Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białorusini od niemal czterech miesięcy protestują przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim, dalszym rządom Aleksandra Łukaszenki oraz stosowaniu przemocy przez funkcjonariuszy struktur siłowych wobec pokojowo protestujących obywateli.

Po raz trzeci z rzędu mieszkańcy Mińska oraz mniejszych miast w całym kraju wyszli na niedzielną akcję protestu w okolicach swoich domów, w różnych, nawet najbardziej oddalonych dzielnicach. Nowa taktyka ma uniemożliwić funkcjonariuszom struktur siłowych dokonywanie masowych zatrzymywań. Z uwagi na to niemożliwe jest także oszacowanie, jak liczne są protesty.

"Spacery" i żywe łańcuchy solidarności

„Marsz woli”, bo pod takim hasłem protestowali w niedzielę Białorusini, to zwieńczenie 120. dnia protestów.

W Mińsku rozpoczął się on dość typowo: na polecenie władz z użytku wyłączono część stacji metra, na ulicach pojawił się ciężki sprzęt wojskowy, oddziały OMON-u i metalowe barierki. Tym razem ogradzano nimi nie tylko główne place i ulice w centrum miasta, ale także wejścia na podwórza kamienic czy osiedla, by uniemożliwić mińszczanom uczestniczenie w mniejszych akcjach rozproszonego protestu.

Opowiadając dziennikarzom Biełsatu o podwórkowych protestach, jeden z jego uczestników tłumaczył: - Jeżeli nie możemy się spotykać w konkretnym miejscu, będziemy się spotykać na terenie całych osiedli i dzielnic. Dzisiaj byliśmy na skwerze, jutro możemy wybrać się na boisko piłkarskie czy na plac obok szkoły. Nie są w stanie nas wyśledzić, informacje o spotkaniach wysyłamy tylko za pośrednictwem sprawdzonych czatów, do których dołączamy jedynie zweryfikowane osoby, które spotkaliśmy, które na marszu szły razem z nami.

W niedzielę władzom udało się także zablokować komunikator Telegram, za pośrednictwem którego w specjalnie utworzonych w tym celu czatach mieszkańcy konkretnych osiedli i ulic organizują od kilku tygodni swoje podwórkowe akcje. Niezależny portal Tut.by informował, że użytkownicy komunikatora w godzinach porannych i popołudniowych nie byli w stanie wysłać ani odczytać przychodzących wiadomości, dostęp można było uzyskać, jedynie łącząc się przez VPN lub proxy.

Mimo tych trudności oraz wszechobecnych patroli milicji i OMON-u Białorusini niewielkimi grupami wybrali się w niedzielę na „spacery”. Kolumny mieszkańców różnych miast z biało-czerwono-białą symboliką skandowały znane już wszystkim hasła, m.in.: „Odchodź!”, „Łukaszenka do awtozaku! [milicyjny autobus]”, „Niech żyje Białoruś!”, „Nie zapomnimy, nie wybaczymy!”.

W Grodnie, Lidzie i Logińsku protestujący formowali żywe łańcuchy solidarności.

Każdy może trafić do komendy

I chociaż protesty mają rozproszoną formę, nie obyło się bez zatrzymań.

O godz. 14 lokalnego czasu Centrum Ochrony Praw Człowieka „Wiesna” informowało o 52 osobach, zaznaczając jednak, że lista jest cały czas aktualizowana, a siłowicy nie zaprzestali swoich działań. Wśród przewiezionych na komendę znalazła się m.in. 73-letnia Nina Bagińska, uznawana za jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy ruchu oporu, jak również osoby niepełnoletnie.

Nieco później okazało się, że zatrzymano też 79-letnią Larysę Sous, świadka Holocaustu, która wyszła na marsz z biało-czerwono-białym parasolem (wiadomość tę przekazała jej córka, dziennikarka Hanna Sous).

Radio Swoboda informowało o próbie zatrzymania matki z kilkuletnim dzieckiem, z kolei czytelnicy niezależnej Mediazony przysłali do redakcji zdjęcia pokazujące ludzi przewiezionych do jednej z komend, których wyprowadzono na przylegające do budynku podwórze, ustawiono w rzędzie twarzami do ściany i zmuszono do stania w tej pozycji na mrozie przez kilka godzin. Wśród zabranych na komisariaty znaleźli się także dziennikarze.

Wieczorem MSW Białorusi poinformowało o ponad 300 zatrzymanych podczas "Marszu woli" w Mińsku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.