Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W piątek zakończyło się dwudniowe, szóste Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe, które jeszcze we wrześniu, na fali najbardziej masowych protestów w historii kraju, zapowiedział na luty Aleksander Łukaszenka. W odbywającym się co pięć lat w mińskim Pałacu Republiki zjeździe wzięło udział niemal 3 tys. delegatów, oficjalnie reprezentujących naród, faktycznie związanych z reżimem.

Satrapa Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas VI Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego. Mińsk, 11 lutego 2021Satrapa Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas VI Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego. Mińsk, 11 lutego 2021 Fot. Oleg Foinitsky/AP

Opozycja nie została dopuszczona do obrad. Bo, jak podkreślił Łukaszenka, „uciekła z ojczyzny”. Byli zaś przedstawiciele Rosji, m.in. przywódca partii komunistycznej Giennadij Ziuganow.

Mimo podejmowanych przez Łukaszenkę prób stworzenia pozorów, iż po 26 latach rządów zamierza odejść, a reforma konstytucji planowana jest z myślą o nowym prezydencie, jego wystąpienia tylko potwierdziły fakt, że traktuje on Białoruś jak swoją własność.

Zgromadzenie miało m.in. ocenić minioną pięciolatkę i określić kierunki rozwoju państwa na następną. Do delegatów oficjalne pisma z pytaniami skierowali też Białorusini. Najbardziej interesowały ich sfałszowane wybory prezydenckie, prawa człowieka, przewidywane kary dla siłowików, którzy dopuszczali się tortur, represje, losy więźniów politycznych i ich rodzin, walka z koronawirusem, niezależność dziennikarzy i praca państwowych mediów, kryzys gospodarczy i emigracja.

Próżno jednak było oczekiwać odpowiedzi na nie, a już szczególnie debat, w jaki sposób Białoruś ma wyjść z kryzysu politycznego. Nie poruszono kwestii więźniów politycznych ani tortur, którym wciąż poddawani są pokojowi demonstranci, czy możliwości powrotu do kraju z emigracji opozycjonistów.

Satrapa Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas VI Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego. Mińsk, 11 lutego 2021Satrapa Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas VI Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego. Mińsk, 11 lutego 2021 Fot. Pavel Orlovsky/AP

W dodatku okazało się, że Komitet Śledczy i prokuratura generalna właśnie oskarżyły przebywającą w areszcie słynną opozycjonistkę Maryję Kalesnikawą o zawiązanie spisku, którego celem było nielegalne przejęcie władzy oraz stworzenie organizacji ekstremistycznej.

Łukaszenka chwali swoich, reszcie grozi

Łukaszenka skupił się na zapowiadanej od dawna reformie konstytucji, która – zdaniem rosyjskich i białoruskich władz – miałaby uspokoić nastroje. Zmiany mają zostać opracowane w ciągu roku. Jednak nie ograniczą one, jak zapowiadał jeszcze niedawno, uprawnień prezydenta (określał je jako "zbyt męczące dla jednego człowieka”). Zapewne dlatego, że ostatnio protesty znacznie osłabły.

Referendum konstytucyjne ma się odbyć w pierwszej połowie stycznia 2022 r. i będzie połączone z wyborami lokalnymi.

Aleksander Łukaszenka próbuje nieudolnie stworzyć w kraju pozory obowiązującej demokracji. Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe udowodniło jednak, że niezmienny prezydent nie chce żadnych zmian. Mińsk, 11 lutego 2021Aleksander Łukaszenka próbuje nieudolnie stworzyć w kraju pozory obowiązującej demokracji. Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe udowodniło jednak, że niezmienny prezydent nie chce żadnych zmian. Mińsk, 11 lutego 2021 Fot. Oleg Foinitsky/AP

Choć w czwartek Łukaszenka zapewniał delegatów, że „nie będzie już z nimi po wprowadzeniu nowej konstytucji”, to decyzję o odejściu podejmie sam. By zaś w ogóle do tego doszło, muszą zostać spełnione pewne warunki.

– Jest spokój, porządek, nie ma protestów, [ludzie] nie dokonują przewrotu w kraju, opinię wyraża się w formie zgodnej z obowiązującym prawem. A jeśli zdarzy się, że dojdą do władzy niewłaściwi ludzie mający inne poglądy, napiszemy, że włos nie może spaść z głów tych, którzy popierają obecnego prezydenta – oznajmił Łukaszenka.

Satrapa Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas VI Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego. Mińsk, 11 lutego 2021Satrapa Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas VI Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego. Mińsk, 11 lutego 2021 Fot. Pavel Orlovsky/AP

Jego zwolennicy "doświadczyli w ostatnich miesiącach przykrości", zwłaszcza ze strony prywatnych przedsiębiorców. Prezydent zwrócił się do nich bezpośrednio oznajmiając, że, prócz płacenia podatków, winni też inwestować w państwo. I zagroził sankcjami za każdy przejaw niechęci do władz.

– Co nam dało zezwolenie na prywatną praktykę lekarską? Przychodzi do gabinetu człowiek w mundurze albo urzędnik i słyszy: „Jesteś za Łukaszenką, precz stąd!”. Jak mam na to zareagować? Będziemy was przypalać rozgrzanym żelazem za takie rzeczy! – krzyczał Łukaszenka.

Ciepłe słowa skierował zaś do swoich zwolenników, porównując ich odwagę i oddanie do tego okazywanego przez funkcjonariuszy struktur siłowych. Zapewnił, że „kraju nie odda” i że „oprócz Białorusi nie ma nic”.

Łukaszenka, wyraźnie zainspirowany ubiegłorocznymi działaniami Władimira Putina, który w błyskawicznym tempie przeprowadził reformę konstytucji, postanowił uczynić to samo. Poprawki do niej przygotuje powołana przez Zgromadzenie Ludowe komisja. Podobnie jak w Rosji, w jej skład mają wejść „reprezentanci różnych sfer”, m.in. przedstawiciele organów państwowych, prawnicy, ekonomiści, artyści... Z kolei samo Zgromadzenie stanie się „najwyższym organem przedstawicielskim ludu” oraz organem ustawodawczym, pod warunkiem że Łukaszenka podpisze przegłosowaną przez delegatów rezolucję.

Aleksander Łukaszenka próbuje nieudolnie stworzyć w kraju pozory obowiązującej demokracji. Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe udowodniło jednak, że niezmienny prezydent nie chce żadnych zmian. Mińsk, 11 lutego 2021Aleksander Łukaszenka próbuje nieudolnie stworzyć w kraju pozory obowiązującej demokracji. Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe udowodniło jednak, że niezmienny prezydent nie chce żadnych zmian. Mińsk, 11 lutego 2021 Fot. Pavel Orlovsky/AP

Zachód „słyszy głos” obywateli Białorusi

Rzecznik unijnej dyplomacji Peter Stano w wywiadzie dla Deutsche Welle podkreślił w środę, że UE nie uznaje legitymacji Ogólnobiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego i apeluje do Mińska o nawiązanie   prawdziwego dialogu ze społeczeństwem i opozycją.

Z kolei Berlin opracował plan wsparcia dla tych, którzy ucierpieli na skutek walki z reżimem. Kanclerz Angela Merkel  zapewniła w ubiegłym tygodniu, że Niemcy „słyszą głos” obywateli Białorusi. Pomoc ma być skierowana m.in. do studentów, dziennikarzy, ofiar tortur i ich rodzin, także poprzez stopniowe otwieranie dla nich granic.

– To jedyny sposób, by świat nie zapomniał o głosach Białorusinów i pomógł im – tłumaczyła Merkel w emocjonalnym przemówieniu. Zaznaczyła przy tym, że tego rodzaju wsparcie nie wpłynie na konflikt między  władzami a społeczeństwem. – Takie kwestie nie podlegają wpływom z zewnątrz – oznajmiła. wyjaśniła.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.