Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mija 16. tydzień protestów przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim na Białorusi. Mieszkańcy Mińska, ale i wielu innych mniejszych miast, mimo niesprzyjającej pogody i pierwszych zimowych chłodów, po raz kolejny wyszli na ulice, by wyrazić swoją niezgodę na dalsze rządy Aleksandra Łukaszenki, terror i przemoc siłowików.

Wsparcie od Cichanouskiej

Marsz Sąsiadów, bo pod takim hasłem ulicami białoruskich miast kroczyli dzisiaj demonstrujący, wsparła liderka opozycji, nieoficjalna zwyciężczyni wyborów prezydenckich Swiatłana Cichanouska. W opublikowanym wczoraj nagraniu zwróciła się do Białorusinów słowami wsparcia: „Popieram każdą osobę, która weźmie udział w Marszu Sąsiadów w tę niedzielę. Przeszliśmy wspólnie ogromnie długą i trudną drogę. Wszyscy się zmieniliśmy, bo byliśmy świadkami strasznej przemocy i nieludzkiego zachowania. Jednocześnie jednak pozostaliśmy sobą, w przeciwieństwie do reżimu, który ukazał swoją prawdziwą twarz. Jesteśmy dumnym, odważnym, pokojowym narodem, który poznał cenę wolności. I już nigdy nie zgodzi się na to, by żyć bez niej”.

Liczebność dzisiejszego Marszu Sąsiadów trudno ocenić. Po raz drugi z rzędu tradycyjna niedzielna akcja przybrała inną niż dotychczas formę: by utrudnić siłowikom masowe zatrzymania kilkuset, a nawet tysięcy osób, do których dochodziło w ostatnim czasie podczas niedzielnych marszów, mieszkańcy Mińska gromadzą się już nie w centrum miasta, ale w dziesiątkach dzielnic, by z nich wspólnie, zwartymi szeregami, osłaniając siebie nawzajem, wyruszyć do centrum.

Funkcjonariusze struktur siłowych od samego rana zgodnie z utartym już zwyczajem patrolowali mińskie ulice, na które ściągnięto też ciężki wojskowy sprzęt, dziesiątki milicyjnych autobusów, nieoznakowanych busów oraz metalowe barierki. Ok. godz. 11 na polecenie władz operatorzy sieci komórkowych wyłączyli dostęp do internetu mobilnego w centrum Mińska. Informację o przyczynach odłączenia sieci potwierdziła sieć A1.

Siłowicy zatrzymują kogo popadnie

W pierwszych godzinach akcji w różnych częściach miasta, m.in. na osiedlach Loszyca, Uruczje i Dombrówce, siłowicy przeprowadzili serię zatrzymań uczestników protestów. Niezarejestrowane na Białorusi Centrum Ochrony Praw Człowieka „Wiesna” poinformowało, że wśród zatrzymanych znalazł się członek opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Dmitrij Kruk. Publikowane w sieci przez uczestników protestu, ale także przez korespondentów niezależnych redakcji nagrania świadczą o tym, że siłowicy zatrzymywali nie tylko demonstrujących. Ich ofiarami stali się też przypadkowi przechodnie, nierzadko seniorzy.

„Ci ludzie stali i rozmawiali przed wejściem do swojego domu, mieli w rękach siatki z zakupami” -  relacjonował zatrzymanie grupy starszych mężczyzn głos zza kadru filmiku opublikowanego na jednym z opozycyjnych kanałów w komunikatorze Telegram. Z kolei Radiu Swoboda udało się zarejestrować moment, w którym mężczyzna, mocno uderzony przez siłowika dubinką [milicyjną pałką], upadł i, jak sugeruje autor relacji, najprawdopodobniej stracił przytomność.

Naoczni świadkowie relacjonowali niezależnemu portalowi Tut.by oraz opozycyjnemu kanałowi NEXTA, że w momencie zatrzymań siłowicy wykorzystywali przeciwko nim gaz pieprzowy. Do takiej sytuacji doszło m.in. w momencie, kiedy protestujący zablokowali przejazd milicyjnego autobusu. Odgłosy wybuchów sugerują także, że funkcjonariusze nie zawahali się użyć granatów hukowych. W momencie pisania tego tekstu tylko w białoruskiej stolicy do milicyjnych autobusów trafiło ponad 150 osób. Do pojedynczych zatrzymań doszło w Grodnie, Witebsku, Lidzie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.