Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wiktoria Bieliaszyn: Skala protestów w Rosji ma już teraz wymiar bezprecedensowy. To, co mogliśmy obserwować w niedzielę 31 stycznia, czymś pana zaskoczyło?

Fiodor KraszennikowFiodor Kraszennikow Cyclowiki

Fiodor Kraszeninnikow, politolog, publicysta, prezes Instytutu Rozwoju i Modernizacji PR: To, że społeczeństwo czuje gniew i niezadowolenie, nie jest dla mnie zaskoczeniem, sytuacja w Rosji od dawna jest trudna, ludzie mają wiele powodów, by protestować. Przyjemnie zaskoczyło mnie to, że mimo całego tygodnia zastraszania, rewizji, aresztów, spraw karnych, gróźb śmierci tyle ludzi w całym kraju zdecydowało się jednak wyjść na ulice. Bo ja bardzo dobrze rozumiem wszystkich tych, którzy nie mają tyle sił czy odwagi, by to zrobić. Ryzyko jest zawsze bardzo duże, a teraz poziom przemocy, kontroli i terroru sięgnął już, jak może się wydawać, zenitu. Jest porównywalny z tym, co się dzieje na Białorusi czy w Chinach. W akcjach biorą udział ludzie, którzy są dla mnie bohaterami.

31.01.2021, Sankt Petersburg, protesty po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego31.01.2021, Sankt Petersburg, protesty po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego Fot. Valentin Egorshin / AP Photo

Co ryzykują uczestnicy demonstracji?

– Formy represji są różne. Zacznijmy od tych najbardziej oczywistych: bicie czy okaleczanie w czasie protestu, tortury w komendzie, zatrzymanie lub aresztowanie i osadzenie w więzieniu na podstawie wyroku, który zapadł w sfabrykowanej sprawie karnej. Ale ryzykuje się też utratę pracy czy wydalenie z uczelni. Państwo realizuje wszystkie te groźby, niszczy życie ludzi, by zastraszyć pozostałych.

Początkowo oczywiste było, że protestujący brali udział w akcji przede wszystkim ze względu na aresztowanie słynnego opozycjonisty walczącego z korupcją Aleksieja Nawalnego...

– Nawalny stał się symbolem, dzięki któremu ludzie rozumieją, że z Putinem nie tylko można walczyć, ale wręcz trzeba to robić. Co więcej, Rosjanie po raz kolejny uświadomili sobie, jak cierpią ludzie, którzy mu się przeciwstawią, którzy walczą w imię prawdy.

A w rosyjskiej kulturze temat cierpienia w imię prawdy jest bardzo rozpowszechniony i społeczeństwo zawsze będzie współczuć temu, kto jest z tego powodu przez władze prześladowany. Dla jednych taka osoba stanie się przykładem, wzorem do naśladowania, a inni poczują na władzę złość. Dotyczy to przede wszystkim ludzi młodych, mieszkańców dużych miast, świadomych swoich praw, żyjących po europejsku, którzy nie akceptują tego, że władze ze względu na swoje własne interesy starają się zaprowadzić reżim rodem z Korei Północnej. Oni nie pamiętają ZSRR, zdają sobie sprawę, że władze łamią ich konstytucyjne prawa.

Działania Kremla z każdym dniem udowadniają, że „nikomu niepotrzebny bloger” [Nawalny] wcale nie jest taki niepotrzebny.

– Putin nigdy nie umiał prowadzić wewnętrznej polityki, nie umiał nawiązać dialogu ze swoimi przeciwnikami, mimo że dzięki temu o wiele łatwiej byłoby mu ich zdyskredytować, „zadusić w objęciach”. Ale on woli pozornie ich ignorować, udawać, że nie istnieją, kłamać, bo w gruncie rzeczy prezydent Rosji nie ma na tyle pewności siebie, by znaleźć się w tym samym pomieszczeniu choć z jednym człowiekiem, który jest jawnie przeciwko niemu.

Kreml sam się ośmiesza. Kiedy czytam, że według władz na niedzielny protest wyszło raptem kilka tysięcy Rosjan, to mnie to bawi. Bo każdy, kto widział jakąkolwiek relację, ma dostęp do internetu, wie, że było zupełnie inaczej.

31.01.2021, Sankt Petersburg, protesty po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego31.01.2021, Sankt Petersburg, protesty po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego Fot. Dmitri Lovetsky / AP Photo

Putin nie chce się pogodzić z faktem, że Nawalny jest dla ludzi interesujący. Paradoksalnie, to Putin, działając w taki sposób, pomógł mu zostać tym, kim dzisiaj jest.

Jaka część społeczeństwa wierzy tym oficjalnym informacjom?

– Połowa społeczeństwa, czyli ludzie czerpiący wiedzę o świecie z państwowej telewizji, siłowicy, urzędnicy i tzw. błoto, które stanowi ok. 30 proc. społeczeństwa. „Błotem” są ludzie, którzy zawsze są po stronie władzy, jakakolwiek by ona była.

31.01.2021, Moskwa, protesty po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego31.01.2021, Moskwa, protesty po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego Fot. Alexander Zemlianichenko / AP Photo

Rosjanie przeprowadzili dwie akcje protestu, Komitet Śledczy wszczął już czterdzieści spraw karnych. To na pewno zniechęci ludzi.

– Bez wątpienia. Będą prześladowani, aresztowani, co jest bardzo smutne. Ale wierzę, że protest mimo wszystko będzie kontynuowany, choć wątpię, że co tydzień, jak ma to miejsce na Białorusi. Zresztą to nie jest potrzebne, powszednieje, do niczego nie prowadzi. A władze przeraża to, co się dzieje teraz i co wydarzy się później – bo akcje już się rozpoczęły, a wybory do Dumy państwowej dopiero jesienią.

Jutro sąd w Moskwie zdecyduje o dalszych losach Nawalnego. Jest szansa na to, że Kreml zmieni zdanie i uwolni opozycyjnego polityka?

– Nie sądzę, presja Zachodu nie jest duża. Moim zdaniem możliwy jest scenariusz, w którym Putin traktuje Nawalnego jak swojego jeńca, przedmiot targu w negocjacjach z Zachodem. Całkiem realna wydaje się sytuacja, w której Putin uwalnia go, ale pod warunkiem, że wyjedzie na Zachód, jak miało to miejsce z Chodorkowskim.

Wątpliwe jest jednak to, by Nawalny zaakceptował taki scenariusz.

– To polityk, a nie biznesmen jak Chodorkowski. Gdyby chciał, już dawno urządziłby się na Zachodzie. Ale Nawalny ani nie ma ogromnych pieniędzy, ani jego celem nie jest wyjazd z Rosji. Wręcz przeciwnie. Bo Michaił Chodorkowski jest doskonałym przykładem tego, że cokolwiek by człowiek robił i mówił o Rosji poza jej granicami, nie jest w niej dobrze słyszane.

31.01.2021, Moskwa, protesty po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego31.01.2021, Moskwa, protesty po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego Fot. Alexander Zemlianichenko / AP Photo

Putinowi wszystko jedno, co o nim myśli Zachód?

– Niezupełnie. Chociaż teraz mam wrażenie, że Putin chce, by o nim myślano nawet gorzej, niż jest w rzeczywistości. Wyraźnie pragnie tego, by wszyscy się go bali. Jak interpretować jego słowa z Davos [odbywa się tam światowe forum ekonomiczne], kiedy mówił, że niewykluczone, iż radykalne sankcje będzie odbierać jako początek wojny? I że odpowie na nie jak na atak? Putinowi jest teraz na rękę, żeby Europa myślała o nim jako o szalonym, gotowym do takich posunięć. Bo to działa.

Jak Europa i USA mogą pomóc Nawalnemu?

– Zachód powinien pomóc nie tyle jemu, ile Rosjanom, którzy są od lat ciemiężeni przez władzę czekistów. Zachód powinien wprowadzić sankcje na najbliższe otoczenie Putina, żeby wszyscy ci, którzy są blisko niego i którzy są częścią tego reżimu, nie mieli możliwości funkcjonowania w Europie. Rosyjskie społeczeństwo obywatelskie potrzebuje z kolei wsparcia, solidarności i poczucia, że Zachód jest po jego stronie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.