Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz znany jest dziś całemu światu ze względu na konsekwencje, jakie pociągnęła za sobą jego krytyczna wypowiedź na temat bezprecedensowej brutalności siłowików wobec pokojowo protestujących obywateli. Po jej wygłoszeniu duchowny spotkał się z represjami, przez cztery miesiące odmawiano mu możliwości powrotu (z Polski) do kraju, nie podając oficjalnej przyczyny.

Sam prezydent Aleksander Łukaszenka zarzucał mu współpracę z Zachodem. M.in. z Polską, do której hierarcha miał „jeździć na konsultacje”.

Kondrusiewiczowi udało się wrócić na Białoruś 24 grudnia, po bezpośredniej interwencji Watykanu. A dziś portal VaticanNews poinformował, że papież Franciszek przyjął rezygnację 75-letniego duchownego, mianując na jego miejsce biskupa Kazimierza Wielikosielca.

„A jednak Watykan ograł Łukaszenkę. […] Papież przyjął dymisję arcybiskupa Kondrusiewicza i mianował nowym zwierzchnikiem Kościoła katolickiego na Białorusi biskupa Kazimierza Welikosielca. Decyzja sensacyjna i gdybym nie czytał jej na oficjalnym portalu, to bym nie uwierzył. Nie była to kandydatura lansowana przez Łukaszenkę. Biskup Welikosielec ma twardy charakter i nie będzie łatwym partnerem dla reżimu. Myślę, że władze przebywają w szoku, a my naprawdę mamy powody do optymizmu!” - skomentował na Facebooku dziennikarz i publicysta Andrzej Poczobut.

Opozycyjne nastroje wciąż żywe

Mimo iż od dnia sfałszowanych wyborów prezydenckich (według oficjalnych wyników zwyciężył w nich Łukaszenka, zdobywając ponad 80-proc. poparcie i pokonując niezależną kandydatkę Swiatłanę Cichanouską) minęło już 147 dni, mieszkańcy stołecznego Mińska i regionów wciąż skandują: „Wierzymy, możemy, zwyciężymy!”.

Niedzielny protest odbyła się zgodnie z przyjętą w listopadzie taktyką. Po serii masowych zatrzymań Białorusini zdecydowali się bowiem na organizowanie rozproszonych akcji w różnych miejscach, utrudniając w ten sposób siłowikom „polowanie” na ich uczestników.

W obronie uwięzionych i oskarżonych w sprawach karnych dziennikarzy oraz członków Press Clubu, platformy walczącej o wolność słowa i niezależne media, na ulice Mińska wyszli też dzisiaj studenci dziennikarstwa. Przed gmachem wydziału dziennikarstwa Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego zebrało się kilkadziesiąt osób z transparentami: „Free Press Club”, „497 zatrzymanych dziennikarzy”, „Wolność!”.

Nie brakowało wśród nich studentów, którzy zostali skreśleni z listy ze względu na udział w akcjach protestu i wyrażanie opozycyjnych poglądów. Bezskutecznie ubiegają się o przywrócenie na uczelnię - 31 grudnia dziewięciorgu z nich sąd w Mińsku odmówił tego prawa.

Choć ze względu na nową formę protestu niemożliwe jest oszacowanie liczby uczestników cotygodniowych akcji, trudno nie zauważyć, że nie są one już tak liczne jak latem czy jesienią. Jednak opozycyjne nastroje wciąż są obecne w społeczeństwie.

Łukaszenka i Cichanouska - dwa orędzia prezydenckie

1 stycznia Białorusini po raz pierwszy mogli wysłuchać orędzia prezydenckiego wygłoszonego nie przez Aleksandra Łukaszenkę. Internetowe transmisje sylwestra alternatywnej władzy, prowadzone m.in. przez kanał Nexta, Biełsat i wiele innych, gromadziły po kilkaset tysięcy widzów każda. Jak informował Biełsat, na oficjalnym kanale YouTube przemówienia Swiatłany Cichanouskiej wysłuchało 232 tys. użytkowników, w Biełsacie – 205 tys., na kanale Nexta – 384 tys.

Dla porównania, orędzia Aleksandra Łukaszenki w internecie na większości kanałów wysłuchać chciało mniej niż 100 tys. osób - 54 tys. wyświetliło nagranie na kanale STW, a 20 tys. na ATN. Oficjalny prezydent Białorusi, podsumowując ubiegły rok, podkreślił: - Ludzie w mundurach ostrzegli naszych wrogów: obrona państwa, bezpieczeństwo publiczne zostanie zapewnione zdecydowanie i bez wahania!

Swiatłana Cichanouska, przywódczyni opozycji i nieoficjalna zwyciężczyni sierpniowych wyborów prezydenckich, zwróciła się zaś do rodaków ze słowami: - Wiemy, że nie musimy nikomu niczego udowadniać - udowodniliśmy już wszystko, co chcieliśmy. Rok 2020 był rokiem, w którym przestaliśmy milczeć i opuściliśmy nasze domy. I idziemy dalej. (...) Życzę, abyśmy pozostali tak szczerzy, otwarci i niewiarygodni. Życzę nam jeszcze więcej siły, naszym krewnym - zdrowia, naszym sercom - pokoju i wiary. Życzę, aby w nowym roku wszyscy ci, których nam brakuje, wrócili do domu".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.