Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wiktoria Bieliaszyn: Aresztowanie Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta, represje, z jakimi spotkali się działacze Związku Polskiego na Białorusi – czy to pana zaskoczyło?

Franak Wiaczorka*, doradca przebywającej na emigracji przywódczyni opozycji Swiatłany Cichanouskiej: – Nie, niestety, ale to było do przewidzenia. Reżim Aleksandra Łukaszenki nie toleruje różnorodnych społeczeństw, w których obywatele są różnej narodowości, mają różne poglądy i wartości. Jego zdaniem wartościowymi obywatelami są ci, którzy odmienności nie tolerują, myślą tak jak on i wierzą, że jest on jedynym człowiekiem, godnym pełnienia funkcji prezydenta.

Łukaszenka mści się na Polakach, ale nie tylko dlatego, że są Polakami. To zemsta za ich aktywność, pielęgnowanie wartości, kultury, tworzenie, nawet w takich trudnych warunkach, wartościowego społeczeństwa obywatelskiego, które myśli, ma swoje poglądy i nie wierzy ślepo we wszystko, co mówi władza.

Franak Wiaczorka, doradca przywódczyni opozycji Swiatłany Cichanouskiej, podczas koncertu 'Usłysz Białoruś'. Szczecin, 13 kwietnia 2011 r. Franak Wiaczorka, doradca przywódczyni opozycji Swiatłany Cichanouskiej, podczas koncertu 'Usłysz Białoruś'. Szczecin, 13 kwietnia 2011 r.  Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Myśli pan, że zdaniem Łukaszenki Polacy dali Białorusinom zły przykład?

– Tak, dlatego teraz działa w taki sposób. Chce zastraszyć nie tylko Polaków, nie tylko Białorusinów, ale wszystkich, którym to, co dzieje się w kraju, nie jest obojętne. Represje coraz bardziej przypominają te stalinowskie, o których dowiadujemy się z książek historycznych. Ludzie mają milczeć, być pokorni, bać się władzy.

A może to reakcja na pozycję Polski względem białoruskiej opozycji?

– Tak, ale to nie jedyny powód. Przede wszystkim Związek Polaków był takim zdrowym elementem społeczeństwa, przydawał mu obywatelskości, aktywnie działał, udowadniał, że głos każdego się liczy, a przynajmniej powinien się liczyć.

Co więcej, Aleksander Łukaszenka do tej pory nie może uwierzyć, że to Białorusini występują przeciwko niemu. Jest święcie przekonany, że protesty koordynowane są z zewnątrz, przez Zachód, m.in. Polskę. Taki wewnętrzny wróg w postaci Polski jest mu bardzo potrzebny do umacniania owej teorii konspiracyjnej.

Surowe wyroki, które grożą członkom Związku Polaków, wziętych przez reżim jako zakładnicy, to kolejna próba zastraszenia innych obywateli. Prócz tego posiadanie zakładników jest też wygodne, reżim będzie próbować dobijać targów, domagać się zdjęcia sankcji w zamian za ich uwolnienie. Nie wolno tego robić. To pułapka.

Bo?

– Łukaszenka sprawdza teraz reakcję świata. I jeżeli nie będzie ona odpowiednia, wystarczająco mocna i efektywna, nie będzie się wahać przed wprowadzeniem jeszcze większych represji. Jeżeli świat pozwoli na to, by do więzienia trafili Andżelika Borys i Andrzej Poczobut oraz inni Polacy, czyli obywatele innego kraju, to będzie koniec. Wtedy reżim przyjdzie po pozostałych.

Jest taki wiersz Martina Niemollera: „Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem, nie byłem komunistą. Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem, nie byłem socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem, nie byłem związkowcem. Kiedy przyszli po Żydów, milczałem, nie byłem Żydem. Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować”. To dokładnie to samo.

Co więc trzeba zrobić?

– Trzeba doprowadzić do negocjacji, do odsunięcia reżimu. Z Łukaszenką nie wolno szukać kompromisów. Dobijanie z nim targu byłoby zdradą wobec wszystkich Białorusinów, którzy od sierpnia protestują i są przezeń represjonowani. Żadnych wymian, żadnych uwolnień pod warunkiem, że...

Odejście Łukaszenki od władzy, nowe wybory, uwolnienie wszystkich więźniów politycznych – to muszą być dzisiaj postulaty nie tylko Białorusinów, nie tylko najbliższych sąsiadów, ale i całej Europy.

Były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział dzisiaj w wywiadzie dla „Wyborczej”, że UE zrobiła już właściwie wszystko, co można było zrobić.

To nieprawda. Jak na razie UE zrobiła w gruncie rzeczy niewiele, choć nawet te sankcje działają. Obserwujemy, jak utrudniają życie otoczeniu Łukaszenki, jak oligarchowie starają się przepisać swoje firmy na innych ludzi, jaki strach przed znalezieniem się na liście odczuwają politycy i urzędnicy. Ale to wciąż za mało. Wsparcie dla mediów ze strony UE, o którym była m.in. mowa, nie jest jeszcze rzeczywiste, dopiero wchodzi w fazę realizacji. By doprowadzić do tego, że reżim upadnie, UE powinna je zaostrzyć, powinna zawiesić jakiekolwiek kontakty handlowe z państwowymi spółkami.

Musimy się zjednoczyć wszyscy razem, wszystkie kraje demokratyczne muszą wesprzeć naszą walkę, by nam się udało. Łukaszenkę i jego reżim trzeba maksymalnie odizolować – dyplomatycznie, handlowo, politycznie.

UE działa bardzo powoli, a tutaj trzeba działać szybko. To nie jest zwyczajna sytuacja, więc wymaga nadzwyczajnych rozwiązań. Im szybsza reakcja, tym mniej ofiar.

W czwartek na Białorusi odbył się Dzień Wolności. Jak pan go ocenia?

– Zatrzymano ponad 220 osób w 20 miastach. Reżim działa. Ludzie się boją, ale jednocześnie się nie poddają. Gdyby nie przemoc, na ulicach byłyby miliony. Dzisiaj na Białorusi nikt nie jest bezpieczny, chyba że nie zabiera głosu, nie myśli i jest mu wszystko obojętne. Wszyscy pozostali zagrożeni są represjami i terrorem.

*Franak Wiaczorka – dziennikarz, opozycjonista, przebywa na emigracji, aktualnie mieszka w Wilnie. Jako nastolatek działał w podziemnym Liceum im. Jakuba Kołasa w Mińsku, które uczyło po białorusku, a nie po rosyjsku. Po maturze – za ucieczkę przed wojskiem – został wywieziony na służbę do strefy czarnobylskiej. Studiował w Polsce, USA, na Litwie i na Białorusi. Potem zajął się pracą w mediach i organizacjach międzynarodowych. Teraz 33-letni Wiaczorka jest doradcą przywódczyni opozycji Swiatłany Cichanouskiej ds. międzynarodowych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.