Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na początku stycznia 2020 roku Aleksander Łukaszenka, goszcząc w Mińsku prezydenta Światowej Federacji Hokeja na lodzie René Fasela, nie szczędził obietnic.

– To będą jedne z najlepszych mistrzostw świata. Osobiście wam to gwarantuję – zapewniał.

Hokej na lodzie jest ulubionym sportem białoruskiego dyktatora. Od 15 lat organizuje własny Turniej Bożonarodzeniowy o Puchar Prezydenta Białorusi. Na lód wychodzą amatorskie drużyny z różnych części świata, a w reżimowych mediach jest on nazywany „nieoficjalnymi mistrzostwami świata wśród amatorów”.

Jednak Łukaszenka jest wówczas nie tylko kibicem. W trakcie turnieju sam wychodzi na lód, prowadząc swoją drużynę do zwycięstw. Skutecznie: aż 13 razy Puchar Łukaszenki wędrował do samego Łukaszenki.

Ale to tylko sportowa zabawa. Łukaszenka od lat powtarzał, że najważniejsza jest dla niego organizacja na Białorusi prawdziwych hokejowych mistrzostw świata. O swoich staraniach w tej sprawie publicznie informował Białorusinów.

Rekordowa frekwencja i ocieplenie wizerunku

Hokejowa federacja pierwszy raz postanowiła spełnić sen dyktatora w 2014 roku.  Mińsk został organizatorem mistrzostw świata w hokeju, a Aleksander Łukaszenka zadbał o wszystko – pełne trybuny, wysoki poziom organizacji, wielkie święto na ulicach.

W przededniu startu mistrzostw w Mińsku wyłapano wszystkie prostytutki, a bezdomnych wywieziono do aresztów. Na czas zawodów zniesione zostały wizy, by kibice z różnych państw mogli bez przeszkód odwiedzić Białoruś.

Światowa Federacja Hokeja była pod wrażeniem. Ogłosiła, że mińskie mistrzostwa miały najwyższą frekwencję w historii zawodów. Działaczy ani sportowców nie interesowało, że rekord frekwencji osiągnięto w dużej mierze dzięki mobilizacji pracowników budżetówki i żołnierzy białoruskiej armii.

– Warunki są wspaniałe, wszystkie drużyny są zachwycone, nie mają żadnych skarg. Macie wspaniałych kibiców! Dziękuję Mińskowi! Dziękuję Białorusi! – mówił na podsumowującej turniej konferencji prasowej zachwycony René Fasel.

Łukaszenka w podzięce odznaczył szefa Światowej Federacji Hokeja Medalem Przyjaźni Narodów. W wyniku zakrojonej na szeroką skalę operacji medialno-wizerunkowej Białoruś była przedstawiana jako oaza spokoju i otwartości. 

Łotwa odcina się od Białorusi

Sukces medialny i organizacyjny spowodował, że zaraz po zakończeniu turnieju Łukaszenka zapowiedział starania o organizację kolejnych mistrzostw świata. Oficjalne podanie złożono trzy lata później. Był to wspólny projekt Białorusi i Łotwy, który od razu zyskał poparcie światowej federacji.

Mińsk i Ryga miały gościć mistrzostwa od maja do czerwca 2021 r. Finał miał odbyć się na Białorusi.

Wydawało się, że kolejny sukces propagandowy jest w zasięgu ręki Łukaszenki. Jednak tym razem na przeszkodzie stanęła polityka. 9 sierpnia, na dziewięć miesięcy przed mistrzostwami, reżim tradycyjnie sfałszował wyniki wyborów prezydenckich. Jednak tym razem pociągnęło to za sobą bezprecedensową falę protestów, która zalała cały kraj. Łukaszenka odpowiedział represjami. Dziesiątki tysięcy pobitych obywateli, tortury w aresztach, ofiary śmiertelne brutalnych siłowików... Ta przemoc zszokowała Zachód.

– Uważam, że wydarzenia na Białorusi całkiem zmieniają sytuację. Nie widzę już możliwości, by wspólnie z Białorusią organizować mistrzostwa – oświadczył premier Łotwy Krišjanis Karinš.

Fasel na razie przy Łukaszence

W 2014 roku przeciwko białoruskim mistrzostwom protestowali obrońcy praw człowieka i białoruscy opozycjoniści. Ich głos utonął w powszechnych zachwytach nad sprawnością organizacyjną Łukaszenki.

Tym razem sytuacja jest inna. Do kampanii przeciwko mistrzostwom w Białorusi dołączył szereg znanych białoruskich sportowców. Część z nich w ostatnich miesiącach sama doświadczyła represji.

– Na Białorusi nie ma dziś możliwości, by przeprowadzić mistrzostwa świata. Represje dotknęły dziesiątek tysięcy ludzi, zatrzymywanych torturowano. Rozmawialiśmy ze znanymi hokeistami i liczymy na ich solidarność – powiedziała Aleksandra Hierasimienia, wicemistrzyni olimpijska w pływaniu i przewodnicząca Fundacji Solidarności Sportowej zrzeszającej sportowców, którzy doświadczyli represji ze strony reżimu.

Losy zawodów w Mińsku wciąż się ważą. – Aktywnie pracujemy nad przygotowaniem do mistrzostw. Jeżeli Łotwa nam odmówi, jesteśmy w stanie to zrobić samodzielnie – zapewnia premier Białorusi Raman Hałouczenka.

Łukaszenka wciąż może liczyć na Fasela, więc powtarza, że mistrzostwa na pewno odbędą się na Białorusi.  – Nasza federacja jest apolityczna, nie omawialiśmy przeniesienia mistrzostw – zapewnił niedawno szef Światowej Federacji Hokeja. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.