Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Po wydarzeniach z 9 sierpnia MSW podjęło decyzję o utworzeniu zunifikowanej bazy danych obejmującej mieszkańców całego kraju, która pozwoli nam brać pod uwagę zgromadzone informacje na temat osób zatrzymanych lub zidentyfikowanych jako uczestnicy nielegalnych zgromadzeń o charakterze masowym. Dzięki niej będziemy mogli korzystać z tych informacji w dalszej pracy - tłumaczył Kupczenia.

Z podanych przez niego informacji wynika, że w bazie na temat każdej zatrzymanej lub zidentyfikowanej na podstawie zdjęć i nagrań osoby odnotowywane będą takie informacje, jak: płeć, wiek, region, miejsce pracy, uczelnia lub szkoła oraz „hobby”.

Większe kary dla niepokornych

Kupczenia opisał na antenie, jak będzie działać nowo powstały system:

- Mieszkaniec Brześcia, który brał udział w nielegalnym zgromadzeniu, po miesiącu przyjeżdża do Mińska, by również wziąć udział w podobnej akcji. Tutaj go zatrzymujemy, sprawdzamy w bazie danych i ustalamy, że ta osoba była już wcześniej zatrzymywana w Brześciu, bo brała udział w podobnych akcjach. Dzięki temu wiemy, że zatrzymana przez nas osoba łamała przepisy wielokrotnie, co ma duże znaczenie w sądzie podczas rozpatrywania sprawy i decydowaniu o wymiarze kary - tłumaczył.

Kupczenia zapewnił, że mińskie komendy milicji pozostają w pełnej gotowości przez całą dobę i aktywnie monitorują miasto, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, gdzie do tej pory odbyły się największe akcje protestu.

Głos w sprawie zwiększenia kontroli w kraju i wprowadzenia bazy danych zabrał także Jurij Nazarienko, generał dywizji mianowany w listopadzie przez Aleksandra Łukaszenkę na stanowisko pierwszego wiceministra spraw wewnętrznych i szefa milicji bezpieczeństwa publicznego:

- Prezydent, powołując mnie na stanowisko, sformułował przede mną jasne zadanie: "Przywrócić porządek społeczny na Białorusi". Pod względem technicznym, rzecz jasna, wiele już nam się udało zrobić, m.in. opracować bazę, która umożliwi nam identyfikację osób zaburzających ten porządek oraz stosowne ich karanie - skomentował.

Do aresztu za flagę w oknie

Utworzona przez białoruskie władze baza danych osób biorących udział w protestach to kolejne narzędzie represji, których celem jest zduszenie akcji Białorusinów przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim, dalszym rządom Aleksandra Łukaszenki oraz przemocy funkcjonariuszy struktur siłowych. Jeżeli będzie ona działać zgodnie z zapowiedzią władz, przyczyni się do wzrostu liczby aresztowań.

Centrum Ochrony Praw Człowieka „Wiesna” alarmuje, że w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy na Białorusi wszczęto ponad 900 spraw karnych przeciwko potencjalnym kandydatom na urząd prezydenta, aktywistom, wolontariuszom, uczestnikom pokojowych akcji protestu. Spośród ok. 20 tysięcy zatrzymanych w tym czasie osób 155 ma dzisiaj status więźniów politycznych.

Do najbardziej absurdalnych powodów, które wystarczyły białoruskim sędziom, by skazać oskarżonego na karę więzienia, należą m.in. napisanie na asfalcie słów: „Nie zapomnimy” w miejscu śmierci Aleksandra Tarajkowskiego, pierwszej ofiary siłowików pacyfikujących protest. Twórca napisu Maksim Pawliuszik został skazany na dwa lata więzienia.

Z kolei Białorusinka Natalia Hirshe, posiadająca także obywatelstwo Szwajcarii, za zdjęcie kominiarki zatrzymującemu ją siłowikowi została skazana na 2,5 roku więzienia. Kara czeka też tych, którzy nie biorą udziału w akcjach protestu, ale odważają się wywieszać w oknach biało-czerwono-białe flagi – w zależności od decyzji sądu Białorusini są zobowiązani za takie „nielegalne protestowanie” zapłacić karę mandatu (ok. 300 dol.) lub odsiedzieć 10-15 dni w lokalnym areszcie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.