Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Funkcjonujący od dwudziestu sześciu lat reżim Aleksandra Łukaszenki miał pozbawić opozycję wszelkiej sprawczości, miejsca na scenie politycznej i głosu. Rozbudowany aparat represji, prześladowania, areszty i szykany, których doświadczali sprzeciwiający się dyktaturze sprawiły, że wielu Białorusinów rzeczywiście sciszyło głos do szeptu.

Przez długi czas zwykli obywatele godzili się na tzw. nędzną stabilność, zapewnianą przez wieloletniego prezydenta, z niepokojem lub nadzieją obserwując co kilka lat próby zrywów organizowane przez coraz bardziej zrezygnowaną opozycję. Jeden z ostatnich, zwany dzisiaj Płoszczą 2010, zakończył się brutalną pacyfikacją, setkami zatrzymanych i skazanych na lata więzienia.

Rok 2020 był dla Białorusi kolejnym rokiem przebudzenia. Reżimowi przeciwstawiły się nowe twarze, pociągając za sobą zmęczony rządami dyktatora białoruski naród. „Nie jesteśmy opozycją, jesteśmy większością” – powtarzała wielokrotnie kandydatka na urząd prezydenta Białorusi Swiatłana Cichanouska. W kim Białorusini pokładają największe nadzieje?

Swiatłana Cichanouska

To oficjalna liderka białoruskiej opozycji, z wykształcenia tłumaczka języka angielskiego. Bardzo długo zaprzeczała temu, że jest polityczką. Gdy rozmawiałyśmy w Mińsku na początku rewolucji, usłyszałam, że czuje się przede wszystkim matką i żoną, tęskni za życiem rodzinnym, a w politykę zaangażowała się z miłości, początkowo nawet nie tyle do kraju, co do męża – Siarhieja Cichanouskiego, popularnego na Białorusi blogera, niedoszłego kandydata na prezydenta, który ze względu na swoją działalność i ostrą krytykę Łukaszenki został pozbawiony wolności. To niejako w jego imieniu Cichanouska postanowiła kandydować na prezydenta kraju. Dla Łukaszenki była nieoczekiwanie trudnym przeciwnikiem – jako że nie angażowała się wcześniej w biznes, ani politykę – nie można było jej powiązać z żadną aferą, a jedynie próbować bagatelizować, sugerując np., że kobieta nie może sprawować władzy nad wojskiem.

– Za każdym silnym mężczyzną stoi silna kobieta – odpowiadała spokojnie na ataki Łukaszenki Cichanouska. Na pierwszej linii frontu walki o wolność Białorusi pojawiły się aż trzy: oprócz Cichanouskiej Weranika Cepkało, żona niedopuszczonego do wyborów Walerego Cepkało oraz Marija Kalesnikawa, szefowa sztabu Wiktara Babaryki, którego aresztowało KGB, by uniemożliwić mu rejestrację swojej kandydatury. Obie przez cały okres kampanii wyborczej wspierały Cichanouską.

Według oficjalnych wyników Swiatłana Cichanouska zdobyła zaledwie 10 proc. głosów, ale Białorusini nie uwierzyli w to wyborcze oszustwo. Władze zmusiły ją  więc do wyjazdu z kraju. Dzisiaj przebywająca na Litwie liderka białoruskiej opozycji nie odżegnuje się już od słowa „polityczka”. Powołuje niezależne organy władzy, których celem jest osłabienie reżimu, spotyka się z przywódcami europejskich państw, w imieniu białoruskiego narodu walczy o przestrzeń dla nowej, wolnej Białorusi na arenie międzynarodowej i, jak podkreśla, gotowa jest stanąć na czele państwa, ale tylko w tzw. okresie przejściowym, w którym przywróci się praworządność i doprowadzi do rozpisania nowych wyborów.

– Nie jestem tu dla polityki, moim celem jest tylko odebranie władzy Łukaszence – podkreśla.

Marija Kalesnikawa

Dyrygentka, flecistka, muzykolożka pierwsze kroki w polityce zaczęła stawiać jako szefowa sztabu niedoszłego kandydata na urząd prezydenta Wiktara Babaryki. Po jego aresztowaniu przez KGB Białorusi nie zaprzestała swojej działalności, szybko stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy opozycji. Obecna najpierw podczas każdego wiecu „zjednoczonego, kobiecego sztabu”, później zaś podczas wszystkich demonstracji w Mińsku, dodawała protestującym sił i otuchy.

W sierpniu zapewniała mnie: – Nie zamierzam wyjeżdżać. Nie czuję się politykiem. Wiem, że ciąży na mnie ogromna odpowiedzialność. Wiele osób pokłada we mnie ogromne nadzieje. A ja robię wszystko, by moich rodaków nie rozczarować. Co będzie dalej i jak potoczy się moja kariera, to dla mnie samej jedna wielka niewiadoma.

We wrześniu objęła funkcję członka prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej, która miała wypracować drogę do przekazania przez Łukaszenkę władzy. 7 września Kalesnikawa została porwana w centrum Mińska, a agenci KGB dokonali nieudanej próby deportowania jej na Ukrainę. By im to uniemożliwić, Kalesnikawa podarła swój paszport. Obecnie przebywa w więzieniu, oskarżona o wzywanie do działań na szkodę bezpieczeństwa państwa. Grozi jej pięć lat pozbawienia wolności.

Swietłana Aleksijewicz

Dziennikarka, reportażystka, laureatka literackiej Nagrody Nobla wchodzi w skład prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej. Nigdy nie skrywała swoich poglądów politycznych i otwarcie krytykowała reżim Aleksandra Łukaszenki.

Po informacji o objęciu przez nią funkcji członka prezydium rady, białoruskie władze rozpoczęły prześladowanie noblistki. W reakcji na kolejne aresztowania przedstawicieli opozycji oraz w obawie o swoją wolność i bezpieczeństwo Aleksijewicz wyjechała do Niemiec.

– Dopóki Łukaszenka jest u władzy, nie wrócę do kraju – przyznała Aleksijewicz w wywiadzie dla "der Spiegel", zaznaczając, że Zachód wciąż nie rozumie tego, co dzieje się na Białorusi. Aleksijewicz próbuje więc z Niemiec nagłaśniać problemy Mińska i apelować do międzynarodowych instytucji o pomoc i wsparcie dla „małego, dumnego kraju, który walczy z oszalałym zabójcą”.

Nina Bagińska

73-letnia aktywistka polityczna, z wykształcenia geolożka, w walkę z reżimem zaangażowana jest od 1988 r. Bagińska uczestniczy z biało-czerwono-białą flagą we wszystkich akcjach protestu przeciwko dalszym rządom Aleksandra Łukaszenki.

Ze względu na swoją działalność była wielokrotnie zatrzymywana, karana mandatami oraz pozbawiana wolności. Dzisiaj jej twarz znają niemal wszyscy Białorusini. Zdjęcia z brutalnych zatrzymań 70-latki przez OMON są jednymi z najbardziej wymownych obrazów  protestów.

– Mam swoje lata i chciałabym doczekać momentu, kiedy Białoruś będzie wolna. Wierzę w młodych, to oni są naszą siłą napędową, to ich trzeba słuchać! – mówiła mi w Mińsku Bagińska.

Paweł Łatuszko

Członek prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej, dyrektor Teatru im. Janki Kupały w Mińsku. Łatuszko przez wiele lat zajmował wysokie stanowiska państwowe, był m.in. ambasadorem Białorusi w Polsce i we Francji, ministrem kultury, a ostatnio – dyrektorem jednego z najstarszych i najbardziej znanych białoruskich teatrów.

W sierpniu Łatuszko wystąpił jednak otwarcie przeciwko systemowi, popierając protestujących i wyrażając swoją niezgodę na sfałszowane wyniki wyborów. Kosztowało go to posadę dyrektora teatru, a sam Łukaszenka oświadczył, że „Łatuszko przekroczył czerwoną linię i zostanie pociągnięty do odpowiedzialności”. Obecnie były ambasador mieszka na Litwie, gdzie pracuje w sztabie Cichanouskiej i jest jednym z najbardziej aktywnych członków prezydium rady.

Andriej Stryżak

Aktywista, obrońca praw człowieka, koordynator wielu inicjatyw wspierających finansowo białoruskie społeczeństwo. Za jego sprawą na wsparcie finansowe i prawne mogą liczyć strajkujący robotnicy zakładów państwowych, siłowicy, którzy zwolnili się ze służby i oficjalnie przeszli na stronę narodu, poszkodowani podczas protestów lub na skutek represji Białorusini.

Ze względu na swoją działalność zmuszony był do wyjazdu z kraju. Obecnie koordynuje akcje pomocy represjonowanym z Litwy i Ukrainy.

Franak Wiaczorka

Dziennikarz, doradca Swiatłany Cichanouskiej, od lat zaangażowany w opozycyjną działalność polityczną, za którą spotykały go represje.

Z powodu aktywności opozycyjnej trafiał wielokrotnie do aresztu. Został też przed laty skreślony z listy studentów Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego. Kary spotykały go również podczas obowiązkowej służby wojskowej za konsekwentne używanie języka białoruskiego – rugowanego przez Łukaszenkę z oficjalnych instytucji i zastępowanego rosyjskim.

Wiaczorka studiował później m.in. w Polsce, Czechach, USA i na Litwie. Obecnie jest prawą ręką nieuznawanej przez Łukaszenkę zwyciężczyni ostatnich wyborów prezydenckich na Białorusi

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.