w części stosunków gospodarczych i finansowych z jednym lub z większą liczbą państw spoza Unii". Gdyby UE w bliskiej przyszłości zechciała go mocno wykorzystać, mogłaby uderzyć – głównie za pomocą zakazu lub ograniczenia eksportu i importu oraz odcięcia od zachodnich rynków finansowych – w całe branże białoruskiej gospodarki. Na przykład w sektor chemiczny (eksport nawozów sztucznych) albo petrochemiczny.

Jednak szczegóły ewentualnych sankcji branżowych zapewne będą jeszcze tematem negocjacji 27 krajów UE na poziomie dyplomatów lub ministrów.

Koniec z lotami?

Na szczycie UE wezwano unijne linii lotnicze, by przestały latać nad Białorusią, co nie jest sankcją wobec Mińska, lecz decyzją o unikaniu „niebezpiecznego nieba", gdzie samoloty pasażerskie mogą być zagrożone przechwytywaniem przez białoruskie myśliwce.

Natomiast unijną sankcją jest zakaz lotów nad Unią i do Unii dla samolotów białoruskich (w praktyce chodzi o jedyną linię lotniczą Belavia). Bruksela spodziewa się, że Łukaszenka zapewne wkrótce odwetowo zamknie lotniska białoruskie dla samolotów z Unii Europejskiej z rejsami np. do Mińska.

Po decyzji o Białorusi przywódcy unijni kontynuowali w poniedziałek wieczorem dyskusję o relacjach z Rosją.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.