Dziś w Grodnie zatrzymano małżeństwo dziennikarzy, Andrzeja i Inessę Pisalników, członków nieuznawanego przez reżim Aleksandra Łukaszenki Związku Polaków na Białorusi. Zostali przewiezieni do Mińska, wciąż nie wiadomo, w jakim charakterze.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Środowy poranek w domu rodziny Pisalników rozpoczął się wcześnie. Do Andrzeja i Inessy, członków nieuznawanego przez reżim Łukaszenki Związku Polaków na Białorusi, przyszła grodzieńska milicja. Rewizja, o której Andrzej Pisalnik zdążył jeszcze poinformować Polskie Radio, poskutkowała zatrzymaniem obojga.

Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy ustaliło w środę po południu, że małżonkowie zostali przewiezieni do Mińska. Wciąż nie wiadomo jednak, w jakim charakterze.

Dzień przed zatrzymaniem Andrzej Pisalnik został wezwany do prokuratury w Grodnie i oficjalnie ostrzeżony, że za wypowiedzi sprzeczne z białoruskimi przepisami – m.in. z ustawą o mniejszościach narodowych oraz z ustawą o przeciwdziałaniu ekstremizmowi – grozi odpowiedzialność karna. Usłyszał też, że naruszył już prawo i że każda kolejna wypowiedź naruszająca przepisy może stać się powodem do pociągnięcia go do odpowiedzialności.

Andrzej Pisalnik, dziennikarz, członek Związku Polaków na Białorusi. Na zdjęciu w siedzibie Związku w Grodnie, 6 czerwca 2005 r.
Andrzej Pisalnik, dziennikarz, członek Związku Polaków na Białorusi. Na zdjęciu w siedzibie Związku w Grodnie, 6 czerwca 2005 r.  Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Opinie dziennikarza niezgodne z prawem

O tym, jakie opinie i komentarze są na Białorusi niezgodne z prawem, poinformowały władze.

Na stronie Prokuratury Generalnej opublikowano bowiem komunikat wyjaśniający, w jaki sposób Pisalnik złamał przepisy. Za przykład podano m.in. wypowiedzi dziennikarza na antenie Polskiego Radia 24 oraz Radia 4, w których miał zawrzeć „szereg osądów, których celem jest podżeganie do nienawiści i wrogości, wykształcenie braku szacunku oraz zaufania do organów państwowych Białorusi oraz rozpowszechnienie nieprawdziwych informacji na temat ich działalności”.

Z oświadczenia prokuratury wynika, że Pisalnik mówił na antenie o rozwijającej się na Białorusi antypolskiej propagandzie w państwowych mediach.

– Robią to po to, by stworzyć obraz Polaka, jako człowieka drugiej kategorii – miał powiedzieć.

Podkreślił też, że jego zdaniem białoruska propaganda próbuje oczernić Polaków w oczach społeczeństwa i „zrobić z nich wrogów narodu, tak jak to było w czasach stalinowskich” – cytuje Pisalnika prokuratura.

Po półgodzinnym przesłuchaniu Pisalnikowie zostali zwolnieni z aresztu i wrócili do Grodna. 

Andrzej Pisalnik, dziennikarz, członek Związku Polaków na Białorusi, wprowadzany na salę sądową w Lidzie, 2 sierpnia 2005 r.
Andrzej Pisalnik, dziennikarz, członek Związku Polaków na Białorusi, wprowadzany na salę sądową w Lidzie, 2 sierpnia 2005 r.  Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Coraz więcej aresztowanych Polaków

Andrzej Pisalnik i Inessa Todryk-Pisalnik od lat współpracują z polskimi mediami. Andrzej jest także sekretarzem prasowym Związku Polaków na Białorusi oraz prezesem Federacji Polskich Mediów na Wschodzie, wspierającej przemiany demokratyczne na terenach dawnego ZSRR.

W ostatnim czasie obydwoje szeroko komentowali sprawę prześladowania przez władze innych członków Związku Polaków na Białorusi, m.in. jego szefowej Andżeliki Borys oraz dziennikarza i działacza Andrzeja Poczobuta.

Andrzej Pisalnik i Andżelika Borys, szefowa Związku Polaków na Białorusi podczas konferencji w Sejmie. Warszawa, 23 listopada 2005 r.
Andrzej Pisalnik i Andżelika Borys, szefowa Związku Polaków na Białorusi podczas konferencji w Sejmie. Warszawa, 23 listopada 2005 r.  Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Wyborcza.pl

Obecnie w areszcie – z uwagi na swoją działalność i, jak podkreślają przedstawiciele białoruskiej opozycji, polskie pochodzenie – przebywają Andżelika Borys, Maria Tiszkowska, Anna Paniszewa, Irena Biernacka i Andrzej Poczobut. W związku z postępowaniem o rzekomym „podżeganiu do nienawiści na tle narodowościowym” i „rehabilitacji nazizmu” grozi im od pięciu do 12 lat więzienia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Co na to pan od "Ciepłego człowieka" ??? Tak kończy się infantylna polityka MSZ ! Żałośni pis towarzysze !
już oceniałe(a)ś
11
0
Skandal. Co na to ministerstwo spraw zagranicznych?
@Error
A co to jest?
już oceniałe(a)ś
6
0
@Error
Konsultuje z Kremlem treść komunikatu w sprawie.
już oceniałe(a)ś
0
0
Polskie radio powinno być słyszalne na całej Białorusi.
już oceniałe(a)ś
7
1
Coś, gdzieś, kogoś może to zainteresuje? Może tych, którzy jeszcze niedawno organizowali samolot i paszport dyplomatyczny, aby zabrać ze szpitala w Anglii polaka w śpiączce. "Dyplomatołki" to mało, pajace p.i.e.r.d.o.l.o.n.e.
już oceniałe(a)ś
4
0
Też mi rewelacja. PiS-dzielcy niby co innego robią z opozycją....ch...je złamane.
już oceniałe(a)ś
4
0
pisowska polsko jak bardzo upadłaś na ryj, że nawet łukaszenka Cię straszy obiciem mordy.
już oceniałe(a)ś
2
0
Kaczyński i kaczyści! Sabo - idźce tą drogą!
już oceniałe(a)ś
1
0
Na Zachodzie zaczynają traktować nas jak ludzi specjalnej troski, na Wschodzie plują w twarz i szmacą, a zasrane pisowskie dupki p...dolą o wstawaniu z kolan. Chyba tylko po to aby j...bnąć mordą w błoto.
już oceniałe(a)ś
0
0