Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z żądaniem zamknięcia przestrzeni powietrznej Unii Europejskiej dla samolotów białoruskiej linii lotniczej Belavia do Brukseli na nadzwyczajny szczyt UE jedzie m.in. litewski prezydent Gitanas Naus?da. Niewykluczone, że sankcje pójdą dalej i Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego zamknie przestrzeń powietrzną nad Białorusią dla zarejestrowanych w Unii samolotów.

Podobne decyzje mogą podjąć władze Wielkiej Brytanii, USA czy Kanady. Połączenia z Białorusią zawiesiły łotewskie linie lotnicze, podobną decyzję rozważa polski LOT. Oznaczałoby to, że po zmuszeniu do lądowania w Mińsku lecącego z Aten do Wilna samolotu pasażerskiego, na pokładzie którego podróżował poszukiwany przez reżim dziennikarz Roman Protasiewicz, Białoruś zostałaby odcięta od bezpośrednich połączeń lotniczych z Zachodem. Politycy UE zgodnym głosem mówią o porwaniu samolotu przez reżim Aleksandra Łukaszenki.

Takie sankcje byłyby jednak obosieczne, bo nad Białorusią przebiega ważny korytarz powietrzny łączący Unię Europejską z Rosją i krajami wschodniej Azji. Inna trasa może oznaczać wydłużenie czasu lotu i zwiększenie zużycia paliwa, czyli zwiększy koszty. Branża lotnicza, niezwykle boleśnie dotknięta przez pandemię, obawia się, że porwanie samolotu przez reżim znowu odstraszy ludzi od latania.

Agenci KGB wywołali bójkę na pokładzie

Podobny awaryjny scenariusz wdrożono w lipcu 2014 r. po zestrzeleniu przez wspieranych przez Rosję bojowników malezyjskiego boeinga nad wschodnią Ukrainą. Linie lotnicze natychmiast zaczęły wówczas omijać niebezpieczny region.

Porwania samolotu przez agentów białoruskiego KGB nie można porównywać do zestrzelenia boeinga z 296 osobami na pokładzie. Faktem jednak jest, że by zmusić załogę Ryanairu do lądowania w Mińsku, Białorusini poderwali w powietrze myśliwiec Mig-29.

Obecni na pokładzie samolotu agenci białoruskiego KGB wywołali bójkę z personelem i twierdzili, że w maszynie jest bomba. Załoga wysłała sygnał SOS, wówczas do akcji wkroczył białoruski myśliwiec. Obecność uzbrojonego samolotu wojskowego w bezpośredniej bliskości skłoniła pilotów, by - zamiast lecieć do odległego o 100 km Wilna (dolatywali już do granicy z Litwą) - zawrócili do położonego prawie dwa razy dalej Mińska.

Stowarzyszenia lotnicze potępiają Mińsk

ICAO, działająca pod auspicjami ONZ Międzynarodowa Organizacja Transportu Lotniczego (Białoruś jest jej członkiem), oświadczyła, że jest „poważnie zaniepokojona" sytuacją i sugeruje, że doszło do złamania konwencji chicagowskiej. To podpisana w 1944 r. umowa międzynarodowa regulująca zasady międzynarodowego transportu lotniczego.

Konwencja zobowiązuje kraje do zapewnienia bezpieczeństwa przelatującym nad ich terytorium samolotom. Białoruś ten przepis ewidentnie złamała.

- Zdecydowanie potępiamy wszelkie ingerencje w operacje lotnictwa cywilnego, które są niezgodne z zasadami prawa międzynarodowego - oświadczyło w odpowiedzi na porwanie samolotu przez reżim Łukaszenki Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego (IATA). Białoruska Belavia jest również jego członkiem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.