Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Po pierwsze, domagamy się zwolnienia Romana Protasiewicza. Po drugie, jeśli to się nie stanie, będziemy rozważać bardzo poważne sankcje ze strony Unii Europejskiej. Ale już teraz sami możemy wprowadzić inne środki – zapowiedział w niedzielę wieczorem litewski prezydent Gitanas Nauseda.

Kilka godzin wcześniej w Mińsku służby uprowadziły białoruskiego opozycjonistę oraz jego partnerkę z samolotu Ryanaira, który leciał z Aten do Wilna. Gdy maszyna wleciała do białoruskiej przestrzeni powietrznej natychmiast pojawił się u jej boku wojskowy myśliwiec, a kontrolerzy nakazali pilotom lądowanie w Mińsku ze względu na rzekome zagrożenie terrorystyczne. Po wylądowaniu w Mińsku okazało się, że żadnej bomby na pokładzie Ryanaira nie ma. Z samolotu został za to wyprowadzony Protasiewicz wraz ze swoją dziewczyną.

Białoruskiemu opozycjoniście, który był założycielem kanału Nexta, relacjonującego brutalne tłumienie antyrządowych demonstracji w ubiegłym roku, grozi teraz co najmniej wieloletnie więzienie. Protasiewicz miał azyl polityczny nadany przez Polskę. Samolot Ryanaira latał zaś pod polską flagą (jego baza operacyjna mieściła się w Warszawie). To jednak z Litwy najgłośniej wybrzmiewa potępienie białoruskich władz. Na pokładzie samolotu, który został zmuszony do lądowania w Mińsku, znajdowało się 94 pasażerów tego kraju (była tam jednak również czwórka Polaków).

Zakaz lotów do krajów UE dla białoruskich linii?

Prezydent Nauseda powiedział, że możliwe sankcje nałożone na Białoruś mogą zawierać uznanie białoruskiej przestrzeni powietrznej przez UE za niebezpieczną, co będzie wiązać się z nakazem omijania tego kraju przez samoloty z krajów członkowskich. Wiązałoby się to z poważnym uszczupleniem wpływów dla reżimu za korzystanie z białoruskiego nieba (podobne sankcje były rozważane po inwazji Rosji na Krym, ostatecznie jednak zostały zarzucone). Drugi ze środków miałby dotyczyć zakazu lądowania przez białoruskie linie lotnicze Belavia na lotniskach unijnych, co w praktyce oznaczałoby zakaz lotów do krajów UE.

Nauseda ma dzisiaj przedstawić swoje propozycje podczas szczytu Rady Unii Europejskiej, dokąd udaje się wraz z szefem litewskiego rządu (prezydent Andrzej Duda będzie w tym czasie z wizytą w Turcji, od której Polska kupuje wojskowe drony).

W poniedziałek na Litwie mają zebrać się również połączone sejmowe zespoły komitetów narodowej obrony i bezpieczeństwa oraz spraw zagranicznych. Parlamentarzyści mają zdecydować nad dalszymi krokami wobec Mińska.

– Jasne jest, że mieliśmy do czynienia z operacją białoruskich służb specjalnych, które od dawna ją pieczołowicie planowały. Białoruskie KGB rozpoczęło międzynarodowe operacje, by ścigać członków opozycji. Musimy stworzyć mechanizm, który będzie chronić członków białoruskiej opozycji przed tego rodzaju terroryzmem – powiedział Laurynas Kasciunas, przewodniczący komitetu narodowej obrony i bezpieczeństwa.

Litwa głównym adwokatem białoruskiej opozycji

Na Litwie wybrzmiewają apele o ostre potraktowanie reżimu Łukaszenki za porwanie białoruskiego opozycjonisty. "Żyjemy w czasach, gdy dziennikarze, blogerzy i członkowie opozycji są zabijani lub więzieni i torturowani. Najgorsze, że ludzie do tego przywykli i pogodzili się z tym. Tuż obok nas znajduje się nieobliczalny kraj, który stwarza fizyczne zagrożenie wobec innych. To sprawdzian dla solidarności między Unią Europejską i NATO" – napisał Skirmantas Malinauskas, znany w kraju dziennikarz i były doradca litewskiego rządu.

Litewski reżyser Marius Ivaškevicius porównał Białoruś do Somalii, która "jest okupowana przez gangi terrorystów i piratów". A dziennikarz portalu 15.lt Paulius Gritunas napisał, że "Białoruś dołączyła do krajów terrorystycznych, na których liście znajdowała się dotąd Rosja". Wezwał, by zerwać relacje dyplomatyczne z Mińskiem.

Litwa uchodzi od dawna za jednego z głównych adwokatów białoruskiej opozycji. To tam zbiegła opozycjonistka Swiatłana Cichanouska, ścigana przez reżim Łukaszenki za rzucenie mu rękawicy w ubiegłorocznych, sfałszowanych przez władze wyborach prezydenckich. Litwa przewodzi w regionie krajom domagającym się ostrych sankcji Unii wobec działań Rosji na Ukrainie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.