Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

11 listopada Żenia D., mieszkająca w Warszawie uchodźczyni z Białorusi, zorientowała się, że nie jest w stanie wypłacić z białoruskiego konta pieniędzy ani sprawdzić salda. Jeden telefon do banku wystarczył, by wyjaśnić, że karta została zablokowana na polecenie Komitetu Śledczego.

Będąc w Polsce, Żenia nie jest w stanie poznać szczegółów sprawy, ale jest przekonana, że władze zajęły jej konto i oszczędności ze względu na wsparcie otrzymywane z fundacji By_help, do której zgłosiła się po odsiedzeniu pięciu dni w mińskim areszcie tymczasowym Okrestino; osadzono ją tam we wrześniu i oskarżono o udział w nielegalnych demonstracjach.

Zresztą jej przypuszczenia się potwierdziły, po odblokowaniu rachunku okazało się, że z konta ubyła równowartość ok. 200 euro, czyli suma, którą otrzymała od fundacji.

Przybywa „aresztowanych” kont

Osób takich jak Żenia jest więcej.

Fundacja By_help poinformowała, że w mijającym tygodniu władze zajęły co najmniej sześćdziesiąt kont należących do represjonowanych Białorusinów otrzymujących wsparcie finansowe od fundacji solidarności.

Według oficjalnych informacji ich konta zostały „aresztowane” ze względu na jednego z założycieli fundacji Aleksieja Leonczuka, mieszkającego za granicą dysydenta. Komitet Śledczy oskarżył go w sprawie karnej – miał się dopuścić czynów, których celem była "destabilizacja porządku społecznego w kraju”.

To było „zakazane źródło”

Anonimowi pracownicy banków w komentarzach dla niezależnych mediów wyjaśniają, że blokowane są kwoty od określonych osób, nawet jeśli pieniędzy nie ma już na koncie. Oznacza to, że bank zobowiązany jest do zablokowania pieniędzy, które w mniej lub bardziej odległej przeszłości dana osoba otrzymała z „zakazanego źródła”.

Komitet Śledczy wydał w środę oświadczenie: „Znane są fakty dowodzące wykonywania przelewów z kierowanego przez Leonczuka konta w jednym z zachodnich banków. Ich celem było wspieranie akcji protestu na Białorusi i pomoc materialna dla osób, które brały w nich aktywny udział. W celu zakończenia dalszej działalności przestępczej na konta został nałożony areszt”.

Na oficjalnym kanale Komitetu w komunikatorze Telegram pojawiła się także wypowiedź jego szefa Iwana Noskiewicza: „Te pieniądze należą do całego narodu, a nie do grupki symulantów, dlatego przeznaczymy wszystkie zajęte środki na pomoc materialną dla pracowników MSW”. Jednak po pewnym czasie zostało ono usunięte.

Darczyńcy także w niebezpieczeństwie

Andriej Stryżak, obrońca praw człowieka, jeden ze współzałożycieli fundacji By_help oraz fundacji solidarności BYSOL potwierdził w rozmowie z niezależnym portalem Tut.By, że władze zajęły ponad 540 tys. dolarów – znaczną część kwoty, którą fundacja By_help zgromadziła dzięki wpłatom darczyńców, by nieść pomoc represjonowanym.

Stryżak podkreślił, że nadal będą pomagać potrzebującym, ale konieczne jest znalezienie na to innych sposobów. Na Facebooku wyraził zaniepokojenie losem Białorusinów, którzy dokonywali wpłat na fundację. Z jego wypowiedzi wynika, że darczyńcy są teraz wzywani na przesłuchania i zmuszani do podpisywania doniesień na fundację, jakoby oszukała ich finansowo.

By_help pomaga osobom aresztowanym, ukaranym mandatami, rannym czy pobitym podczas antyrządowych protestów. Do tej pory fundacji udało się wspomóc co najmniej 3300 represjonowanych, przeznaczono na to ok. 3,7 mln białoruskich rubli. Na rozpatrzenie czeka jeszcze blisko 9 tys. zgłoszeń.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.