Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tekst ukazał się we "Frankfurter Allgemeine Zeitung"

Kacjaryna Krywiczanina chciała ujawnić swoje imię dopiero po wyjeździe z Białorusi. Opuściła ją samolotem w styczniu. Kierownictwo Mińskiego Instytutu Historycznego przez kilka miesięcy wywierało presję na tę historyczkę, a na przełomie roku straciła pracę w Narodowej Akademii Nauk wraz z jedenastoma innymi kolegami. Teraz mieszka w akademiku "Hera" Uniwersytetu Warszawskiego i opowiada o pięciu miesiącach protestów na Białorusi.

Dla Kryviczaniny historyczne podobieństwa są oczywiste. Białoruś Łukaszenki dziś przypomina jej "totalitarne państwo radzieckie, w którym życie jednostki było zupełnie bezwartościowe. Zdrajcy, szpiedzy – te same oskarżenia co wtedy słyszą dziś protestujący".

Z latami 30. ubiegłego wieku w Związku Radzieckim kojarzy się powrót anonimowych donosów czy instrumentalizacja sądów i policji, które chronią siebie zamiast obywateli.

Dla innych zwolnionych historyków jest również jasne, że nieprzedłużenie umów o pracę jest elementem politycznych prześladowań naukowców na Białorusi.

Wadzim Anipiarkau, który również przybył do Warszawy w styczniu, postrzega całą grupę jako kolejne ofiary celowej czystki – ludzie są skazywani za udział w nielegalnych demonstracjach na mocy słynnej na Białorusi ustawy 23.34. Ich historia nie dotyczy jednak tylko represji aparatu państwowego, ale również  tego, jak na Białorusi władza wpływa na decyzje jednostek. Na przykład pięciu historyków, obecnie także na wygnaniu, zrezygnowało z solidarności ze swoimi kolegami.

W sierpniu 2020, zaledwie pięć dni po sfałszowanych wyborach, pierwsi historycy stanęli przed Prezydium Akademii Nauk z transparentami przeciwko przemocy, po tym jak ich kolega Andriej Radaman został aresztowany bez przyczyny przy centrum handlowym w centrum Mińska.

Na początku kierownictwo Akademii było w szoku. Wszak Instytut Historyczny jest instytucją, która nie tylko prowadziła badania, ale także uzasadniała elementy oficjalnej ideologii państwowej. To, że wielu tamtejszych pracowników dystansuje się od tej ideologii, było powszechnie wiadome, ale nigdy wcześniej ich protest nie był częścią trwającego kilka tygodni festiwalu skierowanego przeciwko władzy.

Ponieważ kierownictwo Instytutu zinterpretowało tę nową postawę do tej pory "pewnych" obywateli jako zagrożenie dla własnej pozycji i jednocześnie dla samego państwa, w nieformalnych rozmowach wywierało nacisk na związkowca Kacjarynę Krywiczaninę.

"Dlaczego uczestniczysz w tych listach, apelach i działaniach? Jeśli chcesz się pochwalić swoim stanowiskiem, idź do lasu! Dlaczego musicie to robić przed samymi drzwiami Akademii?" – cytuje w e-mailu Mikołaja Wołkawa, który pozostał w Mińsku i teraz opisuje tygodnie niepewności w Instytucie. Po spotkaniach w pojedynkę, które miały ich zastraszyć, każdy z uczestników protestu musiał podjąć decyzję za siebie. W tym sensie zwolnieni wykazali się gotowością, by zapłacić wysoką cenę za swoją postawę.

Ich koleżanka, która chce pozostać anonimowa, opisuje jesień pełną represji: "Tajne służby przekazują prezydium Akademii materiały o niepewnych pracownikach. To właśnie w prezydium podejmowane są decyzje o zwolnieniach".

Ta wertykalna konstrukcja władzy jest nakierowana na utrzymywanie władzy Aleksandra Łukaszenki. Dzięki jej istnieniu tysiące pracowników państwowych zarabiają na życie poza aparatem bezpieczeństwa, ale codziennie udowodniają swoją lojalność wobec reżimu.

Przewodniczący prezydium Akademii (nie może się tytułować prezydentem, gdyż na Białorusi może być tylko jeden prezydent) Uładzimir Gusakau ogłosił w orędziu noworocznym, że ważne jest, by nie stracić zaufania organów państwowych: "Rolą nauki jest stać u boku władzy".

Kacjaryna Krywiczanina 31 grudnia straciła nie tylko pracę na Białorusi, ale i mieszkanie służbowe. Jej kolega Ales Źlutka: "Obawiam się, że może to oznaczać bezrobocie dla nas wszystkich i że nie będzie funduszy na kontynuację moich badań. Teraz, kiedy wylądowaliśmy w kategorii "niepewnych", jest bardzo mało prawdopodobne, że znajdziemy zatrudnienie w naszej dziedzinie pod tym rządem".

Symptomatyczne dla represji wobec dysydentów w instytucjach państwowych jest to, że jest to nie tylko niszczenie jednostek, ale także forma zorganizowanej autodestrukcji instytucji. Na przykład Ales Źlutka był ostatnim specjalistą w zakresie rękopisów łacińskich w Instytucie Historycznym. Wasyl Waronin, który również został zwolniony, podsumowuje to tak: "Z powodu zwolnień Instytut traci ważnych specjalistów, całe pola badawcze są osłabione lub musiały praktycznie zaprzestać działalności".

Dzięki wsparciu instytucji na Litwie, w Polsce i w Niemczech większość zwolnionych uczonych ma na razie perspektywę do lata 2021 r. Zwłaszcza w krajach sąsiednich mogą oni wykorzystać czas emigracji na pogłębienie swoich studiów. Andrej Matsuk podjął się bardziej szczegółowego zbadania systemu sądownictwa w XVIII w. na Litwie – gdy w Mińsku został dwa razy skazany na dwa tygodnie więzienia.

Fot. Andriej Liankievich.

Na początku grudnia sąsiedzi i przyjaciele podziękowali jemu i innym historykom na podwórku jego blokowiska. Przywieźli plakat "Dzięki historykom" i przygotowali kilka tortów ze średniowiecznym herbem Wielkiego Księstwa, który do 1996 r. był godłem Republiki Białorusi.

Za uczestnictwo w tej sesji z herbatą, Pogonią oraz plakatem sąd skazał Matsuka na podstawie ustawy 23.34 za udział w nielegalnym wiecu. Teraz, kiedy Matsuk został zwolniony z aresztu, on również otrzymał propozycję z Wilna. Ponieważ Europejski Uniwersytet Humanistyczny z siedzibą w litewskiej stolicy był w stanie zaoferować tylko trzem naukowcom zwolnionym z Mińska po pół etatu, ci od razu zaproponowali ponowne zmniejszenie o połowę swoich gaż, co umożliwiło dołączenie kolejnych trzech kolegów. Wśród nich jest także Andrej Matsuk.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.