Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wiktoria Bieliaszyn: Oficjalnie z powodu akcji „Zdrowy styl życia" lansowanej przez założoną przez panią niezależną Białoruską Fundację Solidarności Sportowej oraz jej dyrektora wykonawczego Andrieja Opiekina przeciwko wam obojgu wszczęto sprawę karną.

Alaksandra Hierasimienia, utytułowana białoruska pływaczka: To oczywiście tylko oficjalna wersja. W istocie bardzo dobrze rozumiem, że władzy chodzi o całokształt działalności naszej fundacji i sankcje, do nałożenia których udało nam się doprowadzić. Międzynarodowy Komitet Olimpijski wykluczył z udziału w igrzyskach kierownictwo Białoruskiego Komitetu Olimpijskiego, czyli Aleksandra Łukaszenkę i jego syna Wiktora. Nie zaakceptował też kandydatury tego ostatniego na stanowisko prezesa i wstrzymał pomoc finansową dla Komitetu. Doprowadziliśmy do tego, że mistrzostwa świata w hokeju nie odbyły się w Mińsku. Już wcześniej nazwano nas, czyli wszystkich tych, którzy ośmielili się zabrać głos i wystąpić przeciwko reżimowi i represjom, zdrajcami. Realne skutki tych wypowiedzi dolały tylko oliwy do ognia.

Jakie zarzuty stawiają pani władze?

– Nie wiem jeszcze, co ostatecznie usłyszę. Na razie mam wrażenie, że sprawa karna przeciwko nam jest opracowywana, wymyślana – jak wszystkie sprawy w 2020 i 2021 r. wytaczane przeciwko przeciwnikom reżimu.

Z oświadczenia Komitetu Śledczego wynika, że „celowo rozpowszechnialiśmy fałszywe informacje” na temat kampanii wyborczej i wyników wyborów prezydenckich, że kłamaliśmy na temat wydarzeń i zjawisk, które „rzekomo” odbywały się od sierpnia 2020 r. w sferach „społecznej, ekonomicznej, politycznej i kulturalnej”.

Zdaniem władz to my jesteśmy winni temu, że Białoruś zdyskredytowała się na arenie międzynarodowej i straciła w związku z tym zarówno pieniądze, jak i wizerunek. Grozi nam za to pięć lat więzienia.

Alaksandra Hierasimienia - białoruska pływaczka, wicemistrzyni olimpijska, mistrzyni i wicemistrzyni świata, mistrzyni i wicemistrzyni Europy - udziela wywiadu francuskiej agencji informacyjnej AFP. Wilno, 17 października 2020 r.Alaksandra Hierasimienia - białoruska pływaczka, wicemistrzyni olimpijska, mistrzyni i wicemistrzyni świata, mistrzyni i wicemistrzyni Europy - udziela wywiadu francuskiej agencji informacyjnej AFP. Wilno, 17 października 2020 r. PETRAS MALUKAS / AFP / AFP

Akcja „Zdrowy styl życia” jest polityczna?

– Namawiamy Białorusinów, by do niej dołączyli. Po pierwsze, żeby zrezygnowali z alkoholu i papierosów, a po drugie, żeby zadbali o formę fizyczną, zaczęli się więcej ruszać, wciągnęli w sport, brali udział w organizowanych przez nas zawodach i zajęciach sportowych. Chcemy, by od 1 maja na poważnie zajęli się sobą, wzięli urlopy, zjednoczyli się z nami. Dla zdrowia. Naszemu zmęczonemu represjami i ciągłym stresem społeczeństwu to bardzo potrzebne - żeby się wzmocnić, poprawić nastrój.

Z kolei kupowanie alkoholu i papierosów oznacza, rzecz jasna, finansowanie reżimu. Nie chcemy, by Białorusini kosztem swojego zdrowia karmili OMON i władzę.

Pani nie zawsze była zaangażowana politycznie, jak zresztą wielu sportowców mocno zależnych od reżimu...

– Przede wszystkim jestem człowiekiem, dopiero później sportowcem. Owszem, sportowcy często są uzależnieni finansowo od władzy, często też nie interesują się polityką, bo wszelkie zaangażowanie odbija się negatywnie na wynikach. Co więcej, są zazwyczaj dobrze traktowani przez władze, opłacani, chwaleni w przypadku sukcesów.

Ale dzisiaj mimo wszystko wiem, że gdybym nie wypowiedziała swojego zdania, dusiła wszystkie emocje w środku, wylądowałabym chyba w szpitalu psychiatrycznym. Widzę zresztą, jak ciężko żyje się tym, którzy jeszcze nie odważyli się zabrać głosu. Nie są represjonowani, w portfelu też wszystko się zgadza, ale stres i wewnętrzna walka utrudniają im życie. Tego, co się wydarzyło, nie da się zapomnieć.

Pamięta pani dzień, w którym zdecydowała się zająć stanowisko?

– W sierpniu 2020 r. nie było mnie w kraju, obserwowałam białoruskie wydarzenia z zagranicy, za pośrednictwem internetu. I byłam w szoku. Nie mogłam spać przez kilka dni, bałam się o rodzinę i bliskich, którzy byli w samym centrum rewolucji. Opowiadali, jak blisko wybuchały granaty. Już wtedy czułam, że muszę coś napisać, wypowiedzieć się, ale jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że jeśli to zrobię, narażę nie tylko siebie, ale i wiele innych osób. Uznałam, że muszę poczekać, wrócić do kraju i dopiero wtedy działać.

Kilka dni po powrocie napisałam post na Instagramie, podkreśliłam, że jestem po stronie obywateli. Poczułam lekkość, jakby wielki ciężar spadł mi z barków.

Wielu pani kolegów i koleżanek poczuło to samo.

– Często nie znaliśmy się wcześniej osobiście. Oczywiście, każdy o każdym słyszał, ale nie spotykaliśmy się, nie rozmawialiśmy. W chwili, kiedy coraz więcej osób zaczęło się wypowiadać, zjednoczyliśmy się. Dla ludzi, którzy zawsze nas wspierali, może nawet byli dumni, kiedy zdobywaliśmy medale.

Teraz grozi pani sprawa karna i utrata wolności. Co z innymi?

– Ciągle słyszę o sportowcach, którzy zmuszeni byli wyjechać z kraju z obawy przed prześladowaniami. Albo o tych, których zwolniono, pozbawiono źródła utrzymania; z prośbą o pomoc zwróciło się do nas już 120 osób, niektóre proszą o anonimowość.

Wielu czynnych sportowców dostaje groźby, że nie zostaną dopuszczeni do olimpiady albo że nie przejdą komisji antydopingowej. To dyskryminacja.

To ciekawe, bo przecież Łukaszenka zawsze bronił sportowców, kiedy wykryto, że stosowali doping...

– Dla niego zawsze ważne były medale, bo postrzega je jako własny sukces, własną wygraną. Można odnieść wrażenie, że to on je zdobył, a nie sportowcy. Dlatego też pomagał tym, którzy stosowali doping. Myślę, że wielu dzisiaj milczy z obawy, że takie rzeczy mogą wypłynąć.

O co walczy teraz Białoruska Fundacja Solidarności Sportowej?

– Chcemy, by Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie zezwalał na dyskryminację sportowców, żeby reagował na takie przypadki i pociągał reżim do odpowiedzialności. Nie wolno godzić się na  stosowanie represji, niszczenie kariery i życia czy fabrykowanie spraw karnych wobec tych, którzy mają odwagę mówić prawdę.

A jak mogą pomóc białoruskim sportowcom mieszkańcy innych krajów?

– Chciałabym zaapelować do wszystkich czytelników, by wspierali u siebie białoruską mniejszość.

Nigdy nie byliśmy zjednoczeni tak jak dzisiaj. Obecnie z ponad 50 państw płynie do nas wsparcie od mieszkających tam Białorusinów, którzy również urządzają akcje, by zwrócić uwagę na sytuację w ojczyźnie.

Nałożenie sankcji na reżim to jedyne wyjście, by pomóc nam uzyskać wolność, niepodległość, demokrację. Byśmy również uzyskali prawa człowieka, które przysługują np. mieszkańcom UE. My ich na razie nie mamy.

*Alaksandra Hierasimienia – białoruska pływaczka, wicemistrzyni olimpijska, mistrzyni i wicemistrzyni świata, mistrzyni i wicemistrzyni Europy, specjalizuje się w stylu grzbietowym i dowolnym. Założycielka Białoruskiej Fundacji Solidarności Sportowej

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.