Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na opozycyjnym kanale „Białoruś mózgu" na komunikatorze Telegram, który do momentu zatrzymania prowadził Roman Protasiewicz – bloger i dziennikarz, zatrzymany w niedzielę, 23 maja, na lotnisku w Mińsku na skutek operacji służb specjalnych – pojawiła się informacja o miejscu jego pobytu. Według anonimowych źródeł Roman miał dziś zostać przewieziony do jednego z mińskich szpitali z objawami zawału serca.

Rodzice Romana, Natalia i Dmitrij Protasiewiczowie, nie wiedzą, czy informacje są prawdziwe. Nie udało im się ich potwierdzić.

Rodzice: Informacje niepewne, może to fake news

Matka dziennikarza powiedziała na antenie telewizji Biełsat, że wiadomość o hospitalizacji syna otrzymała od „anonimowych osób ze środowisk medycznych" i że niepokoi ją, iż wspomniano o problemach z sercem.

„Roman ma problemy z sercem, z tego powodu nie został wzięty do wojska. Kiedyś miał stan przedzawałowy. (...) Gdyby coś mu tam zrobili, mogłoby to wywołać zawał" – oznajmiła.

Z kolei ojciec w rozmowie z "Wyborczą" stanowczo podkreśla: – Nie mamy informacji na temat jego stanu zdrowia ani miejsca pobytu. Nie kontaktowano się z nami. Wiadomość o rzekomym pobycie syna w szpitalu może być fake newsem, którego celem jest zdenerwowanie rodziny.

Natalia Protasiewicz dodała, że nie wie, w którym szpitalu mógłby znajdować się syn, ponieważ "informacja o jego hospitalizacji przekazywana była niebezpośrednio, z ust do ust".

Polski MSZ: Dotarły informacje o poważnym zagrożeniu zdrowia

Podsekretarz stanu w MSZ Paweł Jabłoński napisał na Twitterze: "Potwierdzam, że do @MSZ_RP dotarły informacje o poważnym zagrożeniu zdrowia Romana Protasewicza, zatrzymanego przez białoruskie służby po porwaniu polskiego samolotu. Weryfikujemy je, mamy nadzieję że się nie potwierdzą. Pilnie potrzebna solidarna, zdecydowana reakcja całej UE".

Białoruski MSZ: Protasiewicz przebywa w areszcie Wołodarka

Tymczasem na oficjalnej stronie białoruskiego MSZ pojawiło się oświadczenie, z którego wynika, że Protasiewicz przebywa w mińskim areszcie Wołodarka. I że nie uskarżał się na zdrowie.

Niejako w odpowiedzi na liczne pytania dziennikarzy i dyplomatów w sieci, na prorządowym kanale "Żołtyje sliwy", pojawiło się też nagranie, na którym siedzący przy stole opozycjonista, ze śladami pobicia na twarzy, oświadcza: "Nazywam się Roman Protasiewicz. Przebywam obecnie w Sizo nr 1 w Mińsku [areszt Wołodarka]. Oświadczam, że nie mam żadnych problemów ze zdrowiem, a pracownicy aresztu odnoszą się wobec mnie bardzo poprawnie. Współpracuję ze śledztwem i zeznaję w sprawie organizacji masowych zamieszek w Mińsku".

Autorami nagrania są funkcjonariusze struktur siłowych.

Bloger oskarżony o ekstremizm

26-letni Roman Protasiewicz jest założycielem opozycyjnego kanału Nexta, który reżim Aleksandra Łukaszenki uznał za ekstremistyczny.

Został zatrzymany w niedzielę w Mińsku podczas bezprecedensowej akcji białoruskich służb specjalnych. Doprowadziły one do awaryjnego lądowania samolotu przemierzającego trasę z Aten do Wilna, którego był pasażerem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.