Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W ubiegłym roku pracownicy mediów byli tam zatrzymywani co najmniej 479 razy. Białoruski Związek Dziennikarzy informował, że niemal stu dostało kary aresztu, łącznie spędzając za kratkami 1200 dni. 62 z nich było bitych lub torturowanych. Na niezależne środki masowej informacji władze nakładały też grzywny, ich suma przekroczyła już 23 tys. dol.

Protesty uliczne słabną, ale to nie oznacza, że władze odpuszczają represje wobec dziennikarzy – przeciwnie. Obecnie w więzieniu przebywa dziewięciu niezależnych dziennikarzy, wszyscy są oskarżeni ze względu na swoją działalność.

Pogwałcenie tajemnicy lekarskiej

Katerina Borisewicz, dziennikarka pozbawionego przez władze koncesji portalu Tut.by, trafiła do aresztu 19 listopada.

Komitet śledczy oskarża ją o „ujawnienie tajemnicy lekarskiej, skutkujące ciężkimi konsekwencjami”. Powodem tekst, który sześć dni wcześniej opublikowała Borisewicz – opisała w nim okoliczności śmierci artysty i opozycjonisty Romana Bondarienki, który zmarł na skutek brutalnego pobicia przez OMON.

W tekście, powołując się na wyniki badań i słowa lekarza pracującego w szpitalu, w którym zmarł Bondarienko, obaliła tezę samego Aleksandra Łukaszenkę, zgodnie z którą mężczyzna w chwili bójki miał być pijany.

Amnesty International przyznało Borisewicz status więźnia sumienia, a Centrum Ochrony Praw Człowieka „Wiesna” nazwała więźniem politycznym. Zdaniem adwokatów mimo wniosków obrony o zwolnienie z aresztu do dnia rozprawy ze względu na fakt, że dziennikarka jest samotną matką, spędzi w celi jeszcze co najmniej dwa miesiące.

Dziennikarki zatrzymały autobusy

Jekatierina Andriejewa, dziennikarka nadającej z Polski niezależnej telewizji Biełsat, została zatrzymana w trakcie relacjonowania akcji z mińskiego placu Przemian.

Do mieszkania, w którym znajdowała się razem z operatorem, wdarli się funkcjonariusze OMON-u, którzy bez wyjaśnienia przyczyny zatrzymania wywieźli dziennikarkę do aresztu Okrestina. Tam przedstawiono jej zarzuty.

Andriejewa, wraz ze swoją redakcyjną koleżanką Darią Czulcową, zatrzymaną tego samego dnia, jest oskarżona o uczestnictwo w nielegalnych akcjach i „kierowanie grupowymi działaniami naruszającymi porządek społeczny”.

Materiał dziennikarek miał rzekomo narazić Minsktrans, miejską firmę transportową, na straty wysokości 11 562 białoruskich rubli, a same dziennikarki miały osobiście „zatrzymać 13 autobusów, 3 trolejbusy i tramwaj”.

Data pierwszej rozprawy nie jest jeszcze znana. Jak informował Biełsat, białoruskie władze utrudniają obu kobietom widzenia z rodzinami.

Sprawa Press Clubu

Sześcioro dziennikarzy i działaczy niezależnego Press Clubu do aresztu Okrestino trafiło 22 grudnia. Julię Słucką – założycielkę organizacji zajmującej się prowadzeniem platformy edukacyjnej dla dziennikarzy, szkoleniami i wykładami dla przedstawicieli prasy, a także monitorowaniem lokalnych mediów pod kątem oznak propagandy i zgodności ze standardami – zatrzymano na mińskim lotnisku, zaś jej współpracowników – w siedzibie placówki.

Julia Słucka, Ałła Szarko, Siergiej Olszewski, Ksenia Łuckina, Piotr Słucki i posiadający rosyjskie obywatelstwo Siergiej Jakupow oskarżeni są o „naruszenie przepisów podatkowych związanych z otrzymaniem dużych sum pieniędzy z zagranicy”.

Mimo apeli, m.in. Europejskiej Federacji Dziennikarzy, która zażądała ich natychmiastowego uwolnienia, wciąż siedzą. Do Rosji deportowany został Jakupow, który teraz nie może wjechać na teren Białorusi przez najbliższe 10 lat.

Represje wobec BiełaPan

W redakcji najstarszej niezależnej białoruskiej agencji informacyjnej BiełaPan śledczy stawili się 14 stycznia. Przeprowadzili rewizję w związku z zatrzymaniem dwa dni wcześniej byłego dziennikarza agencji Andrieja Aleksandrowa, oskarżonego o „poważne naruszenie porządku publicznego”.

Mężczyznę na podstawie niezweryfikowanego nagrania oskarżono także o finansowanie protestów ze środków pochodzących z zagranicy.

Na nagraniu głos przypominający głos Aleksandrowa informuje o udzielaniu pomocy protestującym, m.in. w opłacaniu mandatów za udział w nielegalnych akcjach.

Aleksandrow miał w tym celu wypłacać pieniądze pochodzące z niezależnej organizacji By_Pol.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.