Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Były redaktor naczelny opozycyjnego kanału Nexta prowadzonego w komunikatorze Telegram przez grupę białoruskich dziennikarzy i blogerów leciał samolotem linii lotniczych Ryanair z Aten do Wilna. Według Tadeusza Giczana, który obecnie kieruje Nextą, w Atenach razem z Protasiewiczem do samolotu wsiadła grupa agentów białoruskiego KGB. Gdy samolot znalazł się nad Białorusią, wszczęli na pokładzie bójkę z personelem pokładowym Ryanaira, twierdząc, że w maszynie jest bomba. Piloci zgodnie z procedurami nadali sygnał SOS i rozpoczęli awaryjne lądowanie.

Te informacje potwierdza litewski portal Delfi.lt. Przypomina też, że samolot zawrócił do Mińska, choć był już nieopodal granicy z Litwą, a bliżej było do Wilna. Jak podaje litewski minister spraw zagranicznych Gabrielus Landsbergis, wśród pasażerów samolotu było czterech Polaków. 

W celu sprowadzenia samolotu na ziemię białoruskie władze wysłały w ramach eskorty wojskowy samolot Mig-29.

Fałszywy alarm bombowy

Z informacji opublikowanej przez kanał Pula Pierwszego prowadzony przez osobę z bliskiego otoczenia administracji prezydenta Białorusi wynika, że Aleksander Łukaszenka osobiście wyraził zgodę na awaryjne lądowanie samolotu w Mińsku. 

W tym czasie białoruskie służby specjalne zabezpieczyły już terytorium lotniska, redakcja Onliner donosiła o ściągnięciu sprzętu wojskowego, saperów, straży pożarnej i karetek pogotowia. Alarm bombowy jednak się nie potwierdził. Białoruskie ministerstwo obrony narodowej informuje, że wysłało na miejsce myśliwce, aby "umożliwić bezpieczne lądowanie samolotu". 

 

Na pokładzie znajdował się Roman Protasiewicz.

Białoruscy funkcjonariusze zatrzymali blogera i działacza opozycyjnego, jednego z założycieli kanału Nexta, uznanego przez białoruskie władze za ekstremistyczny, podczas kontroli pasażerów.

Powód? Działalność opozycyjna - aktywne relacjonowanie i monitorowanie sytuacji w kraju po wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 r. (sfałszowanych przez reżim) oraz śledztwa dziennikarskie na temat majątku Aleksandra Łukaszenki.

Protasiewicz, prowadzący obecnie kanał Białoruś Mózgu, jeszcze z Aten poinformował za jego pośrednictwem, że jest śledzony...

Za trzy paragrafy dożywocie, a nawet kara śmierci

W ubiegłym roku mieszkający od kilku lat w Polsce Protasiewicz razem z redakcyjnym kolegą Stiepanem Putiłą został wpisany przez władze na listę białoruskich terrorystów - to był pierwszy taki przypadek w historii kraju.

Komitet śledczy wystosował międzynarodowy list gończy, zarzucając im naruszenie trzech paragrafów kodeksu karnego, czyli „organizację masowych zamieszek", „organizację działań grupowych, które rażąco naruszają porządek publiczny", oraz "popełnianie umyślnych działań mających na celu podżeganie do wrogości społecznej ze względu na przynależność zawodową".

Zgodnie z białoruskim prawem Protasiewiczowi grozi dożywocie, a nawet kara śmierci.

Reżim Łukaszenki naraził pasażerów samolotu, by schwytać opozycjonistę

Franak Wiaczorka, doradca przebywającej na emigracji przywódczyni opozycji Swiatłany Cichanouskiej ds. międzynarodowych, skomentował na Twitterze: „Reżim sprowadził na ziemię samolot, który leciał z Aten do Wilna, w celu aresztowania słynnego białoruskiego dziennikarza Romana Protasiewicza. Na Białorusi grozi mu kara śmierci. Białoruś ściągnęła samolot, naraziła pasażerów na niebezpieczeństwo, by unieszkodliwić przeciwnika".

Sama Cichanouska oświadczyła: "Reżim zagroził bezpieczeństwu pasażerów na pokładzie i całej załogi w celu rozprawienia się z człowiekiem, który był redaktorem największych białoruskich niezależnych kanałów komunikacyjnych (...). Zwróciliśmy się już do biura Ryanair i Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego, domagając się wszczęcia dochodzenia w sprawie incydentu i podjęcia środków, m.in. wykluczenia Białorusi z Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego".

Zatrzymanie Protasiewicza potępił premier Mateusz Morawiecki i poinformował, że zwrócił się do przewodniczącego Rady Europejskiej o poszerzenie agendy o punkt dotyczący "natychmiastowych sankcji wobec reżimu A. Łukaszenki". - Porwanie cywilnego samolotu to bezprecedensowy akt państwowego terroryzmu, który nie może pozostać bezkarny - napisał na Twitterze. 

Jak informuje wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, do siedziby MSZ wezwano białoruskiego dyplomatę. Na lotnisku w Mińsku jest polski konsul. 

Białoruskie MSZ żądało od Polski ekstradycji

W listopadzie białoruskie ministerstwo spraw zagranicznych zaapelowało do Polski o jak najszybszą ekstradycję dwóch założycieli kanałów Nexta - Stiepana Putiły i Romana Protasiewicza.

Podczas spotkania z tymczasowym chargé d'affaires Marcinem Wojciechowskim strona białoruska wyraziła wtedy zaniepokojenie „trwającą działalnością przestępczą białoruskich obywateli za pośrednictwem utworzonych przez nich ekstremistycznych kanałów Telegram Nexta i Nexta Live".

Białoruskie MSZ informowało wówczas: „Strona polska została wezwana do jak najszybszej ekstradycji S. Putiło i R. Protasiewicza do Republiki Białoruś, biorąc pod uwagę szczególne niebezpieczeństwo związane z ich działalnością przestępczą".

Polskie władze nie przystały na to żądanie. 

Litwa wzywa NATO do natychmiastowej reakcji 

- Żądam, by białoruski reżim natychmiast wypuścił zatrzymanego i pozwolił mu kontynuować podróż do Wilna - oświadczył prezydent Litwy Gitanas Nauseda. Zaapelował do NATO i unijnych sojuszników o natychmiastową reakcję w tej sprawie. 

Władze Białorusi potępił też amerykański sekretarz stanu Antony Blinken. "Stany Zjednoczone stanowczo potępiają przymusowe zawrócenie lotu pomiędzy dwoma państwami Unii Europejskiej, w następstwie czego aresztowano dziennikarza Romana Protasiewicza w Mińsku. Żądamy jego natychmiastowego uwolnienia" - napisał w oświadczeniu.

Nazwał akcję białoruskich służb "szokującym aktem reżimu Łukaszenki", który naraził życie 120 pasażerów, w tym obywateli USA. Podkreślił, że Stany Zjednoczone chciałyby zwołania pilnego posiedzenia Rady Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego i koordynują swoje działania z działaniami władz Unii Europejskiej.

Uziemienie samolotu potępiła również ambasada USA w Polsce. "Działania reżimu Łukaszenki są niebezpieczne i nie do przyjęcia. Stany Zjednoczone stoją wraz z Polską po stronie obywateli Białorusi" - napisał chargé d'affaires USA w Polsce Bix Aliu.

Oświadczenie Ryanaira: o ładunku informowali białoruscy dyspozytorzy

Linie lotnicze Ryanair wystosowały oświadczenie, z którego wynika, że o możliwym zagrożeniu i podłożeniu ładunku wybuchowego na pokładzie samolotu załoga otrzymała informacje od białoruskich dyspozytorów. Oni też nakazali pilotom zawrócenie i wylądowanie w Mińsku.

"Samolot wylądował, pasażerowie zostali wyprowadzeni, a lokalne służby weszły z kontrolą na pokład. Niczego nie znaleziono. Po dwóch godzinach władze zezwoliły na wylot samolotu, razem z pasażerami i ekwipunkiem, do Wilna" - czytamy w oświadczeniu.

Rosyjskiej redakcji "Nowaja Gazieta" udało się dotrzeć do pasażerów lotu. Z ich opowieści wynika, że Roman Protasiewicz od razu został odprowadzony na bok przez funkcjonariuszy struktur siłowych.

Na pytania pasażerów, co się dzieje, Protasiewicz miał odpowiedzieć: "Jestem Roman Protasiewicz, od Nexty. Czeka mnie tu kara śmierci".

Chwilę później został zabrany przez siłowików.

Samolot wylądował w Wilnie przed 21 

W niedzielę przed godz. 20 samolot wystartował z lotniska w Mińsku i ruszył w zaplanowanym kierunku, czyli do Wilna. 

Jak poinformował przed godz. 21 litewski szef MSZ, samolot bezpiecznie wylądował w Wilnie. 

Były białoruski minister kultury i opozycjonista Paweł Łatuszka zwraca uwagę, że podróży nie kontynuowało dwóch obywateli Białorusi i czterech Rosjan. 

Opozycyjny dziennikarz i aktywista

Roman Protasiewicz ma 26 lat, jest dziennikarzem.

Pracował m.in. w redakcji Euroradia, wcześniej był stypendystą Fundacji im. Vaclava Havla. Opuścił kolektyw Nexta we wrześniu ubiegłego roku. Powodem jego odejścia z redakcji był konflikt ze Stiepanem Putiłą dotyczący "narracji" kanału. Protasiewiczowi zależało, by Nextę rozwijać dziennikarsko, z kolei Putiło nie był skłonny zrezygnować z aktywistycznej formy działalności kanału, przez który koordynowano antyrządowe protesty.

ZOBACZ TAKŻE: "Akt państwowego terroryzmu". Świat reaguje na wymuszone lądowanie samolotu >>

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.