Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Komisja kwalifikacyjna ds. działalności adwokackiej przy białoruskim ministerstwie sprawiedliwości pozbawiła w piątek prawa do wykonywania zawodu Ludmiłę Kazak, prawniczkę opozycjonistki Maryi Kalesnikawej.

To już czwarty adwokat szefowej sztabu Wiktara Babaryki (poważny rywal Aleksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich w 2020 r., wyeliminowany przezeń jeszcze przed głosowaniem), byłej członkini tzw. kobiecego sztabu przywódczyni opozycji Swiatłany Cichanouskiej, który w ciągu ostatnich pięciu miesięcy stracił licencję z uwagi na pracę dla Kalesnikawej.

W takiej samej sytuacji znaleźli się wcześniej Aleksander Pylczenko, skreślony z listy adwokatów w październiku, oraz Ilja Saliej i Maksim Znak. Dwaj ostatni odbywają karę aresztu właśnie za działalność na rzecz opozycjonistki.

Marsz solidarności z kobietami Białorusi. Wrocław, 10.10.2020.Marsz solidarności z kobietami Białorusi. Wrocław, 10.10.2020. Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Adwokaci na celowniku władzy

Oficjalnie Ludmiła Kazak została pozbawiona prawa do wykonywania zawodu ze względu na popełnienie „czynu niezgodnego z wysoką rangą adwokata”, którym miało być niepodporządkowanie się poleceniom funkcjonariusza milicji.

24 września prawniczka została porwana przez nieznane osoby w ubraniach cywilnych, następnie odwieziona do komendy, a później – do mińskiego aresztu przy ulicy Okrestina.

Funkcjonariusze struktur siłowych zarzucali jej, że 30 sierpnia brała udział w nielegalnym zgromadzeniu. Mimo iż Kazak miała dowody na to, że w tym czasie przebywała w innej części miasta, na podstawie zeznań zamaskowanych, anonimowych milicjantów, sąd ukarał ją mandatem o równowartości ok. 260 dolarów.

- Nikt nie chciał nawet słuchać, że mnie tam nie było, że w tym czasie robiłam z dzieckiem zakupy do szkoły, wybierałyśmy zeszyty. To było dla sądu nieważne - opowiada adwokatka. - Protokół głosił, iż nie podporządkowałam się milicjantowi, choć nigdy mnie nawet nie zatrzymano, nie biorę udziału w akcjach protestu. Dla nich najważniejsze było wydanie oficjalnej decyzji o pozbawieniu mnie prawa do wykonywania zawodu. Nie było miejsca na jakiekolwiek wyjaśnienia. W tym kraju prawo nie istnieje, władze robią, co chcą.

Tego samego dnia licencji zostali pozbawieni także trzej inni adwokaci: Konstantin Michel, Michaił Kiryliuk i Maksim Konon.

W listopadzie za udział w proteście Michel przez 14 dni był pozbawiony wolności. Kiryliukowi zarzuca się „naganne wyrażanie się na temat przedstawicieli władzy państwowej”, a Konon był aresztowany w październiku za udział w nielegalnym zgromadzeniu.

Kalesnikawa do adwokatów na świecie

Sztab Maryi Kalesnikawej opublikował w miniony czwartek list, który opozycjonistce udało się przekazać z więzienia.

Kalesnikawa zwraca się w nim do adwokatów całego świata. Pisze m.in.: „Reżim stara się usunąć wszystkich, którzy powinni mnie bronić. Napada i nie pozwala i na obronę. Ma nadzieję, że już wkrótce zabraknie w naszym kraju adwokatów, że nie będzie takich, którzy ośmielą się mnie bronić. Jestem pewna, że do tego nie dojdzie. Szybciej skończą się pieniądze przeznaczone na państwo policyjne. Zwracam się do wszystkich adwokatów na świecie z prośbą: wasi koledzy po fachu są na Białorusi traktowani jak przestępcy. Siłowicy i władze znęcają się nad nimi, grożą, prześladują, plują im w twarz. Potrzebna nam wasza pomoc. Pomóżcie, byśmy nie zostali pozbawieni podstawowego prawa: prawa do obrony”.

Maryja Kalesnikawa wśród Białorusinów protestujących po sfałszowaniu wyborów prezydenckich przez Aleksandra Łukaszenkę. Mińsk, okolice Pałacu Prezydenckiego, 30.08.2020.Maryja Kalesnikawa wśród Białorusinów protestujących po sfałszowaniu wyborów prezydenckich przez Aleksandra Łukaszenkę. Mińsk, okolice Pałacu Prezydenckiego, 30.08.2020. Fot. Marina Serebryakova/Anadolu Agency/Getty Images

Grozi jej pięć lat więzienia

Maryja Kalesnikawa została zatrzymana 7 września 2020 r. w Mińsku. Po nieudanej próbie deportacji opozycjonistki na Ukrainę białoruskie władze osadziły ją w areszcie. Jest oskarżana o „nawoływanie do przejęcia władzy państwowej w sposób niekonstytucyjny” oraz „utworzenie ekstremistycznego ruchu”. Grozi jej pięć lat pozbawienia wolności.

W ostatnim liście do ojca opublikowanym w niedzielę 21 lutego Kalesnikawa napisała, że nie poddaje się, nie traci sił i wiary. Mimo że służba więzienna nie przekazuje jej większości listów, poprosiła, by mimo to je pisać. Poinformowała również, że w więzieniu zmieniła kolor włosów i jest teraz „100-procentową brunetką”.

Jej rzecznik prasowy apeluje: - Proszę o zwrócenie uwagi na Maszę, na naszą sytuację, na sądy, które odbywają się teraz każdego dnia. W naszym kraju mamy do czynienia z kryzysem praworządności!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.