Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kieliszki szampana, uśmiechnięte twarze, przyjazne uściski dłoni. Tak wyglądało spotkanie prezydenta Aleksandra Łukaszenki z abp. Ante Joziciem, nowym przedstawicielem Watykanu na Białorusi. Podobnie jak ambasadorowie Wenezueli, Iranu, Korei Północnej, Syrii, Turcji i Japonii 3 listopada nuncjusz apostolski wręczył białoruskiemu przywódcy listy uwierzytelniające, tym samym uznając go za prawowitego prezydenta.

Zdjęcia z uroczystości w Pałacu Niepodległości wzburzyły wielu internautów. W sieci pojawił się kolaż porównujący życzliwą rozmowę Łukaszenki i nuncjusza z uściskiem dłoni papieża Piusa XII i Adolfa Hitlera. „Historia powtarza się dwukrotnie: pierwszy raz w formie tragedii, drugi w formie farsy” – podpisano zdjęcie, cytując Karola Marksa.

W sytuacji, w której przemoc ze strony sił bezpieczeństwa nie ustaje, wielu obywateli i duchownych uznało zachowanie ambasadora Stolicy Apostolskiej za błędne i szkodliwe dla Kościoła katolickiego. Ten ostatni znajduje się na Białorusi pod ciągłą presją ze strony władzy, więc brak reakcji nuncjusza odczytano jako sygnał, że Watykan białoruskich katolików po prostu nie bierze pod uwagę.

Wyjątek dla Kondrusiewicza

Sam Łukaszenka, gdy tylko nadarza się okazja, zarzuca „nieprawomyślnym” duchownym podżeganie do protestów i zagrażanie suwerenności państwa. Reprymendę otrzymał nie tylko abp. Tadeusz Kondrusiewicz, któremu 31 sierpnia zakazano wjazdu na Białoruś (według Łukaszenki arcybiskup rzekomo „pojechał do Polski i otrzymał rady, jak zniszczyć kraj”), ale także wielu innych duchownych, zarówno prawosławnych, jak i katolickich.

18 listopada prokuratura generalna zarzuciła „niedopuszczalne łamanie prawa” biskupowi archidiecezji mińsko-mohylewskiej Juryjowi Kasabuckiemu oraz sekretarzowi prasowemu Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej Sergejowi Lepinowi. Obaj potępili wcześniej publicznie zniszczenie przez siłowików upamiętnienia poświęconego Ramanowi Bandarence, 31-latkowi pobitemu na śmierć przez OMON. Łukaszenka wezwał duchownych, by „ustatkowali się, nie angażowali się w politykę i nie podążali za odszczepieńcami”. 

27 listopada Lepin napisał list rezygnacyjny, a dwa dni później już przestał pełnić swoją funkcję.

11 grudnia u papieża Franciszka o swoją dymisję poprosił też abp Kondrusiewicz. Jednak nieoczekiwanie dla wszystkich Łukaszenka nakazał rozwiązać sytuację z jego powrotem do kraju. 22 grudnia poinformował o tym minister spraw zagranicznych Uładimir Makiej, podkreślając, że „ze względu na najgłębszy szacunek dla papieża” władze mogą przymknąć oko na „negatywne aspekty związane z Kondrusiewiczem”. Już 24 i 25 grudnia zwierzchnik białoruskich katolików odprawiał msze święte w głównych kościołach Mińska.

Anatema na Łukaszenkę

Wierni i poszczególni księża wciąż jednak protestują. Wielu z nich – wśród nich np. ksiądz proboszcz rossońskiego kościoła św. Jozafata Kuncewicza Wiaczesław Barok – mimo prześladowań i aresztów nie waha się, by krytykować działania władz i sił bezpieczeństwa. Część duchownych wzywa także swoich parafian, aby nie pozostawali obojętni.

Również zwierzchnik niekanonicznego Białoruskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego abp Światosław Login nie zlekceważył skali represji dotykających Białorusinów i 22 listopada podczas nabożeństwa w soborze św. Cyryla Turowskiego w Toronto pod czas czytania listu pasterskiego nałożył na Łukaszenkę (który sam siebie określa jako „prawosławnego ateistę”) anatemę, co oznacza wyłączenie z Cerkwi. Arcybiskup nazwał polityka „byłym prezydentem Białorusi”, „oszustem”, a także „dyktatorem” i „oprawcą narodu białoruskiego”.

Jednak nie wszyscy duchowni pozwalają sobie krytykę działań władzy. W małych miejscowościach wielu księży woli głośno nie wypowiadać się o sytuacji politycznej. Obawiając się wyrzucenia z parafii lub np. wstrzymania budowy nowych kościołów, ograniczają się jedynie do modlitwy za ojczyznę pod koniec mszy świętych lub skąpych sformułowań podczas kazań. A niektórzy, jak na przykład igumenia Gawriila, ksieni klasztoru żeńskiego w Grodnie, przynoszą nawet siłowikom ciasta i dziękują im za służbę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.